Temat
Redakcja we współpracy z Intel, Wtorek, 14 marca 2017, 13:16

Ogromna część naszych czytelników śledziła zapewne zmagania najlepszych graczy podczas zakończonych niedawno w katowickim Spodku finałów Intel Extreme Masters 2017. Impreza po raz kolejny cieszyła się szaloną popularnością, a rzesze przyszłych mistrzów e-sportu z coraz większym zapałem trenują, by kiedyś również móc stanąć w szranki z najlepszymi. Oprócz chęci potrzebny jest jednak również szybki i niezawodny sprzęt, taki jak Hyperbook X77VR2. Oto bestia, która pozwoli Ci zostać mistrzem!

E-sport przeżywa w ostatnich miesiącach prawdziwą eksplozję popularności. Moglibyśmy długo przytaczać przykłady na poparcie tej tezy, ale ograniczymy się tylko do jednego: wystarczy spojrzeć na frekwencję graczy na takich imprezach, jak Warsaw Games Week, czy Intel Extreme Masters, którego tegoroczna edycja niedawno się zakończyła. I choć dziesiątki, a nawet setki tysięcy fanów na samych imprezach mogą robić wrażenie, to prawdziwą skalę zjawiska w pełni obrazują dopiero wyniki oglądalności relacji internetowych, czy telewizyjnych ze wspomnianych imprez. Posłużymy się tutaj przykładem IEM 2016, z którego transmisje obejrzało łącznie, uwaga, ponad 34 miliony użytkowników na całym świecie (w dniu publikacji niniejszego artykułu nie było jeszcze oficjalnych danych oglądalności IEM 2017). To prawie tak, jak gdyby zmagania najlepszych graczy w CS:GO, LoL, czy Starcraft II obejrzeli wszyscy mieszkańcy naszego kraju. Robi wrażenie, prawda?


źródło zdjęcia: intelextrememasters.com

Eksplozja popularności jakiejkolwiek nowej dyscypliny sportu (wiele osób wzdraga się jeszcze przed nazywaniem e-sportu sportem, ale skoro są nim szachy i brydż, to dalsza dyskusja wydaje się bezcelowa ;) ) wiąże się nierozerwalnie z pojawieniem się gwiazd tejże dyscypliny. Sukcesy takich zespołów, jak Fnatic, Virtus.pro, czy SK Telecom T1 rozpalają marzenia młodych wielbicieli gier komputerowych o sławie o ogromnych pieniądzach (pula nagród IEM 2017 wyniosła, bagatela, 2 500 000 zł!).

W tym miejscu wielu z Was zapewne zadało sobie pytanie: no dobrze, ale co zrobić, żeby stanąć kiedyś na najwyższym stopniu podium wielkiego, międzynarodowego turnieju e-sportowego? Odpowiedź jest prosta: trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Oczywiście nie zalecamy siedzenia przed komputerem 24 godziny na dobę – wbrew pozorom kondycja fizyczna jest bardzo ważna również w e-sporcie. Musimy jednak pogodzić się z tym, że będziemy musieli spędzić mnóstwo czasu przed ekranem komputera, nie tylko grając, ale również zgłębiając tajniki taktyczne oraz obserwując innych, lepszych od siebie (przynajmniej na razie ;) ) graczy.

Niestety, sam zapał i systematyczność często nie wystarczają. Podobnie jak w innych dyscyplinach sportu, również i w przypadku gier komputerowych bardzo ważny jest sprzęt, którego używają zawodnicy. Na największych turniejach komputery, na których konkurują między sobą gracze, zapewniane są przez organizatorów. W ten sposób wszyscy mają równe szanse. Droga na szczyt (którym w naszym przypadku będzie znalezienie się w ścisłym finale takich rozgrywek jak Intel Extreme Masters) rozpoczyna się jednak na samym dole. Będziemy musieli brać udział w dziesiątkach, jeśli nie setkach pomniejszych lokalnych turniejów, na których bardzo często wymogiem jest przyniesienie własnego sprzętu do grania.

