Dźwięk
Artykuł
Piotr Gontarczyk, Czwartek, 17 stycznia 2008, 00:30

Historia rynku - 1981-1986, era dźwięku pikanego

Czy nazwa IBM PC 5150 coś Wam mówi? W 1981 roku firma IBM wprowadziła komputer oparty na nowym procesorze - Intel 8088 - rozpoczynając tym samym drogę ewolucji komputerów klasy IBM PC, tej z którą do czynienia mamy po dziś dzień. PC 5150 nie był przeznaczony do gier czy oglądania filmów w systemie 5.1. Był relatywnie tanim (w porównaniu do wycenionego na 15 tys. USD poprzednika, IBM 5100) komputerem biurowym, od którego nikt nie wymagał możliwości odtwarzania muzyki. IBM PC 5150 dysponował zatem czymś znacznie prostszym - głośnikiem PC. Dzięki niemu, generując programowo falę prostokątną, komputer mógł wydawać z siebie proste dźwięki, tzw. "piknięcia". PC 5150 dysponował zaledwie jednym kanałem, w którym możliwe było generowanie owych piknięć bez możliwości regulacji głośności. Zdolni programiści, pomimo iż dostali w swoje ręce bardzo prymitywną zabawkę, dążyli do wyciśnięcia z niej znacznie więcej. Udało im się nawet zmusić "PC Speaker" do odtwarzania zapisanych w formie cyfrowej próbek dźwięku.

Ograniczenia związane z mocą obliczeniową komputerów w tamtych czasach stanowiły jednak poważną barierę i odtwarzanie z bardzo niską jakością plików dźwiękowych ograniczało się wyłącznie do króciutkich próbek. Aby móc masowo odtwarzać jakikolwiek "zdigitalizowany" dźwięk, wymagany był procesor Intel 80286, pracujący z zegarem 8 MHz. Sporo czasu musiało jeszcze upłynąć, zanim moc obliczeniową tych procesorów można było uznać za dobrze rozpowszechnioną. Do tego momentu wszelkie próby odtwarzania dźwięku cyfrowego na komputerach, na przykład w grach, nie miały sensu, gdyż mało kto mógł z takiej możliwości korzystać. Skoro jedna ścieżka rozwoju okazała się być zatarasowana, programiści i producenci komputerów postanowili pójść drugą, oznaczoną jako "Route PC Speaker".

Rok 1983 przyniósł ewolucję, która dziś może wydawać się niemal komiczna. Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku to era tzw. "ośmiobitowców osobistych", czyli komputerów firm Commodore i Atari. Ich ogromna popularność była główną przyczyną długo utrzymującego się, poważnego niezrównoważenia rozwoju komputerów PC. Zasypujące rynek gry i programy multimedialne oraz użytkowe dla Commodore 64 czy Atari 65XE skutecznie spychały "pecety" do narożnika, w którym miejsce było tylko dla biurowych maszyn do pisania i kalkulatorów. To właśnie tu przyciśnięty PC próbował raz po raz udowodnić, że on także może być komputerem multimedialnym, a więc czymś więcej niż edytorem tekstu czy generatorem wykresów. W 1982 roku świat obiegła plotka o przygotowaniach komputera multimedialnego, którego IBM zaczął obawiać się zbyt późno. Mowa oczywiście o komputerach Commodore Amiga. Jednostki generujące dźwięk w Amigach, a nawet w starszych C64 były lata świetlne przed tym, co prezentował PC 5150. Zaprezentowany dwa lata po nim IBM PC Junior miał być odpowiedzią na ogromne postępy czynione przez śmiertelnego wroga - Commodore. Jako że w niniejszym artykule zajmujemy się dźwiękiem, nie będziemy wgłębiać się w różnice architektury komputerów.

PC Junior szumnie zapowiadany jako nowy, niedrogi komputer "udomowiony", pod względem dźwięku jednak zawiódł na całej linii. Jedyne co firmie IBM udało się osiągnąć, to przejście na układy generujące firmy Texas Instruments, pozwalające wytwarzać proste dźwięki na trzech kanałach i udostępniające czwarty kanał generowania szumów, z szesnastostopniową regulacją głośności. Moc całej jednostki nadal była zbyt mała, by PC Junior mógł swobodnie odtwarzać pliki muzyczne, a zatem utrzymał się w kręgu komputerów "pikających". Warto dodać, że IBM niedługo po premierze PC Junior wycofał je z rynku, gdyż mało kto był zainteresowany ich kupnem.

Rozwiązania prezentowane przez następne lata (1985-1986) były równie niepopularne, choć ich twórcy chyba nie zdawali sobie sprawy z tego, że czasami nawet ze sporej porażki może wyniknąć coś, co odmieni świat "pecetów". Wśród nich trzeba wymienić dwa urządzenia zewnętrzne, czyli Covox Speech Thing oraz Disney Sound Source. Oba rozwiązania korzystały z portu drukarki (LPT) i nie spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem wśród programistów. Oba urządzenia, pomimo iż składały się przede wszystkim z zestawu rezystorów, których odpowiedni układ stanowił prosty przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC - Digital-Analog Converter), były bardzo drogie. Ich ceny ustalono na około 70 dolarów, podczas gdy samodzielne zmontowanie ich odpowiedników to koszt zaledwie paru dolarów.

Zaletą Covox Speech Thing i Disney Sound Source było to, że były zdolne przetwarzać do postaci analogowej dźwięk zapisany z rozdzielczością 8 bitów (mono). Rozwiązanie tego typu nie było jednak wytworem świata komputerów PC. Zostało skopiowane z komputerów firmy Commodore. To właśnie te dwa zewnętrzne pudełka sprawiły, że w rzeczywistości PC pojawił się format muzyczny MOD (od "module"), znany z komputerów Commodore Amiga. Niektóre odtwarzacze plików MOD dla systemu MS-DOS umożliwiały wybór urządzenia odtwarzającego - PC Speaker lub Covox podpięty do portu LPT. W porównaniu do tego pierwszego, zewnętrzny DAC zapewniał nieporównywalnie lepszą jakość dźwięku. Do wyjścia analogowego wystarczyło podłączyć dobrej klasy wzmacniacz, aby poczuć dźwięczne werble nadchodzącej rewolucji. PC Speaker wytrzymał to uderzenie i choć lekko skompromitowany, przetrwał. Jego dni były jednak policzone, gdyż na jego życie niebawem miał się porwać pewien rzekomo niezrównoważony psychicznie profesor.

Spis treści
Ocena artykułu:
Ocen: 40
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane