artykuły

Serious Sam II

29
1 kwietnia 2006, 16:00 Michał Speier

Serious Sam II, czyli Anatomia Miłości

Pamiętam jedną scenę z którejś z cudownych, japońskich Godzill. Coś zbliża się z kosmosu do Ziemi. ONZ w panice zwołuje wielką konferencję. Pytają się jednej ze sław naukowych, co o tym zjawisku sądzi. Naukowiec patrzy poważnie po zebranych i oświadcza z kamienną miną: “Panowie, to Potwór z Kosmosu”. “Ooo...!” - dziwią się wszyscy i poważanie kiwają głowami. Bo z Potworami z Kosmosu nie ma żartów - są oczywiste, są groźne... Pierwszy Serious Sam (a właściwie dwa pierwsze Serious Samy – The First Encounter i The Second Encounter) były zrobione dokładnie w takim klimacie, jak przytoczona scena z Godzilli. Pełna powaga, ale jednocześnie pełna świadomość przyjętej konwencji. Brak ironii i jednocześnie zabawa na całego.

Serious Sam 2

Serious Sam II stracił ową cechę, stał się bardziej dowcipny na siłę, ironiczny wobec siebie, rubaszny ze wszystkiego, nawiązujący śmiesznymi aluzjami do zbyt wielu rzeczy (gry, filmy, książki) i przez to zbyt slapstickowy. Różnica niby mała i drobna – zwłaszcza w kontekście mikrej fabuły i jej roli w całej grze – a jednak zmieniająca smak gry. Drugi Serious Sam, nie wprowadzając właściwie nic w mechanikę gry, zmienił otoczkę scenariuszową i stracił na tym. Będąc bardziej śmiesznym, łatwym, iskrzącym się absurdem, stał się po prostu... zwyczajny. Stracił ową całą “śmiertelną powagę”, jaką posiadał Sam w pierwszych Serious Samach. Stał się bardziej parodią samego siebie, puszczając nieustannie oczka zrozumienia do gracza. Stał się marionetką, kolorowym, piernikowym Pierrotem pląsającym na oczach gracza. A był przecież Poważnym Bohaterem Ratującym Ziemię z Opresji! Był Serious Samem z głosem wprawiającym w niebezpieczne wibracje wszystkie subwoofery. To tak, jakby we wspomnianej scenie w Godzilli, wszyscy nagle wybuchnęli śmiechem na wieść, iż zbliża się Potwór z Kosmosu. Inna konwencja? Oczywiście tak. Różnica, na całe szczęście, nie tak potężna jak pomiędzy Bennym Hillem (powiedzmy Serious Sam 2) a Montym Pythonem (powiedzmy Serious Sam 1) – ale metaforycznie dobrze oddająca zmianę kolorytu gry. Serious Sam 2 został poważnie przedowcipowany.

Serious Sam 2

A teraz to, co napisałem w powyższym akapicie należy ująć za przyrodzenie i wywalić do kosza, ponieważ Serious Sam II nie jest fabułą, nie jest filozofowaniem o smakach czy innych Maryniach, a rubaszną, mocną, kolorową, spienioną adrenaliną i zabójczą rozwałką! Rzekłem.

2