Były już dźwięki i obraz nieruchome. Połączmy to w jedno i obejrzyjmy kilka filmów DivX.
Czas na test!
Umieszczenie płyty w czytniku automatycznie uruchamia odtwarzanie filmu. Na ekranie czytnika odmierzany jest czas trwania pliku, a za pomocą pilota można sterować podstawowymi funkcjami znanymi z magnetowidów czy odtwarzaczy DVD. Jest tu więc pauza, przewijanie w obie strony z szybkością do 48x, mamy możliwość powiększenia obrazu na zatrzymanej klatce filmu, jak i obejrzenia całości w powiększeniu (do 400 proc.).
Przewijanie
Powiększanie
Jak w przypadku poprzednich plików, tak i tutaj możemy zasięgnąć nieco informacji o zbiorze. Mamy więc nazwę pliku, jego wielkość, standard napisów do filmu (o których za chwilę), sposób kompresji obrazu, długość nagrania, szybkość odtwarzania, rozdzielczość filmowych klatek, liczbę kilobitów w każdej sekundzie filmu oraz informacje na temat ścieżki dźwiękowej.
Dla ciekawskich, dane pliku filmowego
Tak samo jak w poprzednich przypadkach, można wybrać tu odtwarzanie losowe (kiedy na płycie jest kilka plików) lub zapętlenie odtwarzania.
Przejdźmy do napisów.
Pan z powyższej klatki myli się sromotnie. Nie wszystko jest w porządku. Napisy są niepoprawne
Tutaj sprawa przedstawia się w sumie bardzo dobrze. Czytnik rozpoznaje pliki tekstowe popularnych formatów. Kiedy go otrzymałem, firmware sprzętu był w wersji 2.8.1. Niestety nie mógł dawać on powodów do zadowolenia w kraju, gdzie ogromna ilość zapisanych słów zawiera „ogonki”. Zamiast nich na ekranie pojawiały się dziwne znaczki, które skutecznie utrudniały czytanie tekstów. Dodatkowo, niektóre formaty napisów nie odtwarzały się poprawnie, pojawiając się jedynie na momencik i znikając zaraz potem (te, w których nie określono długości pokazywania się napisów). Może to i dobrze... kto chciałby oglądać "krzaczki"? ;)
Sprawa zmieniła się radykalnie po zainstalowaniu nowego oprogramowania dla czytnika. Najświeższe, jakie udało mi się znaleźć oznaczono numerem 2.8.4 i okraszono wiele obiecującym dopiskiem PL. Wszelkie problemy z ogonkami zdezaktualizowały się.
W kilkudziesięciu zgromadzonych na potrzeby testu filmach, napisy z plików TXT, a więc najbardziej popularne, wyświetlały się bezbłędnie. To duży plus dla odtwarzacza. Kiedy wszystko jest tak, jak mówi bohater z filmowej klatki poniżej, oglądanie filmów staje się przyjemnością.
Oczywiście sprawa liter jest ważna wyłącznie dla osób które potrzebują napisów podczas oglądania filmów. Te, które potrafią się obejść bez nich, będą usatysfakcjonowane nawet starym firmware’em. Aha, jedna uwaga... możliwe jest wyłączenie wyświetlania napisów, które pokazywane są z plikami DivX. Czytnik na starcie automatycznie uruchamia napisy zatytułowane w ten sam sposób, co plik z filmem.
Przy powiększeniu obrazu odtwarzanego filmu literki nadal są widoczne. Nie trzeba więc martwić się o to, że większy obraz „wypchnie” napisy poza pole prezentowane na telewizorze. Zmiana wielkości liter nie jest niestety możliwa.
Obraz generowany z plików filmowych na ekranie telewizora jest bardzo dobrej jakości. Dla mało wprawnego oka i ucha przeciętnego zjadacza chleba, film DivX z dźwiękiem 5.1 wygląda prawie jak ten puszczony z płyty DVD. Jest wyraźny i ostry (zdjęcia tego nie są w stanie oddać).
