artykuły

Wciągnięci w wir internetu

12 lutego 2003, 22:13 Maciej Długosz
Coraz więcej osób w Polsce (jak i również na świecie) ma dostęp do ogromnej bazy danych – danych, które można łatwo pozyskiwać, tworzyć, przetwarzać, gromadzić. Bazą tą jest - oczywiście - internet. Medium to zyskuje popularność w szalonym tempie, porywając w swój wir każdego, kto się doń zbliży.


W dzisiejszych czasach już nikt nie może obyć się bez gadżetów, jakie co krok serwuje nam elektronika. Każdy - chcąc czy nie - dociera zawsze do tworów elektronicznych, przedziera się przez gąszcze najróżniejszych definicji i ogromu problemów, jakie spotyka na swojej "rozwojowej drodze". Po kolei odkrywa wszystkie dobra "doby elektronicznej", by wreszcie natrafić na... komputer. Zaczyna się wielka pasja – poskramianie "zwierza" i nauka jego obsługi :-).

Zapewne każdy z nas - stawiając te pierwsze "komputerowe kroczki" - nigdy by nie pomyślał, że kiedykolwiek zaprzyjaźni się z tym "stworzeniem"... A jednak, na początku spędzaliśmy kilkanaście minut w towarzystwie komputera, później granice czasowe między naszymi spotkaniami zaczynały zacierać się, aż nagle komputer pochłonął nas do granic absurdu, stwarzając nam nowy, lepszy, ciekawszy i bezpieczniejszy świat, niż to, co mamy za zaśnieżonymi oknami naszego przytulnego mieszkanka.

Odkrywamy coraz więcej możliwości, jakie daje nam elektroniczna machina, coraz więcej niewyjaśnionych sytuacji i coraz więcej problemów. Kłopoty spotykamy dosłownie wszędzie, od instalacji "szarych" sterowników dla karty dźwiękowej, poprzez uruchamianie gier, a na formatowaniu dysku skończywszy.

Brniemy dalej przez elektroniczne zmagania i spotykamy wreszcie sieć internet - globalną, multimedialną i jakże niesamowitą dla nas otchłań. Zaczyna się jeszcze większa przygoda, godzinne sesje internetowe, pośród Australii i USA... teraz czeka na nas kanion, a następnie wodospad...

Takie doświadczenia pozwalają odprężyć się po długiej nauce bądź po pracy. Kuriozalnie, nawet gdy jesteśmy już nad wyraz zmęczeni, to jednak zasiadamy do komputera!

Jakim to niesamowitym narzędziem jest internet, jaki on wspaniały – zatracamy się coraz bardziej, aż do rachunku telefonicznego, który - jak zwykle co miesiąc - serwuje nam nasz ukochany operator, Telekomunikacja Polska. I teraz dopiero chcemy się zapaść pod ziemię, szukamy zatracenia w zupełnie złudnych sytuacjach, natomiast komputer czeka... na swoją kolej.

Zaczynamy się bać kolejnego spotkania z dobrze już nam znaną machiną i szukamy alternatywnego rozwiązania dla naszych "internetowych potrzeb" – okazuje się, że możemy zbudować sobie sieć lokalną, przekopujemy się więc przez dziesiątki stron tekstu, aby przygotować się do kolejnego, już bardziej zuchwałego spotkania z internetem.

Przygotowani do działania, udajemy się do sąsiadów z propozycją założenia im stałego dostępu do internetu. Wszystko jest na dobrej drodze, gdy sąsiedzi są w miarę młodymi osobnikami, którzy wiedzą, czym jest internet i płynnie poruszają się po jego stepach, albo przynajmniej o nim słyszeli. Gorzej jest jednak, gdy w naszym bloku (zakładając, że mieszkamy w bloku) mieszkają osoby starsze, które słowo "internet" słyszą po raz pierwszy w życiu...

Nam, ludziom młodym, ciężko jest to pojąć, jak ktoś może nie wiedzieć, czym jest Sieć. Opuszczamy więc nieświadomych sąsiadów niepocieszeni...

Z tego wszystkiego prawie byśmy zapomnieli o pozostałych lokalach w naszym bloku. Biegniemy ku nim co sił, by podzielić się "internetową nowiną" z innymi osobami. W końcu znajdujemy kilku chętnych. Teraz czas na Telekomunikację Polską, która - jak zwykle - z wyjątkowo małym zainteresowaniem zabiera się za nasze, szalenie ważne sprawy.

Mijają sekundy, minuty, godziny - my wciąż czekamy na montera, pogrążamy się w smutku coraz bardziej i bardziej, aż nagle ... rozlega się cudowny dźwięk dzwonka - hurrra!!! Jeszcze chwilka, jeszce momencik i będziemy mieli łącze (czyż nie takie mieliście myśli, gdy zakładali Wam pierwszy stały "internet"?).

I brniemy już po liniach stałego łącza, przez Nasz nowy, internetowy świat.

Nie zapomnijmy jednak od czasu do czasu przełączyć się z wirtualnego na – ciągle czekający na nas - świat realny!

-------
* Powyższy tekst został oparty o elektroniczne wspomnienia autora i jest tylko małym wycinkiem jego elektronicznych doznań.
poc2003.02.12, 22:59
Toć to prawie socrealizm, apoteoza miedzianego druta. Swoją drogą też czekam na montera -może w maju?
WookiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Wooki2003.02.13, 00:15
Stałe mieli mi założyc w czwartek. Siedze na wykladzie ( w środe) a tu telefon mi dzwoni. Wiec pod ławke i rozmawiam. Dzien dobry, tu kablówka czy mozemy przyjsc do pana dzisiaj i zainstalowac "stałke". Ja: Oczywiście, bede w domu za 10 min (do domu mialem ok 30 min, także WARP 9 i jazda).

