Podsumowanie
Mierzący 4,4 cm na 8,9 cm na 1,3 cm sprzęt od Amerykanów może się na pierwszy rzut oka podobać. Doskonale wykonany, z wysokiej jakości materiałami daje szansę na chłodny dotyk luksusu. Podobać może się guzik szybkiego nagrywania głosu. Nie można też przyczepić się do jakości ekranu, choć kąty widzenia w poziomie (w standardowym ułożeniu odtwarzacza) mogłyby być większe. Odtwarzanie muzyki to w przypadku e270 przyjemne doznanie. Niezłe słuchawki dostarczane w komplecie mogą się podobać, bo grają niezgorzej.
Podobać może się bardzo pojemna pamięć flash odtwarzacza. Zastosowanie chipów oznacza brak ruchomych części, a więc większą wytrzymałość na ewentualne upadki. Po zastosowaniu karty pamięci sprzęt może przechowywać do 8 GB danych. To sporo.
Sterowanie kółkiem jest wygodne. Niestety nie można tego samego powiedzieć o klawiszach otaczających okrągły kontroler. Zastrzeżenia można mieć także od czasu do czasu do sposobu sterowania sprzętem.

Poważna wada to brak tunera radiowego. Amerykanie mogą się nim cieszyć, ale w Europie SanDisk oferuje "okrojony" sprzęt. Szkoda, bo jego obecność przydałaby się modelowi e270. Kiepskim pomysłem jest też niestandardowe gniazdo komunikacji z komputerem. Korzystając z Sansy jak z przenośnej pamięci konieczne jest wykorzystywanie specjalnego, dołączonego do zestawu przewodu. Także ów przewód zapewnić może ładowanie akumulatorów. Jeśli planujemy zabranie odtwarzacza na dłuższą wycieczkę, niezbędny będzie... komputer pełniący rolę "ładowarki". Niestety wśród dostępnych akcesoriów dla odtwarzacza Sansa e270 nie znaleźliśmy zasilacza ze stosowną wtyczką. Miejmy nadzieję, że producent wprowadzi do swojej oferty odpowiednią ładowarkę. Szkoda tylko, że nie wchodzi ona w skład standardowego wyposażenia e270.
Za wadę uznać musimy też działanie konwertera plików filmowych, który generując zbiory o zredukowanej rozdzielczości i z gorszym dźwiękiem wcale nie zmniejsza ich objętości.

Do testów dostarczył:
SanDisk
//www.sandisk.com/
//www.lilmonsta.com/
Cena: 749 zł z podatkiem VAT
Mierzący 4,4 cm na 8,9 cm na 1,3 cm sprzęt od Amerykanów może się na pierwszy rzut oka podobać. Doskonale wykonany, z wysokiej jakości materiałami daje szansę na chłodny dotyk luksusu. Podobać może się guzik szybkiego nagrywania głosu. Nie można też przyczepić się do jakości ekranu, choć kąty widzenia w poziomie (w standardowym ułożeniu odtwarzacza) mogłyby być większe. Odtwarzanie muzyki to w przypadku e270 przyjemne doznanie. Niezłe słuchawki dostarczane w komplecie mogą się podobać, bo grają niezgorzej.
Podobać może się bardzo pojemna pamięć flash odtwarzacza. Zastosowanie chipów oznacza brak ruchomych części, a więc większą wytrzymałość na ewentualne upadki. Po zastosowaniu karty pamięci sprzęt może przechowywać do 8 GB danych. To sporo.
Sterowanie kółkiem jest wygodne. Niestety nie można tego samego powiedzieć o klawiszach otaczających okrągły kontroler. Zastrzeżenia można mieć także od czasu do czasu do sposobu sterowania sprzętem.

Poważna wada to brak tunera radiowego. Amerykanie mogą się nim cieszyć, ale w Europie SanDisk oferuje "okrojony" sprzęt. Szkoda, bo jego obecność przydałaby się modelowi e270. Kiepskim pomysłem jest też niestandardowe gniazdo komunikacji z komputerem. Korzystając z Sansy jak z przenośnej pamięci konieczne jest wykorzystywanie specjalnego, dołączonego do zestawu przewodu. Także ów przewód zapewnić może ładowanie akumulatorów. Jeśli planujemy zabranie odtwarzacza na dłuższą wycieczkę, niezbędny będzie... komputer pełniący rolę "ładowarki". Niestety wśród dostępnych akcesoriów dla odtwarzacza Sansa e270 nie znaleźliśmy zasilacza ze stosowną wtyczką. Miejmy nadzieję, że producent wprowadzi do swojej oferty odpowiednią ładowarkę. Szkoda tylko, że nie wchodzi ona w skład standardowego wyposażenia e270.
Za wadę uznać musimy też działanie konwertera plików filmowych, który generując zbiory o zredukowanej rozdzielczości i z gorszym dźwiękiem wcale nie zmniejsza ich objętości.

| Zalety | Wady |
|
|
SanDisk
//www.sandisk.com/
//www.lilmonsta.com/
Cena: 749 zł z podatkiem VAT

Ładny i to chyba jego główna zaleta
USB to żaden problem - wystarczy dokupić przejściówkę 5V do gniazdka samochodowego czy normalnego kontaktu w ścianie.
Poza tym musze stwierdzić że sprzęt gra świetnie - ale z lepszymi słuchawkami, które trzeba dokupić samemu. Ja mój model niższy oceniam 8/10, o opłacalność 10/10
Typowo kobiece myslenie
Choc mi tez sie spodobał
A mnie się nie podoba...
...