Ponieważ atmosfera zrobiła się bardzo pogodna, a odtwarzanie filmów DivX wygląda na bezproblemowe, czas trochę ponarzekać.
Przetłoczenie na obudowie
Przewijanie filmu jest męczące. Nie chodzi tyle o sam proces przewijania, ile o to, co następuje po wyszukaniu interesującej sceny. Na wyświetlaczu pokazuje się napis SEEKING, a czytnik czasem krócej, a czasem dłużej próbuje wystartować z wybranej pozycji.
Filmy z dobrej jakości dźwiękiem przestrzennym i wysokim bitratem czasem się „przycinają”. Nie zdarzało się to często, ale przy „świeższych” filmach (co mogłem łatwo rozpoznać patrząc na tytuły plików pożyczonych od zaprzyjaźnionych amatorów kina z internetu) zdarzało się, że od czasu do czasu film przystawał na momencik, czasem ledwo dostrzegalny.
To niewielki kłopot w porównaniu z następnym, związanym z niemożnością obsługiwania przez DP-1000 (zresztą przez DP-1504 także) niektórych technologii stosowanych w plikach filmowych.
DP-1000 nie poinformował mnie w czym leży problem, „wyskakując” do katalogu płyty.
Plik nie chciał się odtworzyć...
Prawda „objawiła się” w drugim odtwarzaczu, DP-1504. Film został skompresowany z wykorzystaniem kodeka nieobsługiwanego przez czytniki. W tym wypadku chodziło o tzw. QPel, czyli Quarter Pixel. Niestety nie jest to wyłącznie wada modeli firmy KiSS. Nadzieja leży jednak w nowych wersjach oprogramowania, które problem ten być może zdołają rozwiązać.
Sprzęt tego nie obsługuje
W bibliotece około pięćdziesięciu testowanych tytułów problem wystąpił jedynie raz przy bardzo nowym tytule. Nie oznacza to jednak, że nie należy go brać pod uwagę przy zakupie odtwarzacza.
Dobrze. Ponarzekałem trochę na DP-1000, czas zostawić go już w spokoju i obejrzeć model wiele bardziej interesujący i, niestety, dużo droższy.
Czas na test!
Umieszczenie płyty w czytniku automatycznie uruchamia odtwarzanie filmu. Na ekranie czytnika odmierzany jest czas trwania pliku, a za pomocą pilota można sterować podstawowymi funkcjami znanymi z magnetowidów czy odtwarzaczy DVD. Jest tu więc pauza, przewijanie w obie strony z szybkością do 48x, mamy możliwość powiększenia obrazu na zatrzymanej klatce filmu, jak i obejrzenia całości w powiększeniu (do 400 proc.).
Przewijanie
Powiększanie
Jak w przypadku poprzednich plików, tak i tutaj możemy zasięgnąć nieco informacji o zbiorze. Mamy więc nazwę pliku, jego wielkość, standard napisów do filmu (o których za chwilę), sposób kompresji obrazu, długość nagrania, szybkość odtwarzania, rozdzielczość filmowych klatek, liczbę kilobitów w każdej sekundzie filmu oraz informacje na temat ścieżki dźwiękowej.
Dla ciekawskich, dane pliku filmowego
Tak samo jak w poprzednich przypadkach, można wybrać tu odtwarzanie losowe (kiedy na płycie jest kilka plików) lub zapętlenie odtwarzania.
Przejdźmy do napisów.
Pan z powyższej klatki myli się sromotnie. Nie wszystko jest w porządku. Napisy są niepoprawne
Tutaj sprawa przedstawia się w sumie bardzo dobrze. Czytnik rozpoznaje pliki tekstowe popularnych formatów. Kiedy go otrzymałem, firmware sprzętu był w wersji 2.8.1. Niestety nie mógł dawać on powodów do zadowolenia w kraju, gdzie ogromna ilość zapisanych słów zawiera „ogonki”. Zamiast nich na ekranie pojawiały się dziwne znaczki, które skutecznie utrudniały czytanie tekstów. Dodatkowo, niektóre formaty napisów nie odtwarzały się poprawnie, pojawiając się jedynie na momencik i znikając zaraz potem (te, w których nie określono długości pokazywania się napisów). Może to i dobrze... kto chciałby oglądać "krzaczki"? ;)
Sprawa zmieniła się radykalnie po zainstalowaniu nowego oprogramowania dla czytnika. Najświeższe, jakie udało mi się znaleźć oznaczono numerem 2.8.4 i okraszono wiele obiecującym dopiskiem PL. Wszelkie problemy z ogonkami zdezaktualizowały się.