0
1
 


W tym miejscu dochodzimy do samego serca sporu, który od kilku ładnych lat dzieli miłośników gier komputerowych. Chodzi oczywiście o znane już chyba wszystkim hasło „do gier tylko stacjonarka”. Przyznajemy, można było brać je poważnie jeszcze mniej więcej 2,5 roku temu. Naszym zdaniem pierwsza, bardzo poważna wyrwa w tej tezie pojawiła się pod koniec 2014 roku, kiedy to na rynku pojawiły się laptopy z mobilnymi kartami graficznymi GeForce GTX z serii 9xx. Już wtedy wydajność komputerów przenośnych wzrosła na tyle, że można było śmiało uruchamiać na nich nawet najnowsze i najbardziej wymagające gry. Wprowadzenie na rynek w ubiegłym roku mobilnych układów GTX 1xxx, zbudowanych w oparciu o architekturę Pascal, nie tyle poszerzyło tę, wspomnianą wcześniej, wyrwę, co całkowicie zdemolowało mur chroniący konserwatywnych obrońców „blaszaków” przed inwazją laptopów dla graczy.

Na poparcie tej tezy przytoczymy testy laptopów wyposażonych w mobilne układy graficzne nowej generacji, w których sprawdziliśmy, jak komputery przenośne radzą sobie w zestawieniu z maszynami stacjonarnymi. Przetestowaliśmy laptopy z układami GTX 1080, a także te nieco tańsze, z GeForce’ami GTX 1060 oraz 1070. Wyniki są jednoznaczne: co prawda karty graficzne w laptopach wciąż ustępują nieco układom przeznaczonym do komputerów stacjonarnych, ale różnica jest na tyle niewielka, że tak naprawdę przestaje mieć większe znaczenie. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę ogromną ilość aspektów, w których laptopy mają przewagę nad poczciwymi blaszakami. Najważniejszym z nich jest oczywiście możliwość łatwego przeniesienia kompletnego zestawu do gier w plecaku lub torbie. Wystarczy, że będziemy pamiętać o myszce, dobrej podkładce i słuchawkach i już jesteśmy gotowi do turnieju, LAN Party, czy choćby do wspólnego fragowania u kolegi (lub koleżanki ;)) z osiedla. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zabrać laptop na wakacje (chociaż tego akurat nie polecamy), wyjazd służbowy, czy nawet w podróż dookoła świata. Spróbujcie to zrobić z komputerem stacjonarnym… Nawet najbardziej kompaktowe jednostki (które, notabene, często są mniej wydajne od laptopów ze względu na problemy z chłodzeniem) nadal wymagałyby taszczenia ze sobą monitora. O łatwości podłączenia i uruchomienia takiego zestawu nawet już nie wspomnimy… ;)


Owszem, część laptopów reklamowanych jako gamingowe nie powinna nosić takiego miana. Nie będziemy tu wskazywać konkretnych marek, czy modeli – wystarczy przejrzeć nasze testy. Głównym problemem okazuje się zwykle niemożność skutecznego odprowadzania ciepła generowanego przez procesor i kartę graficzną. Jej efektem często jest zjawisko throttlingu, czyli automatycznego obniżania częstotliwości taktowania podzespołów w celu uniknięcia ich przegrzania i uszkodzenia. Na szczęście na rynku dostępna jest też dość pokaźna liczba modeli komputerów przenośnych, które moglibyśmy polecić w ciemno nawet najbardziej zapalonym graczom, wymagającym od sprzętu nie tylko wysokiej wydajności, ale również (a może przede wszystkim) niezawodności i kultury działania (czyli, w dużym uproszczeniu, skutecznego i możliwie cichego układu chłodzenia).

Ocena tematu:
Ocen: 5
Zaloguj się, by móc oceniać
Gang (2017.03.16, 11:53)
Ocena: 5

0%
Nie widzę nigdzie informacji o tym, że to art sponsorowany jest... a przecież jest ;)
mateo91g (2017.03.19, 13:35)
Ocena: 3

0%
PCLab schodzi na psy. Zaczyna być widać, że jego właścicielem jest Onet. Zaniżająca się jakość artykułów, wyskakujące po prawej okienko z odnośnikiem do śmieciowych artykułów na Onecie, teraz brak oznaczania artykułów sponsorowanych! Na szczęście jest konkurencja, też na 'P', i chyba niedługo trzeba będzie się pożegnać z PClabem jak zamieni się w OnetLab :/
nietopyrz (2017.03.19, 22:28)
Ocena: 1

0%
mateo91g @ 2017.03.19 13:35  Post: 1049346
PCLab schodzi na psy. Zaczyna być widać, że jego właścicielem jest Onet. Zaniżająca się jakość artykułów, wyskakujące po prawej okienko z odnośnikiem do śmieciowych artykułów na Onecie, teraz brak oznaczania artykułów sponsorowanych! Na szczęście jest konkurencja, też na 'P', i chyba niedługo trzeba będzie się pożegnać z PClabem jak zamieni się w OnetLab :/
Jak coś, temat z forum:
Alternatywa dla PCLab.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook