artykuły

Uzależnieni

2 września 2002, 23:22 Maciek Luszawski
Charles Babbage, angielski matematyk, który w roku 1823 wydał na świat swoje „cudowne dziecko” – pierwszy programowalny komputer, do końca swych dni nie zdawał sobie zapewne sprawy, iż zapoczątkował proces, który na zawsze zmieni oblicze świata i sposób funkcjonowania ludzi, którzy go zamieszkują. Idea urządzenia, które wykonywałoby różnorodne obliczenia, zależne od wprowadzonego programu, zaczęła nabierać coraz realniejszych kształtów. Ostatecznie urzeczywistniła się ona pod postacią wszechobecnych dziś komputerów osobistych (PC), które stały się nieodłącznym elementem naszego życia. Często nasze domowe blaszaki traktujemy tak, jakby były one członkami naszej rodziny, naszymi przyjaciółmi; choć bezduszne, zawsze są gotowe nas wysłuchać, nigdy się z nami nie sprzeczają. Tylko czasem dają wyraz swego niezadowolenia odmawiając jakiejkolwiek współpracy. Mimo to miłość między nami – ludźmi a nimi – maszynami wciąż jest żywa. I wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że czasami kochamy je zbyt mocno.
Większości ludzi uzależnienie kojarzy się przede wszystkim z narkomanią, alkoholizmem i nikotynizmem. Często nie są świadomi, że lista czynników, bodźców, od których człowiek jest się w stanie uzależnić, jest o wiele dłuższa, a znaleźć na niej można chociażby pracę, seks, telewizję, czy przyjaciół. Do listy tej zmuszeni jesteśmy dopisać jeszcze jedno z uzależnień, które w ciągu ostatnich lat rozwija się nadspodziewanie szybko – chodzi tu oczywiście o szeroko pojęte uzależnienie od komputera. Jego dzisiejsze możliwości, które jeszcze niedawno były nieosiągalne, jego nieustanny rozwój, który bije kolejne niemożliwe do osiągnięcia granice, wszystko to sprawia, że komputer - jak narkotyk - bardzo szybko uzależnia.

Gry komputerowe, czyli pierwsze doświadczenia

Wczesne lata ’80 ubiegłego wieku były przełomem w dziedzinie komputeryzacji – wolno, acz systematycznie zwiększała się dostępność komputerów dla tak zwanych „zwykłych zjadaczy chleba”. Na polskim (i nie tylko) rynku brylowały niezapomniane Commodore 64, Atari XT/ST czy Amiga. Wiele osób z rozrzewnieniem wspomina czasy, gdy gry zapisywane były na kasetach, a nieodłącznym elementem ich ładowania była obawa przed ujrzeniem ekranu ze złowieszczym napisem „ERROR”. Wówczas pierwsze domowe komputery służyły przed wszystkim do zabawy, bo ich możliwości były mocno ograniczone, a co za tym idzie nie myślano jeszcze o wykorzystaniu ich do tworzenia grafiki 3D, tworzenia własnej muzyki, czy komunikowania się z innymi ludźmi – wszystko to znajdowało się jeszcze w sferze marzeń, które spełnić się miały bardzo szybko. Pierwsze kontakty z komputerami sprowadzały się więc do grania w gry komputerowe, które - jak każda nowość - bardzo mocno fascynowały.

Zmieniały się czasy, kasety zastąpiono dyskami twardymi, telewizory ponownie zaczęły spełniać swą podstawową funkcję, ustępując pola prawdziwym monitorom, komputery zmieniały swe oblicze. I tylko ludzie zmienić się nie chcieli, choć i im przybywały kolejne lata. Dziś gry kuszą wspaniałą grafiką, która jest jakością samą w sobie, efektami dźwiękowymi, które tak bardzo zahaczają o realność. Nowy rok to kolejne zmiany, kolejne tytuły, które przechodzą do historii. Efekt – kolejne spędzone przed monitorem godziny, przesuwanie szkoły, przyjaciół na dalszy plan, narażanie swego zdrowia na szwank.

