"Kupując tanio - kupujesz drogo" - ta stara maksyma, jakże trafna, znajduje swoje odzwierciedlenie także w dziedzinie sprzętu komputerowego. Kompletując nowy zestaw staramy się dobrać w miarę najlepsze komponenty tak, aby służyły nam w miarę długo i bezawaryjnie, zachowując przy tym walory eksploatacyjne. Każdy, kto otarł się o samodzielne budowanie peceta wie, że na komponentach takich jak płyta główna czy dysk twardy nie warto oszczędzać, gdyż od nich w dużej mierze zależy sprawne działanie zestawu komputerowego. Inne podzespoły, jak karta graficzna czy procesor, są raczej dobierane pod kątem zasobności portfela oraz przeznaczenia komputera. Coraz lepsza sytuacja daje się zauważyć na rynku zasilaczy, gdzie klienci coraz częściej pytają o droższe, ale markowe jednostki, zapewniające bezpieczeństwo zainstalowanych części oraz wysoką stabilność działania komputera. Oferta w tym segmencie rynku jest stale poszerzana. Do starych, sprawdzonych firm produkujących jednostki PSU (Power Supply Unit) dołączają nowi producenci, oferujący równie interesujące rozwiązania, zachowując przy tym dość umiarkowane ceny. Walka o klienta jest niezwykle zacięta, wyroby prezentują z reguły wysoką jakość wykonania, atrakcyjny design oraz bardzo dobre parametry techniczne. Dostępne są modele o przeróżnych mocach, z chłodzeniem pasywnym bądź zawierające jeden lub dwa wentylatory, wyposażone w systemy stablizujące napięcia, zasilacze dla amatorów wizualnego tuningu komputerów - naprawdę jest w czym wybierać. W naszej redakcji przetestowaliśmy 21 różnych zasilaczy, charakteryzujących się mocami z zakresu od 350 do 460 watów.
Spis treści
Przetestowane przez nas zasilacze zapewniają spore rezerwy mocy i dobrze radząc sobie z większością aktualnie budowanych zestawów komputerowych. Oczywiście mamy tu na myśli zestawy nie zawierające na przykład wydajnych ogniw Peltiera, do których często niezbędny jest dodatkowy, dedykowany zasilacz. Wydawać by się mogło, że 350 watów to niedużo, że w internecie czy na giełdach komputerowych dostępne są zasilacze w niższej cenie i o mocach często dochodzących nawet do pół kilowata (500 watów). Nic bardziej mylnego - produkty te nie mają nic wspólnego z prawdziwymi zasilaczami, stanowiąc poważne zagrożenie dla pozostałych elementów komputera. Pomimo swojej "ogromnej" mocy, często nie są w stanie zapewnić stabilnego zasilania będąc pod obciążeniem stanowiącym połowę reklamowanej mocy. W razie awarii potrafią zniszczyć cały "organizm" naszego peceta, o czym z pewnością przekonał się niejeden nasz czytelnik. Oszczędzanie na zasilaczu nie ma najmniejszego sensu.
Kryteriów doboru zasilacza jest kilka. Czynnikiem pierwszorzędnym z pewnością jest złożoność zestawu, który mamy zamiar zbudować. Mam tu na myśli przede wszystkim rodzaj procesora oraz karty graficznej. Najszybsze modele jednostek centralnych, a w szczególności Pentium 4 na rdzeniu Prescott, mogą mieć zapotrzebowanie na energię rzędu nawet 90 do 100 watów. Większość oferowanych w chwili obecnej kart graficznych wymaga dodatkowego, zewnętrznego zasilania przy zapotrzebowaniu na energię siegającym nawet 110 watów! Gdy dodamy do tego zasilanie dysków, napędów optycznych, dodatkowych kart PCI czy też zainstalowanych w naszym komputerze wentylatorów, zapotrzebowanie na energię okazuję się być dość wysokie. Dla naprawdę "wyżyłowanych" i rozbudowanych zestawów niejednokrotnie może to być nawet powyżej 400-450 watów (oczywiście pomijamy tutaj komputery chłodzone wydajnymi ogniwami Peltiera). Prostym sposobem na obliczenie zapotrzebowania na energię naszego peceta może być wizyta na tej stronie, gdzie znajdziemy odpowiedni dla tych obliczeń kalkulator. Jak wynika z wartości w nim umieszczonych, osiągnięcie zużycia prądu rzędu 400 Watt przy pełnym obciążeniu wcale nie jest takie trudne.
Gdy już wiemy, jakiej mocy zasilacz jest nam potrzebny, pora zastanowić się nad ilością pieniędzy, jakie jesteśmy na taki zakup przeznaczyć. Problem polega na tym, że liczba dostępnych na rynku modeli PSU o konkretnej mocy jest dość duża, a wachlarz cenowy szeroko rozpięty. Rozbieżności mogą sięgać nawet kilkuset złotych (!), dlatego przed zakupem warto przeszukać czy to polskie czy to zagraniczne fora o tematyce komputerowej bądź przeczytać kilka podobnych do niniejszego testów. Rady internautów są na ogół poparte ich własnym doświadczeniem, trudniej więc będzie nabyć zasilacz, który w przyszłości nie spełni naszych oczekiwań.
Norma ATX dla napięć na poszczególnych liniach zasilacza
Każde urządzenie techniczne powinno pracować zgodnie z wytyczonymi dla niego normami. W przypadku zasilaczy jest to tak zwana norma ATX, która wyznacza pewien standard napięć, jakie powinien generować zasilacz komputerowy. W przypadku linii +3.3, +5V oraz +12 V maksymalnym dopuszczalnym wahaniem jest odchylenie rzędu 5% (odpowiednio: 3.14 - 3.47 V dla linii +3.3 V, 4.75 - 5.25 V dla linii +5 V oraz 11.40 - 12.60 V dla linii +12 V). W przypadku odchyleń daleko odbiegających od podanych zakresów należy liczyć się z niespodziewaną awarią sprzętu (z jego zniszczeniem włącznie). Dokładny opis pomiaru napięć w komputerze znajdziecie tutaj.

Napięcia o niebo lepsze od poprzedniego codegena. Zniknęły problemy ze zwisami i blędami w memteście (a już chciałem reklamować pamięci).
Co do głośności - jest dobrze, mniej więcej tak jak mój stary codegen z jednym wiatrakiem Arctic Cooller.
Dodatkowo drugi wiatrak z dołu zasilacza spowodował spadek temperatura procka o kilka stopni.
Podumowując - polecam.
Cel 2@2.6 2x256ram 3xhdd 40GB, DVDRW 1633S, Ati9100 @265/270, 2xArtcic Fan i intel Box skrecony do 1600
PC jest nieslyszalny, zasilacz troche się grzeje ale to normalne ma duże radiatory . Napiecia sa stabilne nie skacza pod obciazeniem, mieszczą sie w normie Atx 2.1
POzdr.
PS. Może prztestowałbyś jeszcze Aerocoola Aeropower 450W
http://www.csklep.pl/product_info.php?cPat...products_id=688
kupując np 10 chieftecow lub enlightów robionych przez sitrec-a masz pewnośc że wszystkie będą podobnie chodzic , co innego jak kupisz np 10 tracert-ów. Sprzedaje chieftecki i modecomy m.in 350GTF i powiem że prawie każdy z modecomów inaczej chodzi