Stare dyski twarde to nadal kopalnia wiedzy o ich byłych właścicielach. Brytyjski Uniwersytet Glamorgan, Uniwersytet Edith Cowan z Australii oraz amerykański Uniwersytet Longwood na potrzeby firmy BT przeprowadziły badania dostępnych z tzw. drugiej ręki dysków twardych. Okazało się, że 37 proc. z nich nadal posiadało zapisane w sobie dane osobiste związane z poprzednimi właścicielami napędów. Ciekawostką jest to, że wielkość ta okazała się podobna do tej z badań z minionych dwóch lat. Sugerować może to, wspomina serwis InfoWorld, że albo firmy ignorują problem oczyszczania dysków przed pozbyciem się ich, albo to problem braku odpowiednich narzędzi do przeprowadzania dokładnego oczyszczenia.
Informacje, które odnajdywano na dyskach dotyczyły danych finansowych firm, wielkości wypłat, numerów kart kredytowych, danych medycznych, wniosków wizowych, śladów zakupów online oraz pornografii. Wszystkie z 350 przebadanych dysków twardych pochodziły z aukcji internetowych.
Badania ujawniły też jak kiepskim sprzętem mogą być dyski kupowane z drugiej ręki. Z ponad 130 dysków kupionych w Wielkiej Brytanii, 44 proc. nie pracowało w ogóle. Z tych które działały, w 19 proc. przypadków można było po zawartych w nich danych zidentyfikować organizację, z której pochodziły, w 65 proc. przypadków były tam dane pozwalające zidentyfikować osoby, a 17 proc. zawierało np. pornografię.
więcej »








