"Zmugolony" Potter
Koncepcyjnie gra niewiele różni się od swoich poprzedniczek. Historia wymyślona przez J. K. Rowling stanowi tylko bazę wyjściową dla pomysłowości autorów gry. Nadal najważniejsze jest zbieranie fasolek i czekoladowych żab, a także branie udział w szkoleniach nowych czarów. W przerwach między nimi opowiadana jest pozbawiona głębi i większego sensu fabuła filmu. Generalnie jest tak, że jeśli nie widzieliście jeszcze filmu, to śmiało możecie ukończyć grę. Oprócz wykorzystania najpopularniejszych elementów scenariusza, przerobienia ich i przedstawienia na swój własny – niestety o wiele słabszy – sposób, nie znajdziecie tutaj żadnych analogii do filmu. Wszystko zostało opowiedziane inaczej.
Gra zaczyna się w pociągu, którym trójka bohaterów podróżuje do Hogwartu. Dialogi błyskawicznie wprowadzają gracza w ogólniki scenariusza filmu. Nagle Ronowi ucieka szczur Parszywek, a bohaterowie muszą go dogonić i schwytać, zanim zwierzak narozrabia. I tak zaczynamy pogoń za Parszywkiem po wagonach pociągu. Za pomocą czarów przesuwany przedmioty i otwieramy zamknięte sekcje, by w końcu w ładowni stanąć do walki z Dementorem. W grze próbuje się on dostać do pociągu przez drzwi ostatniego wagonu. Harry oczywiście mdleje, a w jego obronie staje Ron, którego zadaniem jest zagrodzenie Dementorowi drogi różnymi przedmiotami. W końcu nadciąga profesor Lupin, który jak na „zbawcę dnia” przystało, ratuje dzieci z opresji.
W następnej scenie bohaterowie są już w Hogwarcie i zaczynają naukę pierwszych zaklęć. Tutaj następuje kolejna innowacja – w przeciwieństwie do poprzednich części gry, tym razem będziemy mogli wcielić się, oprócz Harrego, w Rona lub Hermionę. Każde z nich uczyć się będzie określonego zaklęcia, które stanie się ich specjalnością. Ron będzie mógł tworzyć czarodziejską linę, która przyciągać go będzie do oddalonych obiektów i w ten sposób umożliwi mu pokonywanie wielkich przepaści. Hermonia za to będzie ożywiać posążki z królikami i smokami, a następnie będzie mogła nimi sterować. W ten sposób królik przeciśnie się przez szpary i będzie mógł otwierać kolejne wrota naszej bohaterce. Smok za to może latać i tak samo otwierać wrota, których aktywatory znajdują się w miejsce niedostępnych dla ludzi. A co z Harrym? Potter nauczy się poskramiać ogień za pomocą mrozu. Ogniste Salamandry będzie zamieniał w posągi lodu, a następnie roztrzaskiwał na miliony kawałków. To zaklęcie przyda się mu również do przemiany wody w lód. Niekiedy będziemy sterować wyłącznie jednym z bohaterów, a czasami, aby czar przyniósł pożądany efekt, rzucić go jednocześnie będzie musiała cała trójka. To największa zmiana od czasu Kamienia Filozoficznego.
Koncepcyjnie gra niewiele różni się od swoich poprzedniczek. Historia wymyślona przez J. K. Rowling stanowi tylko bazę wyjściową dla pomysłowości autorów gry. Nadal najważniejsze jest zbieranie fasolek i czekoladowych żab, a także branie udział w szkoleniach nowych czarów. W przerwach między nimi opowiadana jest pozbawiona głębi i większego sensu fabuła filmu. Generalnie jest tak, że jeśli nie widzieliście jeszcze filmu, to śmiało możecie ukończyć grę. Oprócz wykorzystania najpopularniejszych elementów scenariusza, przerobienia ich i przedstawienia na swój własny – niestety o wiele słabszy – sposób, nie znajdziecie tutaj żadnych analogii do filmu. Wszystko zostało opowiedziane inaczej.
Gra zaczyna się w pociągu, którym trójka bohaterów podróżuje do Hogwartu. Dialogi błyskawicznie wprowadzają gracza w ogólniki scenariusza filmu. Nagle Ronowi ucieka szczur Parszywek, a bohaterowie muszą go dogonić i schwytać, zanim zwierzak narozrabia. I tak zaczynamy pogoń za Parszywkiem po wagonach pociągu. Za pomocą czarów przesuwany przedmioty i otwieramy zamknięte sekcje, by w końcu w ładowni stanąć do walki z Dementorem. W grze próbuje się on dostać do pociągu przez drzwi ostatniego wagonu. Harry oczywiście mdleje, a w jego obronie staje Ron, którego zadaniem jest zagrodzenie Dementorowi drogi różnymi przedmiotami. W końcu nadciąga profesor Lupin, który jak na „zbawcę dnia” przystało, ratuje dzieci z opresji.
W następnej scenie bohaterowie są już w Hogwarcie i zaczynają naukę pierwszych zaklęć. Tutaj następuje kolejna innowacja – w przeciwieństwie do poprzednich części gry, tym razem będziemy mogli wcielić się, oprócz Harrego, w Rona lub Hermionę. Każde z nich uczyć się będzie określonego zaklęcia, które stanie się ich specjalnością. Ron będzie mógł tworzyć czarodziejską linę, która przyciągać go będzie do oddalonych obiektów i w ten sposób umożliwi mu pokonywanie wielkich przepaści. Hermonia za to będzie ożywiać posążki z królikami i smokami, a następnie będzie mogła nimi sterować. W ten sposób królik przeciśnie się przez szpary i będzie mógł otwierać kolejne wrota naszej bohaterce. Smok za to może latać i tak samo otwierać wrota, których aktywatory znajdują się w miejsce niedostępnych dla ludzi. A co z Harrym? Potter nauczy się poskramiać ogień za pomocą mrozu. Ogniste Salamandry będzie zamieniał w posągi lodu, a następnie roztrzaskiwał na miliony kawałków. To zaklęcie przyda się mu również do przemiany wody w lód. Niekiedy będziemy sterować wyłącznie jednym z bohaterów, a czasami, aby czar przyniósł pożądany efekt, rzucić go jednocześnie będzie musiała cała trójka. To największa zmiana od czasu Kamienia Filozoficznego.