Według danych, około jednej piątej wszystkich graczy jest uzależniona, co przejawia się w spędzaniu przed monitorem po cztery i więcej godzin dziennie. Większość z nich to mężczyźni, co wynikać może z faktu, że większość gier tworzona jest przez mężczyzn i dla nich właśnie. Prawdopodobnie żaden z producentów gier nie przyzna się, że jednym z jego celów jest uzależnienie gracza od jego produktów. To samo można jednak powiedzieć o koncernach tytoniowych... A przecież chodzi tu przede wszystkim o to, by gracze odchodzili od komputerów z uczuciem niedosytu i chęcią jego zaspokojenia poprzez kolejne godziny spędzone przed monitorem. Specyficzna konstrukcja gier sprawia, że trudno jest się od nich oderwać, trudno sobie powiedzieć, że na dziś już starczy, że kolejną misję, kolejny etap czy zadanie dokończymy kiedy indziej. Mówimy sobie, że jeszcze tylko chwilkę, jeszcze tylko jeden etap i „już” kończymy... Tylko, że ów etap w „cudowny” sposób się rozmnaża (chyba przez pączkowanie), a definicji naszego „już” nie można jakoś znaleźć w żadnym ze słowników. Przejście gry to tylko chwilowy odpoczynek, bo przecież w kolejce czekają kolejne tytuły, w które warto zagrać - „hitów” nigdy nie brakuje. I tak właśnie wiele osób, wygrywając w kolejnych wirtualnych potyczkach, przegrywa w realnej rzeczywistości. Granie staje się nałogiem, z którym trudno sobie poradzić. Nie można przecież przejść obok gry, na którą czekało się z niecierpliwością przez ostatnie kilka tygodni, na którą wydało się odkładane od jakiegoś czasu pieniądze, grę, o której będzie można porozmawiać z równie zapalonymi w komputerowych bojach przyjaciółmi. Pytanie, które winniśmy sobie w tym miejscu postawić nie brzmi jednak: czy grać, tylko jak i ile grać, by... „wygrać”.

Internet, czyli nieograniczone możliwości

Ziemia nie jest dziś jedynym światem, w którym funkcjonuje ludzkość. Ograniczone możliwości trzeciej planety od słońca sprawiają, że duża część jej mieszkańców próbuje się odnaleźć w miejscu, w którym nie liczy się wiek, płeć, narodowość, kolor skóry, uroda i wszystko to, co wyróżnia nas spośród innych. Możemy pobawić się w Boga i samemu zdecydować, kim chcemy być – możliwości jest mnóstwo. W tym świecie nie istnieje słowo „dyskryminacja”, a jedynym kryterium wartości nas samych jest umiejętność poruszania się w sieci (pająki mają tu chyba ułatwione zadanie ;-)). Jesteśmy więc zmuszeni do ciągłego nadążania za zmianami, do nieustannego doskonalenia swoich umiejętności, co wiąże się niestety z wydatkowaniem czasu i ograniczaniem pozainternetowej aktywności. Każdy medal ma dwie strony – jak mawia znane przysłowie. Podobnie jest w przypadku internetu...

Przed internautami stoi ogrom możliwości, które trudno ogarnąć myślami. Internet to miliony stron WWW, zawierających niezliczone zasoby informacji, których nie znajdziemy w żadnej z bibliotek. Tutaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a rolę kartotek bibliotecznych spełniają różnorodne wyszukiwarki. W kilka chwil możemy znaleźć się w miejscu oddalonym o tysiące kilometrów, możemy poznać nowych ludzi. Komunikowanie się nabiera tutaj nowego znaczenia za sprawą czatu, wideokonferencji, czy też grup dyskusyjnych. No i oczywiście nie wolno nam zapominać o elektronicznych listach, znanych powszechnie jako „e-maile”, które docierają do adresatów rozsianych po całym świecie w mgnieniu oka. Szukając pracy możemy odwiedzić odpowiednie serwisy, chcąc zrobić zakupy „wstąpimy” do wirtualnego sklepu. Gdy mamy problem, pomocy możemy poszukać wśród rzeszy internautów – zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie znał odpowiednie rozwiązanie. Wszelkie plusy internetu moglibyśmy wymieniać w nieskończoność. Ta strona medalu błyszczy aż nadto. Często przyćmiewa swym blaskiem tą ciemniejszą, o której nie pamiętamy, bądź nie chcemy pamiętać. Bo internet to także pułapka, w którą wpaść niezmiernie łatwo (określenie – globalna sieć nabiera tu nowego znaczenia...). Paradoksalnie, wiele osób dałoby wiele, żeby się w nią złapać... Po przekroczeniu progu tego fascynującego świata, zawrócić już prawie nie sposób. Trudno jest bowiem zrezygnować z czegoś, co daje tak wiele za tak niewiele. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka - w rzeczywistości cena jest jednak o wiele wyższa. Zaniedbywanie bliskich, zapominanie o swych obowiązkach rodzinnych czy zawodowych, wystawianie swego zdrowia na szwank, utrata poczucia czasu, wieczne zmęczenie – to koszty, które często przychodzi nam ponieść. Taka wyliczanka może wielu wydawać się śmieszna – ale czy rzeczywiście jest się z czego śmiać? Sami odpowiedzcie sobie na te kilka poniższych pytań, a może uśmiech zniknie z waszych ust:

