Filmy
Przy odtwarzaniu nośników DVD, odtwarzacz daje możliwość automatycznego startu płyty. Co ciekawe, po zastopowaniu odtwarzania, a nawet po wyłączeniu urządzenia i ponownym rozpoczęciu projekcji, Wiwa HD 128 daje możliwość oglądania filmu od miejsca, w którym przerwaliśmy. To wygodna funkcja oszczędzająca czas, który byłby marnowany na „przewijanie” filmu do wybranej sceny. Maksymalna szybkość, z jaką można poruszać się po nagraniu na płycie DVD to 64x. Dokładnie z taką samą prędkością można cofać materiał.
Prób z plikami DivX i XviD dokonaliśmy za pomocą naszej sprawdzonej już płytki testowej DivXTestCD, dostępnej w sieci. Oczywiście nie omieszkaliśmy sprawdzić, czy Wiwa radzi sobie z technologiami QPEL oraz GMC, które są często achillesowymi piętami podobnych urządzeń.


W przypadku niektórych nagrań DivX przy wysokim współczynniku bitrate obraz czasem „przycinał się” i niestety nie były to niewielkie skoki pozwalające na mniej wygodne oglądanie. O ile z technologią QPEL odtwarzacz nie zdawał się mieć kłopotów, o tyle GMC z plików filmowych XviD było dla niego nie do przebrnięcia. Obraz stawał się zbyt zniekształcony, by film mógł być oglądany.
Oczywiście możliwe jest przygotowanie filmów pobawionych nieobsługiwanych funkcji. Jest to jednak proces czasochłonny i wymagający odpowiednich narzędzi oraz pewnej wiedzy. O ile jednak nasz testowy nośnik zawierał zbiory sprawiające Wiwie problemy, to testowa biblioteka filmów nie sprawiła żadnego kłopotu. Ogólnie sprzęt sprawował się całkiem nieźle. A ponieważ do tej pory nie spotkaliśmy tego typu urządzenia radzącego sobie z każdym nagraniem, nie można i tego obwiniać zanadto. Sprzęt odtwarzający każdy film byłby ideałem.
Testowa płytka to tylko test. Tak naprawdę odtwarzacz sprawdzać ma się w typowych domowych zastosowaniach. Tutaj sprzęt nie powinien sprawiać kłopotów.

Poniżej znajdziecie kilka dodatkowych przykładów na możliwości operowania obrazem oraz napisami wczytywanymi z pliku towarzyszącego nagraniom MPEG-4.



Uruchomienie filmu MPEG-4 zajmuje nieco czasu. W przypadku kilku naszych zbiorów było to nawet 15 sekund. W tym czasie czytnik zachowuje się raczej głośno. Potem jednak cichnie zupełnie.
Podczas odtwarzania możliwe jest przewijanie materiału filmowego, podobnie jak w przypadku nagrań DVD, z szybkością do 64x. Producent dał też możliwość powiększania obrazu, ale tylko o 100 proc. Pod jednym z przycisków pilota, o którym wspomnimy szerzej za chwilę, kryje się osiem ustawień kolorów napisów i tła znajdującego się pod nimi. Pozwala to na wybór pasującej użytkownikowi kolorystyki bez wchodzenia do menu odtwarzacza. Jednym z tych ustawień są oczywiście najpowszechniej wykorzystywane białe litery z czarnym konturem.


Wygodną opcją jest też modyfikowanie położenia liter na ekranie za pomocą pilota. Nie jest to kilka ustawień, ale kilkadziesiąt, pozwalających nawet na wprowadzenie napisów na środek ekranu (choć zapewne nie jest to opcja najczęściej wykorzystywana :)).

Użytkownik ma możliwość szybkiego przeskakiwania do z góry wybranego fragmentu filmu MPEG-4 po wpisaniu w wyświetlanym okienku czasu opisującego dany fragment. Podobnie jak przy nośnikach DVD, wyłączenie odtwarzacza pracującego z filmem, a następnie ponowne jego uruchomienie, przenosi oglądającego do fragmentu, przy którym przerwano projekcję. Opcja ta nie działa jednak po zastosowaniu klawisza Stop.

Dodać warto, że tak samo jak w przypadku cyfrowych fotografii, po podświetleniu pliku filmowego odtwarzacz prezentuje kilka informacji na temat zbioru. Wśród nich znajdują się dane o wielkości pliku, rodzaju nagrania, jakości dźwięku, rozdzielczości oraz czasie trwania filmu.
Nasz testowy zestaw składał się z odbiornika TV podłączonego do odtwarzacza za pośrednictwem przewodu SCART oraz dźwięku wyprowadzanego na zestaw sześciu głośników złączem optycznym. Urządzeniu można było zarzucić w tej konfiguracji niewiele. Uważnemu obserwatorowi nie umknęłoby zapewne delikatnie drgające menu, ale niemal niezauważalne.
Nie jest też niespodzianką, że za pośrednictwem dołączonego do zestawu przewodu wideo nie uzyskamy maksymalnie dobrego obrazu. Choć „awaryjnie” i taki sposób przesyłania wizji może być wykorzystywany. Razem z nim do dyspozycji producent oddaje przewód stereo do przesyłania dźwięku.
Niezły obraz generowany przez nasz zestaw nieco „zbladł”, kiedy na ekran trafiały fotografie. Wyświetlanie zdjęć to raczej słaby punkt Wiwy. Fotografie są nieostre, a kolory delikatnie przejaskrawione.
Dźwiękowi odtwarzanemu przez Wiwę niewiele można zarzucić (o ile nie jest się jakimś super wyczulonym audiofilem). Equalizer urządzenia pozostawał jednak u nas niewykorzystywany. Standardowe parametry wydawały się nam najbardziej optymalne.
Przy odtwarzaniu nośników DVD, odtwarzacz daje możliwość automatycznego startu płyty. Co ciekawe, po zastopowaniu odtwarzania, a nawet po wyłączeniu urządzenia i ponownym rozpoczęciu projekcji, Wiwa HD 128 daje możliwość oglądania filmu od miejsca, w którym przerwaliśmy. To wygodna funkcja oszczędzająca czas, który byłby marnowany na „przewijanie” filmu do wybranej sceny. Maksymalna szybkość, z jaką można poruszać się po nagraniu na płycie DVD to 64x. Dokładnie z taką samą prędkością można cofać materiał.
Prób z plikami DivX i XviD dokonaliśmy za pomocą naszej sprawdzonej już płytki testowej DivXTestCD, dostępnej w sieci. Oczywiście nie omieszkaliśmy sprawdzić, czy Wiwa radzi sobie z technologiami QPEL oraz GMC, które są często achillesowymi piętami podobnych urządzeń.


