artykuły

Wiwa HD 128A - tanio, ale bez tandety

61
3 czerwca 2006, 15:48 Piotr Bulski
Odtwarzacz

Urządzenie Wiwa HD 128A nie jest odtwarzaczem o standardowych, 19-calowych rozmiarach. Sprzęt jest węższy i mierzy tylko 28 centymetrów. O ile szerokość ta nie pozwala na dopasowanie Wiwy do znajdujących się w wielu domach urządzeń HiFi, i tak prezentuje się całkiem dobrze, a to za sprawą nieźle pomyślanego panelu przedniego.



Na przedzie urządzenia znalazł się włącznik ze zintegrowaną diodą wskazującą na stan urządzenia (zielona - urządzenie włączone, czerwona – urządzenie w stanie czuwania, wygaszona – odtwarzacz wyłączony). Poza włącznikiem na przód trafiło pięć przycisków sterujących, odpowiadających za sterowanie szufladką na płyty, uruchamianie i wstrzymywanie odtwarzacza oraz przełączanie się między nagraniami. Każdy z tych przycisków dodatkowo jest w stanie wybudzić odtwarzacz z trybu czuwania.

Na froncie nie zabrakło też niewielkiego, prostego wyświetlacza z symbolami prezentowanymi na bursztynowo. Na szczęście producent zdecydował się wyłącznie na ten tylko kolor, unikając uruchamiania miniaturowej dyskoteki za każdym razem, kiedy użytkownik wciśnie przycisk włącznika.

Na ten sam lustrzany panel, spod którego świeci wyświetlacz, trafiło okienko przepuszczające do sensora sygnały z pilota zdalnego sterowania oraz szufladka na płyty. Tak jak w kilku innych odtwarzaczach Wiwa, tak i tu szufladka jest wyjątkowo cienka. Wykonana z przezroczystego plastiku nie stwarza jednak wrażenia kruchości. Wysunięta, jest elastyczna, jednocześnie stawiająca na tyle duży opór, by użytkownik umieszczający na niej płytę czuł się pewnym, iż nie uszkodzi odtwarzacza. Miejsce na płytę jest odpowiednio zagłębione, przez co nośnik nie jest w stanie łatwo go opuścić. Szufladka przesuwa się cicho.





Odtwarzacz umieszczono na czterech gumowych nóżkach, zapewniając mu odpowiednie oparcie nawet na śliskich powierzchniach.





O tym, co potrafi Wiwa, częściowo przynajmniej przekonać można się jeszcze przed włączeniem urządzenia, zaglądając na tylni panel odtwarzacza, tam gdzie zwykle znajdują się gniazda połączeniowe.



W Wiwie jest raczej „bogato”. Mamy tu złącze Composite, S-Video oraz SCART. Obraz można przesyłać też za pomocą trzech złączy Component (czerwony, zielony, niebieski). Dźwięk z kolei może być wysyłany bądź to drogą analogową, stereofonicznie lub do zestawu sześciokanałowego, ale i przez wyjścia cyfrowe, typu coaxial (elektryczne) lub, chronione zaślepką, optyczne, do zewnętrznych dekoderów dźwięku wielokanałowego.



Na tylnim panelu widnieje oznaczenie regionu DVD, do którego kierowany jest sprzęt. Symbol wskazuje na region 2, jednak HD 128 radzi sobie także z innymi nośnikami.

To tyle, jeśli chodzi o "zewnętrzność" urządzenia. Wszystko jest odpowiednio spasowane, dobrze skręcone, i co najważniejsze, odległe od tandety, choć malkontenci z pewnością zwrócą uwagę na niewielkie przyciski przedniego panelu wykonane z „plastikowego chromu”. Na szczęście nie są one wielkie, a całość prezentuje się raczej elegancko.





Chip Wiwy sprawuje się całkiem nieźle, ale o tym na kolejnych stronach artykułu.


2