artykuły

Harry Potter i Więzień Azkabanu - Coś dziwnego sponiewierało tę grę!

25 lipca 2004, 18:37 Krzysztof Marcinkiewicz
Gdyby Dementorzy nie chodzili na wagary...

Tak naprawdę nauka czarów jest w Więźniu Azkabanu najważniejsza. Wydarzenia z filmu i książki stanowią tylko tło wydarzeń i opowiadane są w formie narracji w bardzo skrótowy sposób. Etap, w którym Harry dosiada Hardodzioba, również został opowiedziany zupełnie inaczej, płycej. Tak samo temat mapy Hancwotów został wykorzystany nieudolnie. Wątek z filmu jest kompletnie pominięty, zaś sama mapa pomaga nam nie zgubić się w niemożliwych do zgubienia korytarzach Hogwartu. Takich abstrakcji w grze jest znacznie więcej. Same pomysły na przygody, zagadki, a co za tym idzie i lekcje są jak najbardziej ciekawe. Szkoda tylko, że tak bardzo odbiegają od scenariusza filmu i książki. Grając w Pottera można odnieść wrażenie, że autorzy nie przeczytali nawet książki – w momencie, w którym gra powstała, nie mieli oni dostępu nawet do scenariusza filmu. Książka jednak dostępna była na rynku wiele miesięcy przed tym, jak prace nad tytułem zostały rozpoczęte.

Wracając do tematu samych przygód – Ron będzie musiał skakać dużo po platformach i odnajdywać sposoby na uruchomienie wielu z nich. Hermonia będzie węszyć królikiem między poziomami, a także fruwać smokiem nad nimi, odnajdując kolejne aktywatory bram. Sam Potter będzie musiał się dużo ślizgać na zamrożonych strumieniach. Oczywiście nie zabraknie też walki z Dementorami. I właściwie przygody Rona i Pottera są najciekawszymi aspektami Więźnia Azkabanu.




Wspomniałem o walce z Dementorami, ale nie tylko z nimi toczyć będziemy boje w grze. Oczywiście jest to walka pozbawiona brutalności. Zarówno ze strony przeciwników, jak i naszych bohaterów. W niektórych oponentów wystarczy wycelować, a bohaterowie rzucą odpowiedni czar, który teleportuje wroga do innego wymiaru. Niekiedy trzeba będzie kombinować, np. miotające cukierkowymi bombami stwory można "załatwić" tylko przez podniesienie rzuconej przez nich bomby i trafienie w nich ich własną bronią. Jeśli pojawiają się jakieś bardziej wymagające stwory, to wówczas musimy znaleźć sposób na ich pokonanie, np. ducha można pokonać odbijając rzucane przez niego pociski tak, aby trafiły jego zamiast nas. Schizofreniczne żółwie i bulwiaki załatwiamy najpierw strzelając w nie i w ten sposób je paraliżując (lub wywracając na skorupy), a następnie spychając je do pułapek lub zgniatając poprzez wskoczenie na ich grzbiet. Sposobów jest wiele i żaden nie jest brutalny [a zgniatanie bulwiaków?... - przyp. Piła]. Pisząc o walce samo nasuwa się pytanie, jak nasi bohaterowie mogą zginąć? Otóż... nie mogą. Po prostu jeśli energia spada im do zera, wówczas "respawnują się" w ostatnio zapisanej pozycji i znów są gotowi do akcji. Podobnie jeśli spadniemy w przepaść to ekran ulega ściemnieniu, a my "respawnujemy się" na początku toru przeszkód.




3