W kilkudziesięciu zgromadzonych na potrzeby testu filmach, napisy z plików TXT, a więc najbardziej popularne, wyświetlały się bezbłędnie. To duży plus dla odtwarzacza. Kiedy wszystko jest tak, jak mówi bohater z filmowej klatki poniżej, oglądanie filmów staje się przyjemnością.
Oczywiście sprawa liter jest ważna wyłącznie dla osób które potrzebują napisów podczas oglądania filmów. Te, które potrafią się obejść bez nich, będą usatysfakcjonowane nawet starym firmware’em. Aha, jedna uwaga... możliwe jest wyłączenie wyświetlania napisów, które pokazywane są z plikami DivX. Czytnik na starcie automatycznie uruchamia napisy zatytułowane w ten sam sposób, co plik z filmem.
Przy powiększeniu obrazu odtwarzanego filmu literki nadal są widoczne. Nie trzeba więc martwić się o to, że większy obraz „wypchnie” napisy poza pole prezentowane na telewizorze. Zmiana wielkości liter nie jest niestety możliwa.
Obraz generowany z plików filmowych na ekranie telewizora jest bardzo dobrej jakości. Dla mało wprawnego oka i ucha przeciętnego zjadacza chleba, film DivX z dźwiękiem 5.1 wygląda prawie jak ten puszczony z płyty DVD. Jest wyraźny i ostry (zdjęcia tego nie są w stanie oddać).
Ponieważ atmosfera zrobiła się bardzo pogodna, a odtwarzanie filmów DivX wygląda na bezproblemowe, czas trochę ponarzekać.
Przetłoczenie na obudowie
Przewijanie filmu jest męczące. Nie chodzi tyle o sam proces przewijania, ile o to, co następuje po wyszukaniu interesującej sceny. Na wyświetlaczu pokazuje się napis SEEKING, a czytnik czasem krócej, a czasem dłużej próbuje wystartować z wybranej pozycji.
Filmy z dobrej jakości dźwiękiem przestrzennym i wysokim bitratem czasem się „przycinają”. Nie zdarzało się to często, ale przy „świeższych” filmach (co mogłem łatwo rozpoznać patrząc na tytuły plików pożyczonych od zaprzyjaźnionych amatorów kina z internetu) zdarzało się, że od czasu do czasu film przystawał na momencik, czasem ledwo dostrzegalny.
To niewielki kłopot w porównaniu z następnym, związanym z niemożnością obsługiwania przez DP-1000 (zresztą przez DP-1504 także) niektórych technologii stosowanych w plikach filmowych.
DP-1000 nie poinformował mnie w czym leży problem, „wyskakując” do katalogu płyty.
Plik nie chciał się odtworzyć...
Prawda „objawiła się” w drugim odtwarzaczu, DP-1504. Film został skompresowany z wykorzystaniem kodeka nieobsługiwanego przez czytniki. W tym wypadku chodziło o tzw. QPel, czyli Quarter Pixel. Niestety nie jest to wyłącznie wada modeli firmy KiSS. Nadzieja leży jednak w nowych wersjach oprogramowania, które problem ten być może zdołają rozwiązać.
Sprzęt tego nie obsługuje
W bibliotece około pięćdziesięciu testowanych tytułów problem wystąpił jedynie raz przy bardzo nowym tytule. Nie oznacza to jednak, że nie należy go brać pod uwagę przy zakupie odtwarzacza.
Dobrze. Ponarzekałem trochę na DP-1000, czas zostawić go już w spokoju i obejrzeć model wiele bardziej interesujący i, niestety, dużo droższy.