  • czy myślisz o internecie, gdy nie siedzisz przed komputerem?
  • czy często myślisz, że życie bez internetu byłoby nudne, puste i mało zabawne?
  • czy gdy musisz wyjść z internetu mówisz sobie: jeszcze tylko chwilkę?
  • czy zdarza Ci się zapominać o jedzeniu, gdy serfujesz po internecie?
  • czy używasz emotikonek w normalnej korespondencji?
  • czy czujesz silną potrzebę sprawdzenia swojej poczty (e-mail) chociaż raz dziennie?
  • czy czujesz złość gdy ktoś / coś pozbawia Ciebie możliwości korzystania z internetu?
To tylko nieliczne z pytań, na które każdy „odważny” internauta powinien sobie szczerze odpowiedzieć. Bo, parafrazując jedną z zasad prawa, nieznajomość (samego siebie) nie zwalnia z odpowiedzialności (za siebie i innych).

Technika nigdy się nie zatrzymuje na dłuższy okres czasu. Jej nieustanny rozwój jest jednym z motorów napędowych współczesnego świata. Ewolucja w dziedzinie komputeryzacji jest aż nadto widoczna. Coraz trudniej jest za nią nadążyć przeciętnemu Ziemianinowi, który często zadaje sobie odwieczne pytanie: do czego to wszystko zmierza, czy jest jakiś kres osiągnięć technicznych?...

Możliwości dzisiejszych komputerów, które wciąż ewoluują, internet, który nadal fascynuje, gry, które coraz częściej ocierają się o rzeczywistość – wszystko to niezmiernie kusi, ale i stawia nas przed nowymi problemami. Korzystajmy z tego wszystkiego, ale z umiarem i świadomością, że granica między „normalnością” a „uzależnieniem” jest bardzo cienka. Nigdy nie zapominajmy, który świat jest tym rzeczywistym...
*Konto usunięte*2002.09.03, 08:53
ok smilies/smile.gif tekst jest w pożądku... ale parę (dosłownie) zastrzeżeń:



# nawet jeśli jesteś "uzależniony" od sieci, nie oznacza że przekreślasz wszystko i wszystkich w REALU. Ja jeżeli nie mam kontaktu z siecią raz dwa dziennie to mi źle... jak mam wolny wieczorke spędzam go w sieci, w pracy jestem on-line cały czas... jednak nigdy nie zdażyło się bym spóźnił się na jakieś spotkanie w realu, lub zapomniał o kimś dla mnie ważnym...



# jestem z pokolenia NINTENDO smilies/smile.gif tzn. wychowałem się na konsolach i C 64. Gdy zaczynałem swoje kontakty z kompami do dyspozycji były TYLKO GRY pozostałe programy "edukacyjne" i wszelkiego typu narzędzia były albo tak skomplikowane że tylko profesjonaliści mogli się nimi posługiwać lub tak absurdalnie bezużyteczne że nie było sensu się za nie brać... więc wszyscy grali.



pozdrawiam
cerbeerZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
cerbeer2002.09.03, 21:00
No , ja jestem uzależniony od kompa (przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę smilies/smile.gif )
*Konto usunięte*2002.09.03, 22:32
* czy myślisz o internecie, gdy nie siedzisz przed komputerem? - nie.

