artykuły

Obudowa Casetek iQ-eye

9 września 2004, 23:19 Tomasz Surmacz
Z boku obudowy znajduje się zamek na kluczyk. Gdy jest zablokowany, nie da się włączyć komputera ani otworzyć obudowy (w sposób niedestrukcyjny, oczywiście). Zamek blokuje otworzenie przednich drzwiczek, a tym samym dostęp do małego pokrętła blokującego boczną klapę. Zabezpieczenie jest dość prowizoryczne, bo zamek jest z gatunku typowych, jednak zawsze można napsuć trochę krwi potencjalnemu intruzowi. Śrubokrętem ani kombinerkami, w każdym razie, nie dałem rady tego otworzyć. W obudowie jest też czujnik otwarcia bocznych drzwiczek, kolejny ukłon w stronę bezpieczeństwa... oczywiście jeśli nasza płyta główna wspiera takie rozwiązania.


Po otwarciu ślicznych, aluminiowych drzwi ukazuje nam się całkiem standardowa obudowa. Możemy w niej umieścić pięć napędów 5,25” oraz dwa mniejsze – 3,5”. Operację otwierania drzwiczek powtarzamy... i mamy dostęp do „setupu” ;-)


Tutaj możemy wsadzać i wyciągać napędy, instalować wentylator tłoczący chłodne powietrze do obudowy, wymieniać lub czyścić filtr przeciwpyłowy...


...oraz, jak wcześniej wspominałem, blokować boczny panel tym szarym pokrętłem. Wszystkie czynności oczywiście wykonuje się bez używania narzędzi. Muszę jeszcze dodać, że po otwarciu pierwszych (aluminiowych) drzwiczek, dekoracyjny otwór wentylacyjny z chromowanym pierścieniem nie pokrywa się z umiejscowieniem wentylatora w szkielecie obudowy (wentylator jest przesunięty o ok. centymetr w prawo). Spowodowane jest to tym, że wentylator dmucha bezpośrednio na koszyk z dyskami i żeby był jak najbardziej efektywny – musi dmuchać na środek koszyka, który nie pokrywa się z osią symetrii obudowy. Jednak ta obudowa to przede wszystkim „style & design”, więc zostanie to poprawione w kolejnych wersjach. Przedstawiciele firmy określają to jako „choroba wieku dziecięcego”. Cóż, zdarza się... Trochę o zewnętrznych walorach było, przejdźmy teraz do wnętrza.


Wewnętrzna konstrukcja iQ-eye jest bardzo sztywna. Masywne kątowniki zabezpieczają przed najmniejszymi odkształceniami. Oczywiście wszystkie blachy są wykończone tak, że nie ma niebezpieczeństwa skaleczenia – ale to już standard nawet w niższych klasach produktów. Na zdjęciu widać także niebieskie, plastikowe drzwiczki, w których osadzamy wentylatory 90/92 mm. Jest to miejsce na wentylatory tłoczące powietrze do obudowy, zatem koszyki wyposażone są w filtry przeciwpyłowe. A czemu mamy drugie drzwiczki, zamiast wentylatorów bezpośrednio w bocznej klapie? Ano dlatego, że gdybyśmy mieli je w bocznej klapie, to przy nieostrożnym ściąganiu można byłoby wyrwać kabel lub zrobić coś innego, równie nieprzyjemnego. Żeby nie było tak słodko, to dodam, że mocowanie w tym miejscu wentylatorów 92 mm to przerost formy nad treścią – jeśli się cofniecie do czwartego zdjęcia, zobaczycie dlaczego. Otwory wentylacyjne w bocznej stalowej klapie są dość skromne. Duży, 92–milimetrowy wentylator będzie się zwyczajnie marnował. Spokojnie mogły być użyte mniejsze wentylatory 80 mm. Oczywiście wszystkie wentylatory w obudowie mocowane są w odpowiednich koszykach. Z jednej strony to dobrze, bo niewiele jest przy tym roboty – wsadzamy wentylator i gotowe... z drugiej jednak strony nie zamocujemy (bez małych modyfikacji) wentylatorów o niestandardowych grubościach, np. 15 lub 38 mm. Dodam jeszcze, że obudowa w standardzie nie posiada żadnych wentylatorów. Za zorganizowanie wentylacji odpowiedzialny jest użytkownik.


Po odchyleniu drzwiczek z wentylatorami widzimy typowe wnętrze. Blacha montażowa dla płyty głównej (mocowana na stałe) ma już zainstalowane stojaczki – można od razu wkładać płytę i przykręcać. Kable z panelu wyjść USB, FireWire są dość grube i porządnie ekranowane. Opis na nich jest również bardzo czytelny. Koszyk na dyski twarde jest przekręcony o 90° - dyski montujemy prostopadle do długości obudowy, oczywiście jak przystało na sprzęt klasy high-end, bez użycia śrubek. Do tego celu służą nam specjalne „sanki”, których dwa rodzaje są w plastikowych kasetkach.


Mamy osobne elementy dla dużych napędów 5,25” (po lewej) i mniejsze dla dysków twardych. Koszyk na dyski pomieści 3 sztuki, jeśli zdecydujemy się na montaż pod stacją dyskietek (lub zamiast), będziemy mogli w sumie zamontować 4 lub 5 dysków. Ilość raczej standardowa. Sanek jest na tyle dużo, że można bez problemu obsadzić całą obudowę napędami.


Do umieszczenia sanek, śrubek również nie potrzebujemy, ich bolce wchodzą w otwory dysku. Pozostaje tylko wsadzić dysk do obudowy. Czy jednak przekręcenie koszyka o 90 stopni to przydatna rzecz?... Kwestia gustu, ale osobiście widzę w tym następujące plusy: łatwiej montować oraz wyciągać dyski, a dodatkowo takie ustawienie oszczędza miejsce w obudowie. Wadą jest to, że potrzebujemy nieco dłuższych niż zazwyczaj taśm i kabli zasilających.


Wracając do instalacji napędów, to podobnie robimy z CD czy kieszeniami na dyski. Dla nich sanki są nieco inne. Warto jeszcze dodać, że wszystkie napędy wchodzą dość ciasno. Nie ma żadnych luzów, zatem rezonansu czy wibracji także nie będzie.



Jak widać, montaż napędów jest dość łatwy. Karty rozszerzeń PCI i AGP również montuje się bezśrubkowo. Do tego celu służą odpowiednie zatrzaski. Osobny zatrzask dla każdego slotu. Niestety, przy takim rozwiązaniu będą kłopoty z montażem dużych kart graficznych, zajmujących 2 sloty. Aby takową zainstalować, należy zdemontować bezśrubkowy system montażu i przestawić się na tradycyjne śrubki.

3