Obudowa z zewnątrz
Na przednim panelu znajduje się przycisk "power" i... tyle. Z jakichś, sobie tylko wiadomych powodów, producent nie zastosował przycisku reset. Nie jest to może koniec świata, ponieważ funkcje resetu można usyskać w inny sposób, jednak zawsze ten przycisk był i - choć rzadko używany - człowiek się do niego przyzwyczaił. Na otwieranych drzwiczkach umieszczono w niezbyt rzucający się w oczy sposób, gniazdka audio. Ich symbole (słuchawki i mikrofon) znajdują się na naklejce, swoją drogą dość tandetnej, ale na szczęście łatwo ją usunąć.
Nie zabrakło również wyprowadzeń USB 2.0 oraz FireWire. Znajdują się na samej górze obudowy i również nie rzucają się w oczy. Przedni panel uderza wręcz prostotą, w pozytywnym znaczeniu oczywiście. Żadnych bajerów, chromów, gwizdków, neonów, itp. Jest tylko to, co niezbędne.
Aby zapewnić odpowiednią stabilność, Silvation posiada rozkładane nóżki. Na ich spodzie znajdują się dość miękkie, gumowe stopki. Dzięki temu wibracje oraz rezonans są lepiej tłumione, ale ciężko też przesuwać obudowę po płaskiej powierzchni. Mimo że nie jest bardzo ciężka (niecałe 11 kg), to duże gabaryty zniechęcają do jej przenoszenia.
Na spodzie przedniego panelu znajduje się duży otwór, przez który wyciągamy filtr powietrza. Operacja jest bardzo prosta i szybka, nie trzeba demontować przodu obudowy. Wystarczy odczepić zatrzask i wyjąć plastikową ramkę z filtrem.
