Harry Potter po bretońsku
Ważnym elementem platformówek jest zbieranie różnych przedmiotów i kolekcjonowanie różnych artefaktów. W Potterach od zawsze były to kolorowe fasolki i dynie (za które kupować można inne przedmioty), a także czekoladowe żaby dające energię. Ucząc się czarów naszym zadaniem jest zbieranie tarcz Griffindoru. Jeśli zbierzemy tyle, ile każe nam dany nauczyciel, wówczas w nagrodę otrzymamy klucz do pokoju fasolek. Jest to tzw. poziom bonusowy, w którym w określonym czasie musimy uzbierać tyle fasolek i dyń, ile tylko zdążymy. Jeśli za pierwszym razem nie odnajdziemy wszystkich tarcz, to w każdej chwili będziemy mogli spróbować ukończyć daną lekcję ponownie, dzięki czemu zawsze mamy możliwość ponownej próby odnalezienia wszystkich tarcz.
Za dobrze wykonane polecenia możemy też otrzymać karty kolekcjonerskie z najsłynniejszymi czarodziejami świata – umożliwiają one wejście do innych, ukrytych i bonusowych poziomów. Bracia Rona – Fred i George – prowadzą sklepik, w którym można kupować karty kolekcjonerskie, a także czekoladowe żaby. Co prawda testując Więźnia Azkabanu kompletnie ignorowałem zbieranie kart, fasolek i innych przedmiotów i udało mi się grę ukończyć bez większych problemów. Kolekcjonowanie stanowi więc tylko ślepe uatrakcyjnienie rozgrywki. Jeśli zadania nie wykonamy kompletnie, zawsze możemy je zignorować i dalej posuwać się w fabule gry. W czasie trwania rozgrywki często będziemy stawać przed wyborem. Po nieukończonym wedle życzeń nauczyciela poziomie z nauką czaru, gracz może zdecydować, czy chce spróbować ponownie, czy iść dalej według scenariusza.
Jaki jest werdykt? Dla trzylatka ta gra jest kwintesencją Harrego Pottera. Co prawda nie wyobrażam sobie, aby któryś z zagorzałych fanów nastoletniego czarodzieja był zadowolony z jakości przedstawionych w grze przygód. Zakładając, że z książki na książkę fani Pottera są coraz starsi – o rok – to nie rozumiem polityki Electronic Arts. Film Harry Potter i Komnata Tajemnic był straszny dla dzieciaków, Więzień Azkabanu jest jeszcze bardziej straszny i z baśni przemienił się w thriller. Według Electronic Arts gracze i fani filmu to jedno i to samo. Trzyletnie dziecko na pokazie filmu Więzień Azkabanu? Nie sądzę. Dlatego wniosek jest prosty – gra Harry Potter i Więzień Azkabanu skierowana jest bardziej do miłośników Akademii Pana Kleksa, niż filmowej adaptacji trzeciego tomu przygód największego wroga Voldemorta. Inna sprawa, że grało się lekko, łatwo i przyjemnie. Gra nie jest absolutnie żadnym wyzwaniem dla kogoś, kto ukończył poprzednie części Pottera, czy chociażby rodzimego Kangurka Kao, że o Raymanie nie wspomnę. Dla dzieci do 7-8 roku życia pozycja jak najbardziej adekwatna do wieku. Starsi gracze będą się nudzić. Fani Pottera także.
Dla kogo jest więc gra skierowana? Dla nie znających tematu Mugoli, po prostu! Chociaż z drugiej strony aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądać komputerowa adaptacja Harrego Pottera i Czary Ognia... która z pewnością funkcjonować już będzie na silniku Unreal Engine 3.0, który na tegorocznych E3 zaprezentowała firma Epic. Potter, Unreal Engine 3.0, Electronic Arts… żeby tylko ktoś zaryzykował i stworzył grę akcji przeznaczoną nie dla dzieci, a dla starszej młodzieży. Wtedy tytuł mógłby być bardzo groźnym konkurentem dla Raymana czy Beyond Good & Evil. I szczerze mówiąc właśnie takiej gry, osadzonej w świecie J.K. Rowling oczekuję! Bo dotychczasowe produkcje z Potterem (poza Quidditch World Cup) gracze powyżej 10 roku życia określają jednoznacznie... chłam, bieda i... sami sobie dopowiedzcie.
