Podsumowanie
Pora na podsumowanie. Zasilacz SilverStone ST30NF NightJar wypada całkiem dobrze w testach. Jak dało się zauważyć, duży wpływ na jakość napięć ma konkretna platforma sprzętowa. W obu przypadkach (stary Athlon XP i nowy Athlon 64) zasilacz zachował spory dystans do granicznych wartości. Komputer był zupełnie zadowolony z napięć, nie zachowywał się dziwnie, wszystko było stabilne. Redaktor również był zadowolony z pracy zasilacza, ponieważ było cicho... i wbrew pozorom czerwona lampka temperatury też nie zapaliła się ani razu. Kable, dzięki umiarkowanej długości i ilości, nie sprawiają większych kłopotów z ułożeniem, chyba że mamy je ułożyć w ciasnej obudowie HTPC - tam trzeba się już starać. Szkoda, że nie wszystkie mają taki estetyczny oplot, jak główne wtyczki.Wady zasilacza? Pierwsza i podstawowa to cena. Zasilacz kosztuje blisko 700 złotych. Nie będę tu wspominał, jaki tradycyjny odpowiednik można za to kupić, bo są to produkty skierowane do zupełnie innych grup odbiorców. Jednak jest to cena dobrego procesora lub nieźle wyposażonej płyty głównej z górnej półki. To, czy taki zakup jest opłacalny, zależy już od portfela i zamiłowania do ciszy potencjalnego nabywcy. Jeśli oba są duże, nie ma o czym mówić. Warto kupić ten zasilacz. Jednak dla przeciętnego użytkownika, dla którego Chieftec czy Tagan to sprzęt na granicy zasięgu, SilverStone NightJar pozostanie w sferze marzeń.
Wadą zasilacza jest również "stary" standard ATX 1.3. Na rynku jest coraz więcej płyt, które wymagają wtyczek 24 i 8-pin, kart graficznych PCI-E wymagających wtyczki 6-pin i innych wynalazków standardu ATX 2.0. Osoby planujące zakup tego zasilacza do nowoczesnej platformy sprzętowej, będą musiały wydać jeszcze trochę pieniędzy na odpowiednie przejściówki. Nie należy również zapomnieć o chociaż symbolicznej wentylacji obudowy. Jeszcze wiele komputerów pracuje dziś korzystając tylko z wentylatorka w zasilaczu. Wstawienie do takiego sprzętu pasywnego zasilacza "wyłączy" wentylację, co może się skończyć "małym" rozczarowaniem.
Tradycyjne pytanie. Dla kogo jest taki sprzęt ? Jak już wspomnieliśmy, dla osób, które przykładają bardzo dużą wagę do ciszy. Być może nie jest to takie oczywiste, ale podczas pracy biurowej szum komputera powoduje zmęczenie. Im mniej go występuje, tym praca przyjemniejsza. Jeśli ktoś dużo pracuje na przykład w studiu graficznym, biurze rachunkowym, a męczy go szum komputera, taki zasilacz jest dobrym pomysłem. NightJar również świetnie nadawałby się jako uzupełnienie zestawu HTPC. Dobrym zastosowaniem są też wszelkiego rodzaju miejsca, gdzie pożądana jest cisza, chociażby biblioteki i czytelnie, nie wspominając o "sypialniach", w których komputery po nocach ściągają legalne oprogramowanie z sieci P2P. Zastosowań jest dużo. Barierą pozostaje cena.
Zakup takiego zasilacza wiąże się również z wymianą lub chociaż modernizacją całego systemu chłodzenia. Wymiana zasilacza na pasywny i jednocześnie pozostawienie "boxowego" wentylatorka na CPU mija się z celem. Uzupełnieniem pasywnych zasilaczy są rozbudowane radiatory oparte o ciepłowody i wolnoobrotowe, ciche wentylatory. Dopiero to wszystko połączone w całość zagwarantuje wysoki komfort pracy przy komputerze. Może nie tak wysoki, jak całkowicie pasywna obudowa Zalmana, ale zbliżony ;-).
| Zalety | Wady |
|
|
www.4max.pl
Cena zasilacza SilverStone ST30NF NightJar:
699 zł

No może nie całkiem blisko ale blisko. Już tłumaczę.
Jeżeli by zaprojektować odpowiednio płytę i obudowę to przy pomocy ciepłowodów dało by się bez większych problemów odprowadzić ciepło na zewnątrz obudowy gdzie jest o wiele lepsze chłodzenie. Mniejszym nakładem środków da się wychłodzić radiatory, na zewnątrz niż wewnątrz obudowy.
Dlaczego procesor musi być tu gdzie jest ????. Odpowiedź jest jedna. Taka jest specyfikacja ATX. Ktoś kiedyś załozył, że to tak ma wyglądać i już. Są coprawda pewne przesłanki nazwijmy to w skrócie elektryczne ale nie przesadzajmy. Zmieniają pozycję gniazd pamięci itd. można by coś wykombinować.
Tak czy inaczej kiedyś do tego dojdzie. Ewnetualnie rozwiązaniem będzie terminal w domu a komputer w piwnicy. Nikt nie wytrzyma na dłuższa metę dziesiątek wiatraczków.
Technologia powoli się kończy i żeby uzyskać więcej mocy zaczną powstawać konstrukcje wielkojądrowe i wieloprocesorowe. To będzie się grzało i wymagało aktywnego chłodzenia.
No to się nie dziwie
Wiesz, to są kompy uczelniane, więc grafa to zintegrowany Extreme 2 intela, dysk to jakies 100GB czegoś. Taka maszynka do Excela czy innych statystycznych PCgive'ow itp
a jaka reszta ?
No dobra ale Wy ciągle mówicie ciągle o dosyć już wiekowych sprzetach. Nowych urządzeń nie da się tak naprawde kompletnie wyciszyć już nie mówiąc o tych które są po O/C ...
NIe, nie jesteś objęty jakąś fobią, to "naturalne" podejście w sprzedaży komercyjnej, coś ma działaś do końca gwarancji i jak najmniej później, mało firm dba o to by coś było sprawne, np takie pamięci z wieczystą gwarancją
Podejrzewam, że technicznie jest to wykonalne, ale ktoś dobrze zauważył tu na forumu - elektronika staje się coraz bardziej niezawodna i trzeba jej troszke pomóc. Stąd pewnie ten nieszczęsny ATX i zasilacze typu zamknięta puszka nadal królują w naszych puszkach.
Małe próby tego co napisałem podejmują takie firmy jak HP czy Dell. Nie jest to może, aż tak zaawansowane, ale naprawde daje się odczuć różnicę.
Ja w swojej maszynie mam tylko dwa wiatraczki. Oba seterowane w zalezności od temperatury. Normalnie stoją bo po co mają hałasować. Dobrze rozwiązane kanały powietrzne i nawet na MAX obciążenia kompa w nocy praktycznie nie słychać.
Z punktu widzenia projektu płyty nieracjonalne, bardzo trudne (lub prawie niewykonalne) i kompletnie komplikujące życie. Jak wyobrażasz sobie pogodzenie tego z gniazdami PCI/PCI-X/etc? Pytanie co dla ciebie znaczy "jak najbliżej tylnej ścianki" bo być może się nie rozumiemy.