Tłumaczenie gry jest beznadziejne, poczynając od kuriozalnego po prostu braku odmiany polskich słów, przez bzdury i błędy w tłumaczeniu, aż po zwykły brak rytmu słów i znajomości polszczyzny. Brak odmiany wygląda koszmarnie - "patrz na koń", "weź koń", "użyj koń", "jedź do miasto" - czyli – Kali być głupi i Kali wybulić kasiorę na profesjonalny gniot... Zapewne jest jakieś tam usprawiedliwienie, iż gra pochodzi z obszaru językowego, który nie ma odmian rzeczowników przez przypadki, no ale przy 2 (słownie: dwóch) formach ("użyj" i "patrz") to chyba niewielki problem zmodyfikować słownik (silnik, skoro się ma już licencje na tłumaczenie) gry? Bo na razie to The Westerner przypomina mi lata 80 i Profesjonalne Polskie Oprogramowanie pracujące w DOS-ie i nie posiadające polskich liter (bo na Herculescie bez wymiany generatora znaków nie można... a potem okazało się, iż jednak można...).
Brak odmiany rzeczowników wygląda po prostu obrzydliwie i totalnie nieprofesjonalnie. Bzdury i błędy. Ciekawe, ilu Czytelników domyśli się, co to jest np. "uprząż tyrolska" (podpowiem: nie chodzi tutaj o zabawki do skrajnie perwersyjnego seksu), albo "maszyna powstająca"? (a tutaj nie chodzi o machinę czasu czy inne futurystyczne ustrojstwo). Albo co może robić "Pierś" w banku? Czy też "Czara" w chlewie? (można ogłosić konkurs dla czytelników PCLab.pl: "Co autor miał na myśli?").
Bzdurnie i – znając życie – w ciemno, bez znajomości kontekstu dokonanych tłumaczeń jest więcej. Gracz starszy być może domyśli się prawidłowego źródłosłowu, ale gracz młodszy – a przecież to jest dla niego gra - wpadnie w zgubne zdziwienie i osłupienie (może o ten rodzaj humoru chodzi? Aby kopiować zdjęcia w "maszynie powstającej" i paść przy tym od 150% zdumienia?). Gry dla młodszych graczy powinny być szczególnie perfekcyjnie i starannie przetłumaczone. Podkreślam to z całą mocą - The Westerner jest grą dla młodszych graczy, a więc takie rzeczy są w nim zwyczajnie niedopuszczalne! Nie mówiąc już o kłamliwej nalepce pt. "Profesjonalna polska wersja językowa". Ale idźmy dalej, bo to nie koniec językowych wyczynów The Westerner. Gra posiada także typowe pomyłki (np. nie "telefon przenośny", ale "telegraf przenośny" i już dowcip został zmarnowany...) oraz nosi ślady owego szalenie charakterystycznego nieuctwa tłumaczy, przenoszących na żywo angielską składnię do tłumaczonych polskich zdań. I tak mamy podwójne przeczenia w stylu: "nie możesz jej nie znaleźć", dziwaczne twory, jak: "Billy i Tommy są w ich sekretnej kryjówce", dziwaczne, nielogiczne dialogi &nhash; pytanie "Billy jeszcze nie wrócił?" uzyskujemy odpowiedź: "Tak, bawi się w pokoju obok" (czyli Billy jednak wrócił...), lub pytanie: "Zamierzałem upić się pod stołem", odpowiedź: "Kto mógłby..." i wiele, wiele innych. Język polski w The Westerner straszy takimi konstrukcjami na każdym kroku. Czy nikt nie umie przeprowadzić porządnej korekty takich bzdur? Przecież one od razu rzucają się na ucho i oko. Tłumacz (tłumacze) nie zna ani języka angielskiego dobrze, ani języka ojczystego. The Westerner zieje typowym mam-was-wdupizmem korektorskim. Sens się zgadza? - to czego jeszcze chcecie? To proste – normalnej polszczyzny, a nie chorej kalki składni angielskiej!
Brak odmiany rzeczowników wygląda po prostu obrzydliwie i totalnie nieprofesjonalnie. Bzdury i błędy. Ciekawe, ilu Czytelników domyśli się, co to jest np. "uprząż tyrolska" (podpowiem: nie chodzi tutaj o zabawki do skrajnie perwersyjnego seksu), albo "maszyna powstająca"? (a tutaj nie chodzi o machinę czasu czy inne futurystyczne ustrojstwo). Albo co może robić "Pierś" w banku? Czy też "Czara" w chlewie? (można ogłosić konkurs dla czytelników PCLab.pl: "Co autor miał na myśli?").
Bzdurnie i – znając życie – w ciemno, bez znajomości kontekstu dokonanych tłumaczeń jest więcej. Gracz starszy być może domyśli się prawidłowego źródłosłowu, ale gracz młodszy – a przecież to jest dla niego gra - wpadnie w zgubne zdziwienie i osłupienie (może o ten rodzaj humoru chodzi? Aby kopiować zdjęcia w "maszynie powstającej" i paść przy tym od 150% zdumienia?). Gry dla młodszych graczy powinny być szczególnie perfekcyjnie i starannie przetłumaczone. Podkreślam to z całą mocą - The Westerner jest grą dla młodszych graczy, a więc takie rzeczy są w nim zwyczajnie niedopuszczalne! Nie mówiąc już o kłamliwej nalepce pt. "Profesjonalna polska wersja językowa". Ale idźmy dalej, bo to nie koniec językowych wyczynów The Westerner. Gra posiada także typowe pomyłki (np. nie "telefon przenośny", ale "telegraf przenośny" i już dowcip został zmarnowany...) oraz nosi ślady owego szalenie charakterystycznego nieuctwa tłumaczy, przenoszących na żywo angielską składnię do tłumaczonych polskich zdań. I tak mamy podwójne przeczenia w stylu: "nie możesz jej nie znaleźć", dziwaczne twory, jak: "Billy i Tommy są w ich sekretnej kryjówce", dziwaczne, nielogiczne dialogi &nhash; pytanie "Billy jeszcze nie wrócił?" uzyskujemy odpowiedź: "Tak, bawi się w pokoju obok" (czyli Billy jednak wrócił...), lub pytanie: "Zamierzałem upić się pod stołem", odpowiedź: "Kto mógłby..." i wiele, wiele innych. Język polski w The Westerner straszy takimi konstrukcjami na każdym kroku. Czy nikt nie umie przeprowadzić porządnej korekty takich bzdur? Przecież one od razu rzucają się na ucho i oko. Tłumacz (tłumacze) nie zna ani języka angielskiego dobrze, ani języka ojczystego. The Westerner zieje typowym mam-was-wdupizmem korektorskim. Sens się zgadza? - to czego jeszcze chcecie? To proste – normalnej polszczyzny, a nie chorej kalki składni angielskiej!
