Włączam. Na przednim panelu zamontowano guzik mocy. Po wciśnięciu, odtwarzacz nie wchodzi w stan uśpienia, tylko od razu się uruchamia, poszukując w napędzie płyty. O stanie odtwarzacza informuje dioda przy przycisku, zielona w trakcie pracy i czerwona podczas tzw. czuwania.


Niebo Bellwooda
Na telewizorze odtwarzacz wita użytkownika błękitnym niebem z chmurkami. Kiedy brakuje mu płyty, wyświetla się odpowiednia komenda, w języku polskim, jeśli tylko taki wybierzemy.


Prosty wyświetlacz świeci chyba trochę zbyt mocno. Zapomniano o zegarku w trakcie czuwania
Nauczony doświadczeniem zdobytym podczas poprzednich testów od razu zerknąłem do internetu w poszukiwaniu najnowszego oprogramowania dla odtwarzacza. Najświeższe, które zresztą zaraz potem zainstalowałem, pochodziło z połowy listopada, było więc całkiem nowe.
Przypatrzmy się opcjom ustawień urządzenia. Do ich wyboru potrzebny jest pilot. Jak zwykle potrzeba paru chwil by połapać się w rozmieszczeniu najważniejszych przycisków. Potem jest łatwo.

Setup pozwala na wybór ustawień głównych, opcji dźwiękowych związanych z głośnikami i wysyłaniem przez DVD-301 dźwięku oraz tzw. preferencji.
Ustawienia główne pozwalają wybrać typ obrazu (parametry wyświetlania), kąt kamery (tzw. „angle” w płytach DVD), język menu ekranowego (przy najnowszym oprogramowaniu to język polski i angielski) czy wygaszacz ekranu.



Jajo z wygaszacza
Wygaszacz ekranu to kolorowe „jajo” latające po ekranie i odbijające się od jego brzegów. Na szczęście można to wyłączyć :). Jest tu jeszcze opcja tajemniczo nazwana „dzwonek”, ale o niej później.
Zakładka odpowiedzialna za głośniki umożliwia wybór sposobu odtwarzania dźwięku; mamy tu dźwięk przestrzenny, stereo i mono. Kolejna, „Dźwięk”, to z kolei sposób wyprowadzenia sygnałów dźwiękowych (cyfrowo, analogowo, z kompresją, bez niej oraz z próbkowaniem 96 kHz lub 48 kHz).

„Preferencje” pozwalają na wybór formatu ekranu, systemu w jakim ma być wyświetlany obraz, sposobu wyprowadzenia obrazu z DVD-301, domyślnego wyboru ścieżki dźwiękowej i napisów na płytach DVD.

Polskie flagi. Nasi tu byli!


Na telewizorze odtwarzacz wita użytkownika błękitnym niebem z chmurkami. Kiedy brakuje mu płyty, wyświetla się odpowiednia komenda, w języku polskim, jeśli tylko taki wybierzemy.


Nauczony doświadczeniem zdobytym podczas poprzednich testów od razu zerknąłem do internetu w poszukiwaniu najnowszego oprogramowania dla odtwarzacza. Najświeższe, które zresztą zaraz potem zainstalowałem, pochodziło z połowy listopada, było więc całkiem nowe.
Przypatrzmy się opcjom ustawień urządzenia. Do ich wyboru potrzebny jest pilot. Jak zwykle potrzeba paru chwil by połapać się w rozmieszczeniu najważniejszych przycisków. Potem jest łatwo.

Setup pozwala na wybór ustawień głównych, opcji dźwiękowych związanych z głośnikami i wysyłaniem przez DVD-301 dźwięku oraz tzw. preferencji.
Ustawienia główne pozwalają wybrać typ obrazu (parametry wyświetlania), kąt kamery (tzw. „angle” w płytach DVD), język menu ekranowego (przy najnowszym oprogramowaniu to język polski i angielski) czy wygaszacz ekranu.



Wygaszacz ekranu to kolorowe „jajo” latające po ekranie i odbijające się od jego brzegów. Na szczęście można to wyłączyć :). Jest tu jeszcze opcja tajemniczo nazwana „dzwonek”, ale o niej później.
Zakładka odpowiedzialna za głośniki umożliwia wybór sposobu odtwarzania dźwięku; mamy tu dźwięk przestrzenny, stereo i mono. Kolejna, „Dźwięk”, to z kolei sposób wyprowadzenia sygnałów dźwiękowych (cyfrowo, analogowo, z kompresją, bez niej oraz z próbkowaniem 96 kHz lub 48 kHz).

„Preferencje” pozwalają na wybór formatu ekranu, systemu w jakim ma być wyświetlany obraz, sposobu wyprowadzenia obrazu z DVD-301, domyślnego wyboru ścieżki dźwiękowej i napisów na płytach DVD.

