artykuły

Codename: Panzers - antypolska gra?

5 września 2004, 23:39 Piotr Czyszczoń
Codename: Panzers – Faza Pierwsza. Tytuł, który dosłownie zelektryzował nasze społeczeństwo. Niezbyt znany węgierski producent gier Stormregion – jedyny sukces na koncie to średnio udana trójwymiarowa strategia S.W.I.N.E. – nagle znalazł się na ustach wszystkich. Jeszcze przed oficjalną polską premierą dyskusyjne fora zawrzały z oburzenia, radio i telewizja podchwyciły temat, a prasa brukowa zapewne wzniosła modły dziękczynne, iż w nudnym sezonie ogórkowym trafiła im się taka gratka! W czym rzecz? Otóż, ponoć, ktoś gdzieś napisał, że „Panzers fałszuje obraz historii. Ba! Jest paszkwilem i faszystowską propagandą” i tak dalej, i tak dalej. Od słowa do słowa i rozpętała się spora afera. Trójwymiarowa strategia czasu rzeczywistego przebiła medialnie premierę trzeciej odsłony Dooma! A to – chyba przyznacie sami drodzy Czytelnicy – wyczyn niebywały! Do perturbacji – w tym prawnych – jeszcze wrócimy w dalszej części recenzji. Tymczasem zajmijmy się clou całej sprawy. Oto bowiem...

Spis treści

Fabuła: Faszysto z Leipzig! Fall Weiss na Warszawę!

Nietrudno zauważyć fakt, że już sama struktura fabularna w Codename: Panzers może budzić spore kontrowersje. Oto on: Hans von Gröbel. Wierny syn niemieckiej ziemi przywdział mundur Wehrmachtu, bo, jak opisano nam naszego „bohatera” w instrukcji dołączonej do programu, „bezgranicznie wierzył w rząd, który zażegnał kryzys gospodarczy i skierował kraj na ścieżkę prosperity”. Hmm, ciekawe tylko, co nasz młody niemiecki porucznik–idealista robił w 1938 podczas słynnej Kristallnacht – Nocy Kryształowej. Cóż, najwidoczniej „kręgosłup moralny” młodego Hansa von Gröbel był na tyle mocny, iż nie przejmował się takimi... hmm... drobnostkami.

Kampania młodego niemieckiego oficera to jednak nie wszystko, co mają nam do zaoferowania programiści z Węgier. Kolejną postacią jest syn amerykańskiej demokracji, Jeffrey S. Wilson. Syn farmera, który uwierzył w komunały Wujka Sama o krzewieniu „sprawiedliwości i pokoju”. Cóż, być może wykrwawianie się na plażach Normandii, tudzież anonimowa mogiła na drodze do Paryża nie była tym, o czym marzyli dzielni, amerykańscy chłopcy. Ale cóż robić, wojna to sroga i okrutna pani. Ostatnim bohaterem Panzers jest Aleksander Władymirow, który – jak czytamy w jego życiorysie – „marzył wyłącznie o tym, by zostać kierowcą jedynego traktora we wsi”. No cóż, fortuna na pstrokatym jeździ koniu. Biedny Aleksander zamiast wymarzonej posady traktorzysty trafił do wojsk pancernych. Amerykański wieśniak, germański idealista i niedoszły traktorzysta-kołchoźnik z Kraju Rad. Oto trójka bohaterów gry Codename: Panzers. Ich nader ciekawe wojenne losy opisane są w formie prowadzonych przez nich pamiętników.

Trzy kampanie, trzydzieści długich misji, dla trzech bohaterów. Nietrudno jednak zauważyć pewną prawidłowość, podyktowaną faktem, iż gra węgierskich programistów jest kierowana przede wszystkim na rynek... niemiecki.

Pierwsza kampania to przeżycia porucznika von Gröbela. Bojowy szlak niemieckiego oficera to dwanaście misji. Od inwazji na Polskę 1 września 1939 roku, poprzez atak na Francję. Na koniec czeka Cię, Drogi Graczu, piekło Stalingradu. Radziecka Kampania rozpoczyna się w roku 41, dzielny wojak Władymirow, oprócz wlewania w siebie hektolitrów zacnej siwuchy, odpiera mężnie ataki faszystowskich świń, pragnących podbić Jego ukochaną Matuszkę Rassiję i spuścić baty Towarzyszowi Stalinowi. Trzeba powiedzieć, że nasz czerwonoarmista radzi sobie całkiem zacnie. Wyzwolimy Stalingrad, czeka nas też prawdziwa perełka – udział w największej batalii pancernej II wojny światowej, słynnej bitwie na łuku kurskim, gdzie nasz zapity bohater, wraz z innymi towarzyszami z Armii Czerwonej pokrzyżuje plany generałowi Güntherowi von Kluge.

