Odtwarzacze
Zanim popatrzymy na odtwarzacze, zerknijmy do ich opakowań. Wewnątrz, prócz urządzeń, znajdziemy płyty z oprogramowaniem oraz słuchawki, mimo tej samej marki urządzeń, różne w obu pudełkach. Przy modelu MM-MP4H opakowanie zawiera przewód USB oraz wtyczkę-przejściówkę pozwalającą na ładowanie ze zwykłego gniazda sieci elektrycznej wbudowanego w sprzęt akumulatora.

Przy modelu MM-MP4G wewnątrz jest nieco więcej. Prócz elementów poprzedniego zestawu, przewodu USB oraz zasilacza sieciowego, w pudełku znajdziemy sznurek na szyję (u poprzednika był on zintegrowany ze słuchawkami), przewód audio-wideo do przenoszenia dźwięku i obrazu na odbiornik telewizyjny, ale i do odtwarzacza, kolejny, do przenoszenia do urządzenia dźwięku, a na dodatek futerał z czarnego tworzywa, udającego skutecznie skórę. Futerał wyposażono w odchylany klips, przez co bezpieczne noszenie odtwarzacza przy pasku nie powinno sprawiać kłopotów.




Obudowa MM-MP4G zwraca uwagę cechami, z którymi nieczęsto można spotkać się w przypadku odtwarzaczy multimedialnych. Chodzi tu o szklane oko obiektywu. Wytłoczony na jego krawędzi napis „digital camera” wyjaśnia sprawę. Generalnie rzecz biorąc, odtwarzacz przypomina wyglądem prosty aparat cyfrowy typu „małpka”. Nie ma może na nim charakterystycznej dla tego typu urządzeń zintegrowanej lampy błyskowej czy wyraźnie oznaczonego spustu migawki, jednak pomijając te dwa elementy łatwo można się nabrać.


Front odtwarzacza, poza okiem obiektywu, jest pusty i płaski. Gniazda i przyciski, a także spory 2,5-calowy ekran przeniesiono na boki i tylną ściankę urządzenia. Na górę trafił guzik uruchamiający odtwarzacz, a także dwa przyciski odpowiadające za sterowanie gadżetem, odpowiadające w zależności od wykorzystywanej funkcji za różne zadania. Lewa ścianka boczna (patrząc od strony ekranu) to cała bateria gniazd, z wejściem dla zasilania sieciowego, portem USB, gniazdem słuchawkowym, oraz wyjściem i wejściem audio-wideo. Gniazdo USB i zasilania ukryte są pod gumową klapką.



Prawa strona odtwarzacza zajęta jest przez mikrofon, przycisk restartujący urządzenie oraz suwak wstrzymujący działanie klawiszy. Tylni panel to, prócz kolorowego ekranu LCD, także miejsce na kolejne przyciski, w tym kontroler typu mini joystick, o pięciu położeniach. Tutaj także znalazło się miejsce na niewielki głośnik. Na spodniej ściance obudowy także nie jest pusto. To tam producent zdecydował się zaprojektować slot dla gniazda rozszerzającego pamięć odtwarzacza. Pamięć, która standardowo nie jest zbyt pojemna (w naszym modelu było to 512 MB) można rozszerzać kartami standardu SD i MMC.

Mimo że zapakowany w srebrne aluminium mru mru MM-MP4G przewidziano także do zawieszenia na szyi, naszym zdaniem jest nieco za duży, by powędrować tak wysoko. Za to znakomicie pasuje do kieszeni. Jego wymiary to 90 × 60 × 17,5 mm. Większy mru mru jest elegancki, rozplanowanie przycisków nienajgorsze, a sporych rozmiarów ekran zapowiada niezłą zabawę.

Wymiary MM-MP4H nie są tak duże jak u poprzednika. Zaopatrzono go „tylko” w 1,5-calowy kolorowy wyświetlacz LCD, interfejs USB 2.0 i 1 GB pamięci flash.

Sprzęt jest niebrzydki. Na przednim matowym panelu, prócz ekranu, znajduje się tylko kolisty kontroler czterech położeniach. Tak jak w MM-MP4G, wokół ekranu zaprojektowano niewielką lustrzaną ramkę z logo producenta. Pozostałe przyciski wywędrowały na boki. Po jednej stronie znalazły się trzy guziki sterujące, po drugiej zaś coś, co nas zaskoczyło. Trafił tam toporny suwak głównego włącznika zasilania, który nie dość, że jest mało atrakcyjny wizualnie, to trudny w użyciu. Bez skorzystania z paznokci poruszanie nim jest niewygodne.

Góra odtwarzacza to zestaw wejść, słuchawkowego, USB (za gumową zaślepką) oraz otwór mikrofonu. Na tyle znalazło się jedynie ucho na sznurek pozwalający nosić odtwarzacz na szyi.