Wszystko dzialo sie w czerwcu, wiec zawaliłem troche sesje (na jeden egzam przyszedlem nieprzytomny, cala nocka w necie)
nightlifeZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
nightlife2003.02.13, 01:20
Tak wracałem rok temu z gór. W pociągu przyszedł SMS. Wiadomo siec ruszyla chlopaki se jaja robia. to był marzec 2001. Teraz jest nas 150....
*Konto usunięte*2003.02.13, 02:31
Stale lacze, dopiero w maju....... Teraz ISDN.A z Tepsa to trzeba miec pewien blizszy kontakt natury towarzyskiej zeby, pojac jakie sa zaleznosci pomiedzy lapaczami a sprzetem na centralach......
iccemanZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
icceman2003.02.13, 14:05
Ja zaczynałem na osiedlu domków jednorodzinych... netch chciało miec 3 osoby odalone od siebie 400 metrow.... ale powoli zaczelismy i nagle z czterech zrobilo sie 40! a kabla mamy juz z 4km po osiedlu!! najwiekszy problem to dostawca... u nas nie byla duzego wyboru i palimy drogo...
QazzyZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Qazzy2003.02.16, 02:36
mialem praktyki w TP i 'czekanie na montera' wyglada tak, ze siedzi sie w sieci przes 3/4 dnia, pije sie kawe i ogolnie leje sie na wszystko. a obok czeka cala szafa (a czesto nawet juz nie ma miejsca w szafie) takich smiesznych malych skrzyneczek z napisem ERICSSON H.I.S. (jak ja mialem tam praktyki to uzywali ericssona, teraz nie wiem). no i te skrzyneczki tak sobie lezaly i zarastaly kurzem, zwykle ich przybywalo niz ubywalo. co jakis czas panowie laskawie wsiadali w samochod i jechali podpiac skrzyneczke z jednej strony do kabelka a z drugiej strony do komputera. jak widac 'kochany' operator wyjatkowo przejmuje sie naszymi problemami smilies/tongue.gif dla TP pieniadze te (niemale przeciez)sa tak smieszne ze wogle nie warto sobie zawracac nimi glowy.

z drugiej strony spotkalem sie z calkowitym brakiem pieniedzy na podstawowe rzeczy. owszem, na pensje dyrektorow pieciu pionow w wysokosci okolo 10 tys. zlotych miesiecznie na glowe nigdy nie brakowalo, brakowalo za to na wtyczke typu RJ45 za okolo 15 groszy czy DB9 za 90 groszy. zeby dostac taka wtyczke nalezalo najpierw napisac podanie o zakup w/w wtyczki i odczekac kilka dni az pani z ksiegowosci 'laskawie' zgodzi sie na tak ogromny wydatek! totalna paranoja! calkowite pomylenie priorytetow!
gawlerZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
gawler2003.02.16, 14:27
ehhh jusch prawie rok minął od kiedy załozyłem sobie stałe łącze:)) ehh pamiętam ten dzien do dziś:D myślałęm ze mnie szlag trafi bo monterzy si o 3 godziny spóżnili:D:D Necik miodnie chodzi...eehh pomyśleć ze jeszcze 1.5 temu cieszyłęm sie jak miałem 20 kb/s na modemiku........
*Konto usunięte*2003.02.16, 23:35
Ja mam internet od 24.12.2002 i zawsze będe pamiętał ten dzień smilies/smile.gif Sądze że za kilka lat podobnie jak dziś prawie każdy ma modem prawie każdy będzie miał stałkę. W tą stronę pójdzie rozwój technologii. Pozwólcie że zacytuje jakiegoś bardzo mądrego człowieka: "Dopiero internet to prawdziwy komputer".
*Konto usunięte*2003.02.18, 00:07
Szkoda mi Was chlopaki i dziewczyny mieszkajacy na stale w Polsce(kraju raju).Tu gdzie teraz siedze tzn.New York takie problemy malo kogo dotycza.Za trzygodziny godziny pracy(przy niskich zarobkach)masz miesieczny staly dostep po szybkim kablu.Jednego dznia dzwonisz nastepnego montuja ci modem z pocalowaniem reki.Mam nadzieje ze doczekamy tego w naszejPolsce.
*Konto usunięte*2003.02.22, 01:46
Ech gruszka to Mi szkoda Ciebie, Porzuciłes Polske żeby zarobić marne grosze w USA, bo jesteś taki cienki że w polsce sobie nie poradzisz. Tutaj jest internet tanio, ja mam łącze 512 kbps za 78 zeta miesięcznie z kablówki. U nas niestety mamy zakichaną telekomune która ma w dupie pojedynczych odbiorców internetu. To jest monopol jak ktoś nie ma możliwości innej to Telepsy zostają tylko.A co do obsługi to co zrobić taka kultura. W USA czekają na każde zamówienie, tam nie mogą sobie pozwolić na złe opinie, bo konkurencja jest taka że jest walka o klienta, złe słowo i konkurencja ich zjada. A nie jak tutaj, wszyscy mają gdzieś, ludzie na beznadziejne połączenie SDI czekają miesiącami. Jeszcze tp udaje że niewiadomo ile roboty mają.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
1