W przypadku niektórych nagrań DivX przy wysokim współczynniku bitrate obraz czasem „przycinał się” i niestety nie były to niewielkie skoki pozwalające na mniej wygodne oglądanie. O ile z technologią QPEL odtwarzacz nie zdawał się mieć kłopotów, o tyle GMC z plików filmowych XviD było dla niego nie do przebrnięcia. Obraz stawał się zbyt zniekształcony, by film mógł być oglądany.
Oczywiście możliwe jest przygotowanie filmów pobawionych nieobsługiwanych funkcji. Jest to jednak proces czasochłonny i wymagający odpowiednich narzędzi oraz pewnej wiedzy. O ile jednak nasz testowy nośnik zawierał zbiory sprawiające Wiwie problemy, to testowa biblioteka filmów nie sprawiła żadnego kłopotu. Ogólnie sprzęt sprawował się całkiem nieźle. A ponieważ do tej pory nie spotkaliśmy tego typu urządzenia radzącego sobie z każdym nagraniem, nie można i tego obwiniać zanadto. Sprzęt odtwarzający każdy film byłby ideałem.
Testowa płytka to tylko test. Tak naprawdę odtwarzacz sprawdzać ma się w typowych domowych zastosowaniach. Tutaj sprzęt nie powinien sprawiać kłopotów.

Poniżej znajdziecie kilka dodatkowych przykładów na możliwości operowania obrazem oraz napisami wczytywanymi z pliku towarzyszącego nagraniom MPEG-4.



Uruchomienie filmu MPEG-4 zajmuje nieco czasu. W przypadku kilku naszych zbiorów było to nawet 15 sekund. W tym czasie czytnik zachowuje się raczej głośno. Potem jednak cichnie zupełnie.
Podczas odtwarzania możliwe jest przewijanie materiału filmowego, podobnie jak w przypadku nagrań DVD, z szybkością do 64x. Producent dał też możliwość powiększania obrazu, ale tylko o 100 proc. Pod jednym z przycisków pilota, o którym wspomnimy szerzej za chwilę, kryje się osiem ustawień kolorów napisów i tła znajdującego się pod nimi. Pozwala to na wybór pasującej użytkownikowi kolorystyki bez wchodzenia do menu odtwarzacza. Jednym z tych ustawień są oczywiście najpowszechniej wykorzystywane białe litery z czarnym konturem.


Wygodną opcją jest też modyfikowanie położenia liter na ekranie za pomocą pilota. Nie jest to kilka ustawień, ale kilkadziesiąt, pozwalających nawet na wprowadzenie napisów na środek ekranu (choć zapewne nie jest to opcja najczęściej wykorzystywana :)).

Użytkownik ma możliwość szybkiego przeskakiwania do z góry wybranego fragmentu filmu MPEG-4 po wpisaniu w wyświetlanym okienku czasu opisującego dany fragment. Podobnie jak przy nośnikach DVD, wyłączenie odtwarzacza pracującego z filmem, a następnie ponowne jego uruchomienie, przenosi oglądającego do fragmentu, przy którym przerwano projekcję. Opcja ta nie działa jednak po zastosowaniu klawisza Stop.

Dodać warto, że tak samo jak w przypadku cyfrowych fotografii, po podświetleniu pliku filmowego odtwarzacz prezentuje kilka informacji na temat zbioru. Wśród nich znajdują się dane o wielkości pliku, rodzaju nagrania, jakości dźwięku, rozdzielczości oraz czasie trwania filmu.
Nasz testowy zestaw składał się z odbiornika TV podłączonego do odtwarzacza za pośrednictwem przewodu SCART oraz dźwięku wyprowadzanego na zestaw sześciu głośników złączem optycznym. Urządzeniu można było zarzucić w tej konfiguracji niewiele. Uważnemu obserwatorowi nie umknęłoby zapewne delikatnie drgające menu, ale niemal niezauważalne.
Nie jest też niespodzianką, że za pośrednictwem dołączonego do zestawu przewodu wideo nie uzyskamy maksymalnie dobrego obrazu. Choć „awaryjnie” i taki sposób przesyłania wizji może być wykorzystywany. Razem z nim do dyspozycji producent oddaje przewód stereo do przesyłania dźwięku.
Niezły obraz generowany przez nasz zestaw nieco „zbladł”, kiedy na ekran trafiały fotografie. Wyświetlanie zdjęć to raczej słaby punkt Wiwy. Fotografie są nieostre, a kolory delikatnie przejaskrawione.
Dźwiękowi odtwarzanemu przez Wiwę niewiele można zarzucić (o ile nie jest się jakimś super wyczulonym audiofilem). Equalizer urządzenia pozostawał jednak u nas niewykorzystywany. Standardowe parametry wydawały się nam najbardziej optymalne.