OCENA:
Dystrybutor: Electronic Arts Polska
Cena: 129 zł
Ważnym elementem platformówek jest zbieranie różnych przedmiotów i kolekcjonowanie różnych artefaktów. W Potterach od zawsze były to kolorowe fasolki i dynie (za które kupować można inne przedmioty), a także czekoladowe żaby dające energię. Ucząc się czarów naszym zadaniem jest zbieranie tarcz Griffindoru. Jeśli zbierzemy tyle, ile każe nam dany nauczyciel, wówczas w nagrodę otrzymamy klucz do pokoju fasolek. Jest to tzw. poziom bonusowy, w którym w określonym czasie musimy uzbierać tyle fasolek i dyń, ile tylko zdążymy. Jeśli za pierwszym razem nie odnajdziemy wszystkich tarcz, to w każdej chwili będziemy mogli spróbować ukończyć daną lekcję ponownie, dzięki czemu zawsze mamy możliwość ponownej próby odnalezienia wszystkich tarcz.
Za dobrze wykonane polecenia możemy też otrzymać karty kolekcjonerskie z najsłynniejszymi czarodziejami świata – umożliwiają one wejście do innych, ukrytych i bonusowych poziomów. Bracia Rona – Fred i George – prowadzą sklepik, w którym można kupować karty kolekcjonerskie, a także czekoladowe żaby. Co prawda testując Więźnia Azkabanu kompletnie ignorowałem zbieranie kart, fasolek i innych przedmiotów i udało mi się grę ukończyć bez większych problemów. Kolekcjonowanie stanowi więc tylko ślepe uatrakcyjnienie rozgrywki. Jeśli zadania nie wykonamy kompletnie, zawsze możemy je zignorować i dalej posuwać się w fabule gry. W czasie trwania rozgrywki często będziemy stawać przed wyborem. Po nieukończonym wedle życzeń nauczyciela poziomie z nauką czaru, gracz może zdecydować, czy chce spróbować ponownie, czy iść dalej według scenariusza.
Jaki jest werdykt? Dla trzylatka ta gra jest kwintesencją Harrego Pottera. Co prawda nie wyobrażam sobie, aby któryś z zagorzałych fanów nastoletniego czarodzieja był zadowolony z jakości przedstawionych w grze przygód. Zakładając, że z książki na książkę fani Pottera są coraz starsi – o rok – to nie rozumiem polityki Electronic Arts. Film Harry Potter i Komnata Tajemnic był straszny dla dzieciaków, Więzień Azkabanu jest jeszcze bardziej straszny i z baśni przemienił się w thriller. Według Electronic Arts gracze i fani filmu to jedno i to samo. Trzyletnie dziecko na pokazie filmu Więzień Azkabanu? Nie sądzę. Dlatego wniosek jest prosty – gra Harry Potter i Więzień Azkabanu skierowana jest bardziej do miłośników Akademii Pana Kleksa, niż filmowej adaptacji trzeciego tomu przygód największego wroga Voldemorta. Inna sprawa, że grało się lekko, łatwo i przyjemnie. Gra nie jest absolutnie żadnym wyzwaniem dla kogoś, kto ukończył poprzednie części Pottera, czy chociażby rodzimego Kangurka Kao, że o Raymanie nie wspomnę. Dla dzieci do 7-8 roku życia pozycja jak najbardziej adekwatna do wieku. Starsi gracze będą się nudzić. Fani Pottera także.
Dla kogo jest więc gra skierowana? Dla nie znających tematu Mugoli, po prostu! Chociaż z drugiej strony aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądać komputerowa adaptacja Harrego Pottera i Czary Ognia... która z pewnością funkcjonować już będzie na silniku Unreal Engine 3.0, który na tegorocznych E3 zaprezentowała firma Epic. Potter, Unreal Engine 3.0, Electronic Arts… żeby tylko ktoś zaryzykował i stworzył grę akcji przeznaczoną nie dla dzieci, a dla starszej młodzieży. Wtedy tytuł mógłby być bardzo groźnym konkurentem dla Raymana czy Beyond Good & Evil. I szczerze mówiąc właśnie takiej gry, osadzonej w świecie J.K. Rowling oczekuję! Bo dotychczasowe produkcje z Potterem (poza Quidditch World Cup) gracze powyżej 10 roku życia określają jednoznacznie... chłam, bieda i... sami sobie dopowiedzcie.
| Grafika: | 7/10 |
| Dźwięk: | 7/10 |
| Grywalność: | 5/10 |
| Ogółem: | 6/10 |
Dystrybutor: Electronic Arts Polska
Cena: 129 zł

Ostatnia część podobno w większym stopniu, niż wcześniejsze, nadaje się także dla starszych i bardziej wyrobionych widzów... Może jednak się wybiorę?
Co do artu, to jest on jeszcze bardziej nie po polsku (i nie mam namyśli neologizmów!) od "Manhunta", ale co tam - Ty to zlewasz, ja zaś walczę ze sklonnoscia do przemadrzania sie