30 funtów brytyjskich - tyle można byłoby wydać na grę, którą śmiało uznać należy za największy gniot w historii gier komputerowych. Z całego świata, na forach dyskusyjnych, od kilkunastu dni docierają kolejne dowody na to, że twórcy gry "The Limbo of the Lost" - Majestic Studios - napracowali się jedynie nad kopiowaniem niesamowitej ilości grafiki, lokalizacji, przedmiotów, nazw, a nawet postaci z innych gier, a także przynajmniej czterech filmów!
W "The Limbo of the Lost" znalazły się żywcem skopiowane lokalizacje, przedmioty i postaci z gier takich jak na przykład: The Elder Scrolls III: Morrowind, The Elder Scrolls IV: Oblivion, Unreal, Unreal Tournament 2003, Unreal Tournament 2004, Thief: Deadly Shadows, Return To Castle Wolfenstein, Painkiller, Diablo II, Silent Hill 4, Crysis, World of Warcraft, The Lord of the Rings: The Battle of Middle-Earth.
W grze zobaczyć można także postaci i przedmioty między innymi z filmów takich jak: Spawn, Sok z żuka, Iluzjonista i Piraci z Karaibów: Na krańcu świata.
Wydawca gry - G2 Games - jest zszokowany, a jego przedstawiciele twierdzą, że o niczym nie wiedzieli. Gra została wycofana ze sklepów. Producent gry - Majestic Studios - stara się wmówić całemu światu, że skopiowane "elementy" gry podrzucane były przez "zewnętrznych autorów".
Według Majestic Studios gra powstawała od 1995 roku. Premiera odbyła się 29 lutego roku bieżącego. Trzynaście lat poświęcić na plagiatowanie wszystkiego co nawinie się pod rękę, i to w tak mierny sposób?
W całej aferze niesłusznie poszkodowanym jest Marko Hautamäki - twórca ścieżki dźwiękowej gry "The Limbo of the Lost", którego bezpodstawnie miesza się z plagiatami, które dotyczą wszystkiego, oprócz właśnie muzyki. Marko Hautamäki jest niezależnym muzykiem, twórcą ścieżek dźwiękowych do kilku gier, a także paru filmów wyprodukowanych w Finlandii.
Od ubiegłego tygodnia muzyk stara się uniknąć załamania swojej kariery przez bezpodstawne oskarżenia bezmyślnych internautów, których moglibyśmy nazwać "dziećmi Neo".
Z pewnością "The Limbo of the Lost" przechodzi do historii. Twórcy mogą być z siebie dumni.
więcej »