Zanim popatrzymy na odtwarzacze, zerknijmy do ich opakowań. Wewnątrz, prócz urządzeń, znajdziemy płyty z oprogramowaniem oraz słuchawki, mimo tej samej marki urządzeń, różne w obu pudełkach. Przy modelu MM-MP4H opakowanie zawiera przewód USB oraz wtyczkę-przejściówkę pozwalającą na ładowanie ze zwykłego gniazda sieci elektrycznej wbudowanego w sprzęt akumulatora.

Przy modelu MM-MP4G wewnątrz jest nieco więcej. Prócz elementów poprzedniego zestawu, przewodu USB oraz zasilacza sieciowego, w pudełku znajdziemy sznurek na szyję (u poprzednika był on zintegrowany ze słuchawkami), przewód audio-wideo do przenoszenia dźwięku i obrazu na odbiornik telewizyjny, ale i do odtwarzacza, kolejny, do przenoszenia do urządzenia dźwięku, a na dodatek futerał z czarnego tworzywa, udającego skutecznie skórę. Futerał wyposażono w odchylany klips, przez co bezpieczne noszenie odtwarzacza przy pasku nie powinno sprawiać kłopotów.




Obudowa MM-MP4G zwraca uwagę cechami, z którymi nieczęsto można spotkać się w przypadku odtwarzaczy multimedialnych. Chodzi tu o szklane oko obiektywu. Wytłoczony na jego krawędzi napis „digital camera” wyjaśnia sprawę. Generalnie rzecz biorąc, odtwarzacz przypomina wyglądem prosty aparat cyfrowy typu „małpka”. Nie ma może na nim charakterystycznej dla tego typu urządzeń zintegrowanej lampy błyskowej czy wyraźnie oznaczonego spustu migawki, jednak pomijając te dwa elementy łatwo można się nabrać.


Front odtwarzacza, poza okiem obiektywu, jest pusty i płaski. Gniazda i przyciski, a także spory 2,5-calowy ekran przeniesiono na boki i tylną ściankę urządzenia. Na górę trafił guzik uruchamiający odtwarzacz, a także dwa przyciski odpowiadające za sterowanie gadżetem, odpowiadające w zależności od wykorzystywanej funkcji za różne zadania. Lewa ścianka boczna (patrząc od strony ekranu) to cała bateria gniazd, z wejściem dla zasilania sieciowego, portem USB, gniazdem słuchawkowym, oraz wyjściem i wejściem audio-wideo. Gniazdo USB i zasilania ukryte są pod gumową klapką.



Prawa strona odtwarzacza zajęta jest przez mikrofon, przycisk restartujący urządzenie oraz suwak wstrzymujący działanie klawiszy. Tylni panel to, prócz kolorowego ekranu LCD, także miejsce na kolejne przyciski, w tym kontroler typu mini joystick, o pięciu położeniach. Tutaj także znalazło się miejsce na niewielki głośnik. Na spodniej ściance obudowy także nie jest pusto. To tam producent zdecydował się zaprojektować slot dla gniazda rozszerzającego pamięć odtwarzacza. Pamięć, która standardowo nie jest zbyt pojemna (w naszym modelu było to 512 MB) można rozszerzać kartami standardu SD i MMC.

Mimo że zapakowany w srebrne aluminium mru mru MM-MP4G przewidziano także do zawieszenia na szyi, naszym zdaniem jest nieco za duży, by powędrować tak wysoko. Za to znakomicie pasuje do kieszeni. Jego wymiary to 90 × 60 × 17,5 mm. Większy mru mru jest elegancki, rozplanowanie przycisków nienajgorsze, a sporych rozmiarów ekran zapowiada niezłą zabawę.

Wymiary MM-MP4H nie są tak duże jak u poprzednika. Zaopatrzono go „tylko” w 1,5-calowy kolorowy wyświetlacz LCD, interfejs USB 2.0 i 1 GB pamięci flash.

Sprzęt jest niebrzydki. Na przednim matowym panelu, prócz ekranu, znajduje się tylko kolisty kontroler czterech położeniach. Tak jak w MM-MP4G, wokół ekranu zaprojektowano niewielką lustrzaną ramkę z logo producenta. Pozostałe przyciski wywędrowały na boki. Po jednej stronie znalazły się trzy guziki sterujące, po drugiej zaś coś, co nas zaskoczyło. Trafił tam toporny suwak głównego włącznika zasilania, który nie dość, że jest mało atrakcyjny wizualnie, to trudny w użyciu. Bez skorzystania z paznokci poruszanie nim jest niewygodne.

Góra odtwarzacza to zestaw wejść, słuchawkowego, USB (za gumową zaślepką) oraz otwór mikrofonu. Na tyle znalazło się jedynie ucho na sznurek pozwalający nosić odtwarzacz na szyi.


