Obudowa z zewnątrz
Lascala posiada aluminiowy przedni panel. Przyciski Power oraz Reset również wykonano z aluminium. Pokrywa oraz konstrukcja nośna wykonane są ze stali. Blachy mają 1 mm grubości, więc cała obudowa jest dość sztywna i sprawia wrażenie solidnej. Masa kształtuje się raczej na średnim poziomie - 8 kg. Aluminium przedniego panelu posiada naturalny kolor, stalowe blachy pomalowane są srebnym, matowym lakierem. Na zdjęciach w miejscu, gdzie powinna być tacka napędu optycznego, widać czarny, niezaślepiony otwór. Stosowna zaślepka znajdzie się tam dopiero po zmontowaniu całego zestawu.
Obudowa SilverStone LC10M Lascala wyposażona jest w wyświetlacz typu VFD (Vacuum Fluorescent Display). W polskiej terminologii rozwiązanie to, jest określane jako „próżniowy wyświetlacz fluorescencyjny”. Elementem odpowiedzialnym za świecenie jest w tym przypadku trójelektrodowa lampa próżniowa, inaczej trioda. W przeciwieństwie do popularnych wyświetlaczy LCD lub LED, wyświetlacz typu VFD gwarantuje doskonały kontrast oraz czytelność z dużych odległości, niezależnie od kąta patrzenia. Ten zastosowany w Lascali pozwala na wyświetlanie informacji w 2 liniach, po 16 znaków każda. Jak się przekonacie w dalszej części, jest to dość użyteczny gadżet.
Lascala LC10M posiada na przednim panelu cztery wyprowadzenia USB 2.0. Przydatne, aczkolwiek szkoda, że nie zamaskowane. Z boku znajdują się wyprowadzenia audio (słuchawki i mikrofon) oraz port FireWire. Otwory znajdujące się powyżej oraz poniżej gniazdek służą jedynie do wentylacji.
Jak widać na powyższym zdjęciu, Lascala wentylowana jest przez dwa małe wentylatorki 60 mm. Z przodu znajduje się dodatkowo jeden wentylator 80 mm wdmuchujący świeże powietrze do środka. Wentylatory o rozmiarze 60 mm to już raczej przeżytek, jednak w przypadku tej obudowy jest to jedyne rozsądne rozwiązanie. Przy tak niewielkich rozmiarach, w tylnej części mógłby się zmieścić co najwyżej jeden wentylator 80 mm. Zakładając jednak identyczny poziom hałasu, dwa mniejsze modele 60 mm są w stanie przepchać więcej powietrza.
I tu dochodzimy do największej wady tej obudowy. System wentylacji jest dość głośny. Biorąc pod uwagę tradycyjne standardy, obudowa „brzmi” zupełnie normalnie, jednak do salonu chciałoby się mieć coś bardzo cichego. Tylne wentylatorki mają 3500 obr/min, przedni kręci się z prędkością 2050 obr/min. Ich hałas jest porównywalny, aczkolwiek subiektywnie oceniając, więcej rumoru robi ten znajdujący się z przodu. Jeśli ktoś chce zbudować cichy komputer, to system wentylacji kwalifikuje się do wymiany lub chociaż częściowego spowolnienia. W takiej sytuacji musimy się jednak zaopatrzyć w jakiś wewnętrzny kontrolerek, ponieważ na zewnątrz można wyprowadzić jedynie tackę napędu optycznego. No cóż, uroda i elegancja wymaga wyrzeczeń.
Aby jeszcze bardziej upodobnić obudowę do salonowego sprzętu, SilverStone zastosował stylowe, okrągłe, aluminiowe nóżki. Na spodzie posiadają one warstwę gumy, co zapewnia solidną przyczepność do podłoża i w pewien sposób może ograniczyć ewentualne wibracje. Z boku obudowy znajdują się też otwory wentylacyjne. Szkoda tylko, że bez filtrów przeciwkurzowych.
Dolna płyta obudowy jest jednocześnie tacką, na której montuje się płytę główną. Nie można jej zdemontować, ponieważ stanowi integralny element konstrukcji. Jest gruba, sztywna i posiada mnóstwo otworków. Część z nich jest już wykorzystana na przytwierdzenie elementów konstrukcyjnych oraz śrubek, do których wkręcimy płytę główną.
