Wraz z innymi, młodymi naukowcami z Uniwersystetu w Walencji, Szabłowski stworzył ekran składający się ze zmodyfikowanych drożdży. Modyfikacja polega na wszczepieniu im aekworyny, czyli występującego u meduz białka, które cechuje się tym, że może emitować światło.
Podobnie jak u meduz, w "drożdżowym monitorze" światło kontrolowane jest impulsami elektrycznymi. Efekt jest identyczny jak u meduz - pojawia się niebieski rozbłysk aekworyny. Tworząc odpowiednio przygotowaną matrycę, na monitorze takim można wyświetlać dowolne obrazy.
Warto wiedzieć też, że rozdzielczość biologicznego monitora może być ogromna, znacznie przewyższąjąc wszelkie kineskopy, "eLCeDeki", czy inne OLED-y. Teoretyczna wielkość pojedynczego piksela to rozmiary jednej komórki, a więc około 20 mikronów.
Wystarczy trochę matematyki, aby dowiedzieć się, że przykładowo 14-calowy monitor tego typu mógłby mieć rozdzielczość bagatela 14.400 x 9.000, czyli łącznie 129.600.000 pikseli!
Projekt grupy naukowców jest jeszcze w dość wczesnej fazie rozwoju, a obecna forma nie umożliwia jeszcze wykorzystania wyświetlacza komercyjnie. Jerzy Szabłowski twierdzi, że dokonania grupy, która zajmuje się projektem, w przyszłości mogą pozwolić wykorzystać je do stworzenia biologicznych matryc w aparatach fotograficznych.
Niewykluczone też, że znajdzie się dla zmodyfikowanych drożdży zastosowanie w medycynie. Już teraz mówi się o potencjalnej możliwości wykorzystania ich do leczenia cukrzycy. Drożdże mogłyby, poprzez dostarczane im impulsy elektryczne, kontrolować produkcję insuliny.
więcej »