* czy często myślisz, że życie bez internetu byłoby nudne, puste i mało zabawne? - tak.

* czy gdy musisz wyjść z internetu mówisz sobie: jeszcze tylko chwilkę? - nie.

* czy zdarza Ci się zapominać o jedzeniu, gdy serfujesz po internecie? nie!

* czy używasz emotikonek w normalnej korespondencji? nie uzywam normalnej korespondencji.

* czy czujesz silną potrzebę sprawdzenia swojej poczty (e-mail) chociaż raz dziennie? tak!

* czy czujesz złość gdy ktoś / coś pozbawia Ciebie możliwości korzystania z internetu? tak!!!



Jestem uzalezniony...
SfinksZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Sfinks2002.09.05, 02:04
Heh wedlug mnie te uzaleznienie to jest jedna wielka bzdura psychologow no w koncu cos musza wymyslac zeby miec kogo leczyc moze i sa jakies tam pojedyncze jednostki ale one musza byc wyjatkowo slabe psychicznie i gdyby nie to obiektem uzaleznienai bylaby np TV albo cos innego

Jak dla mnie to sa takie bzdury smilies/smile.gif
NimnuLZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
NimnuL2002.09.05, 10:24
smilies/smile.gif he he ... ja nie jestem uzależniony ... tylko prosze - nie kazcie mi odchodzic od kompa smilies/smile.gif)

A na powaznie - w wiekszosci przypadków sądze ze jest to raczej przyzwyczajenie niz uzaleznienie ...

w koncu wiekszosc z nas przesiaduje przed kompem wiele godzin dziennie ... a w przyszlosci bede siedzial jeszcze dluzej smilies/smile.gif
*Konto usunięte*2002.09.07, 01:42
Fakt, uzytkow to za duzo w tamtych czasach nie bylo, ale chcialbym w tym momencie przypomniec o jednym z nich, ktory jak na tamte czasy dawal naprawde duze pole do popisu muzykom. Mam na mysli cudownego ProTrackera na Amige. A i na Atari ST istnialo takie cudenko jak Cubase. Ech, to byly czasy...
CrashZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Crash2002.09.07, 14:59
Dzieki za komentarz...

Primo - piszac ten tekst nie mialem zamiaru nikogo umoralniac, odganiac od kompa, etc. Chcialem tylko przypomniec i moze niektore osoby uswiadomic, ze komputery tez uzalezniaja. I uzaleznienie to nie rozni sie niczym szczegolnym od innych... Nie powiedzialem rowniez, ze kazdy uzalezniony od komputerow zapomina o realnym swiecie (patrz ostatni akapit) Punkt dla Ciebie, ze potrafisz dostrzec granice pomiedzy tymi dwoma swiatami, w ktorych na co dzien funkcjonujesz... !!! Ale pamietaj, ze nie kazdy to potrafi.

Secundo - zgadzam sie z Toba jak najbardziej - kilkanascie lat temu trudno bylo znalezc cos poza grami. Grali wszyscy, bo duzego wyboru nie mieli. Zreszta kto z nas myslal wowczas o tworzeniu wlasnej grafiki, muzyki, etc. To pozostawalo chyba w sferze marzen...

Pozdrawiam...
CrashZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Crash2002.09.07, 15:01
I o to wlasnie chodzi smilies/smile.gif Ja tez jestem tego swiadom. W przeciwnym razie nie napisalbym takiego artykulu smilies/bigsmile.gif

Pozdrawiam...
CrashZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Crash2002.09.07, 15:02
Nie Ty jeden... smilies/smile.gif
CrashZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Crash2002.09.07, 15:05
Male pytanko, NimnuL... Wymien podstawowe roznice pomiedzy przyzwyczajeniem a uzaleznieniem... Przyzwyczajenie to po prostu prostsza, wczesniejsza forma uzaleznienia. Gdy przyzwyczajasz sie do czegos, to gdy Ci tego brak czujesz sie nieswojo... Tak to wlasnie z tym wszystkim jest.

Pozdrawiam...
Zaloguj się, by móc komentować
1