Nie dość emocji? Trzecia kampania to dziewięć misji dzielnego wojaka Wilsona. Od D-Day, czyli lądowania w Normandii, poprzez osławioną operację „Market Garden”, aż po zadanie, w którym zdobywamy słynną kwaterę Hitlera Adlerhorst, czyli Orle Gniazdo u podnóża gór Taunus w zachodnich Niemczech.

Do dyspozycji gracza oddano ponad sto pojazdów. Potężne Tygrysy, osławione Pantery, szybkie, radzieckie Bt-7M, legendarne T34. Na wyposażeniu aliantów mamy natomiast brytyjskiego Crusadera, powszechnie znanego Shermana M4 i wiele innych pojazdów. Do tego dochodzą działa samobieżne, wozy bojowe, transportery do przewozu piechoty itd. Ilość sprzętu i jednostek jest bardzo duża i z pewnością zadowoli każdego maniaka gier wojennych. Należy dodać, iż często możemy wezwać wsparcie artylerii bądź nalot bombowy nad wybraną lokację. Bardzo ważny jest też zwiad lotniczy, odkrywający przed graczem rozmieszczenie jednostek wirtualnego przeciwnika.

Strona:
wojtzuchZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wojtzuch2004.09.09, 10:48
Stary, czy ja mówię o polonizowaniu? Od zarania dziejów używa się wersji francuskiej "clou" (jedyna w ,b.słowniku języka polskiego i tylko o to mi chodzi. Przeczytaj jeszcze raz, bo zdaje sie, że przeczytałeś tylko odpowiedź na mój post, z której sam nie mogłem wywnioskować, czy jej autor dobrze mnie zrozumiał.

A co jak co, ale w tym przypadku wyraziłem się przejrzyście jak kryształ.
*Konto usunięte*2004.09.08, 14:55
Uchaha! W MediaMarkt Panzers po 84.90 zł! po pracy gnam do sklepu !
*Konto usunięte*2004.09.08, 14:54
wojtzuch a ja pamiętam szalone czasy jak w Bajtku i Komputerze polonizowano wszystko jak leci nawet konkurs był. Wygrał chyba interface=międzymordzie smilies/smile.gifsmilies/smile.gifsmilies/smile.gif
CarnAgeZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiCarnAge2004.09.07, 18:38
Sęk w tym, że w Panzersach NIE MA "pijanych obrońców Warszawy" podczas misji w Warszawie sąDWA filmowe przerywniki - w pierwszym zdobywamy łom od warszawskiego menta ukrytego w jakijść piwnicy (fajt wygląda hmmm niezbyt świeżo, ale to żadne OBROŃCA WARSZAWY!! po prostu nawalony cywil, faktycznie wygląda to neizbyt miło dla nas Polaków to fakt) następnie jest DRUGI fimowy przerywnik na którym są RZECZYWIŚCIE "Obrońcy Warszawy" Oficer (który zostaje pojmany) i kulku żołnierzy - którzy NIE SĄ pijani i BRONIĄ się ale ulegają przeważajacej liczebnie szwabskiej armii.



Natomiast w "pamiętniczku" prowadzonym przez "bohatera" niemeickiego co chwile czytamy, że chlał z tym a z tym, że miał kaca itd.

A jedyny wojak nawalony jak świnia, który pojawia sięna ekranie to żołnierz....Armii Czerwonej z flaszkąw łapie...który zresztą po chwili pada nieprzytomny na glębę...
AgnesZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Agnes2004.09.07, 14:23
Żądam zamiany! Clue na clou! Stanowczo żądam!
wojtzuchZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wojtzuch2004.09.07, 12:19
Bo niestety piszącym się myli. Brzmi podobnie, oznacza to samo. Angielski rządzi światem, francuski w zaniku. Zresztą spójrz tu.



Niedługo zamiast "a rebours" będzie się stosować... "a reverse" smilies/wink.gif
AgnesZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Agnes2004.09.07, 09:12
Ja pijam redsa. To nie piwo....
AgnesZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Agnes2004.09.07, 09:11
Bo język się, heh, zanglicyzował, a clou jest z francuskiego. Takie czasy teraz.

Więcej czytać! Słowników też..
pilaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
pila2004.09.07, 09:07
Ja jeszcze ani razu nie widziałem w druku "clou", natomiast z "clue" spotkałem się wielokrotnie.
*Konto usunięte*2004.09.07, 08:24
Recenzja zgrabnie napisana; sporo o fabule, grafice i efektach dzwiekowych. Fakt poniżenia obronców Warszawy przedstawiający ich pijaństwo i tchórzostwo a także przeinaczenie historii dotępne dla kilkunstoletnich dzieci w calej europie zbyte faktem że w Codename:Panzers brakuje swastyki? Dobra grafika i przyjemność grania to jednak nie wszystko, a może się mylę?
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
1