Ze względu na brak wentylatora, cała obudowa zasilacza wykonana jest z aluminium. W miejscu gdzie powinien być wentylator, znajdziemy masywny, aluminiowy radiator. Bardzo ładnie prezentuje się odlana i wyszlifowana nazwa firmy na szczycie obudowy. Szkoda, że zniknie w trzewiach komputera. Ten zasilacz jest naprawdę wypieszczony w każdym calu.
Na tylnim panelu, oprócz wspomnianego radiatora znajduje się jeszcze wejście zasilania z sieci, włącznik oraz dwie diody sygnalizacyjne.
Gdy wszystko jest w porządku, świeci się zielona dioda, gdy zasilaczowi jest zbyt ciepło, zapala się dioda żółta. Podczas testów nie było mi dane ujrzeć zapalonej żółtej diody. Świadczy to o tym, że zasilacz rzeczywiście potrafi sobie poradzić bez wentylatora. Na powyższym zdjęciu można także zobaczyć napisy ostrzegawcze o wysokiej temperaturze oraz informację, że zasilacz pracuje tylko na napięciu 230 V.
Niestety nie pokażemy wnętrza zasilacza, ponieważ jego obudowa zaprojektowana jest w ten sposób, że do usunięcia wymaga zniszczenia metalowej tabliczki informacyjnej (tabliczka jest przyklejona do dwóch aluminiowych połówek obudowy).
Aluminiowa obudowa zasilacza pokryta jest warstwą tytanu. Czy ma to jakiś zauważalny wpływ na pracę urządzenia - trudno powiedzieć, ale raczej nie. Niemniej, badania udowodniły, że warstwa tytanu skuteczniej zabezpiecza pozostałe elementy komputera przed emisją różnego rodzaju promieniowania, wytwarzanego przez układy zasilacza. Z drugiej strony, znakomita większość zasilaczy obchodzi się bez tego „bajeru”. Jeśli nawet ten tytan nie pomaga w widoczny sposób, to z pewnością nie przeszkadza.
Na tylnim panelu, oprócz wspomnianego radiatora znajduje się jeszcze wejście zasilania z sieci, włącznik oraz dwie diody sygnalizacyjne.
Gdy wszystko jest w porządku, świeci się zielona dioda, gdy zasilaczowi jest zbyt ciepło, zapala się dioda żółta. Podczas testów nie było mi dane ujrzeć zapalonej żółtej diody. Świadczy to o tym, że zasilacz rzeczywiście potrafi sobie poradzić bez wentylatora. Na powyższym zdjęciu można także zobaczyć napisy ostrzegawcze o wysokiej temperaturze oraz informację, że zasilacz pracuje tylko na napięciu 230 V.
Niestety nie pokażemy wnętrza zasilacza, ponieważ jego obudowa zaprojektowana jest w ten sposób, że do usunięcia wymaga zniszczenia metalowej tabliczki informacyjnej (tabliczka jest przyklejona do dwóch aluminiowych połówek obudowy).
Aluminiowa obudowa zasilacza pokryta jest warstwą tytanu. Czy ma to jakiś zauważalny wpływ na pracę urządzenia - trudno powiedzieć, ale raczej nie. Niemniej, badania udowodniły, że warstwa tytanu skuteczniej zabezpiecza pozostałe elementy komputera przed emisją różnego rodzaju promieniowania, wytwarzanego przez układy zasilacza. Z drugiej strony, znakomita większość zasilaczy obchodzi się bez tego „bajeru”. Jeśli nawet ten tytan nie pomaga w widoczny sposób, to z pewnością nie przeszkadza.
