Na targach wystawiało się 1725 firm (z czego 328 to wystawcy spoza Tajwanu), okupujących 4492 stoiska. Prócz tajwańskich producentów sprzętu swoje produkty prezentowały także firmy z 25 innych państw.
Organizatorzy nie podali jeszcze całkowitej liczby odwiedzających targi, ale wiadomo, że było wśród nich 34.685 osób spoza Tajwanu, czyli o 5% więcej niż w roku ubiegłym. To bardzo ważne dla lokalnych producentów, bo zależy im na nawiązaniu współpracy handlowej z dystrybutorami z całego świata.
Teraz kilka danych subiektywnych: nowa, dwupoziomowa hala Nangang Exhibition Hall znacznie zwiększyła powierzchnię wystawową, więc zwiedzając targi nie miało się wrażenia bycia przysłowiową sardynką w puszce. Na korytarzach między stoiskami było po prostu luźno. Ale może dlatego, że hala Nangang oddalona była od pozostałych wchodzących w skład kompleksu TWTC (1, 3 i TICC) o ładnych parę kilometrów i dostać się do niej można było tylko autobusem lub taksówką (twardzielie mogli wybrać dwugodzinny spacer ;-). Organizatorzy zapewnili darmowe autobusy krążące między halą Nangang a halami TWTC (to skrót od Taiwan World Trade Center), jednak ostatni odjeżdżał spod Nagang o 18:30. Jeśli ktoś się spóźnił - biada mu, bo czekało go półtoragodzinne czekanie na wolną taksówkę, a potem kolejna godzina spędzona w korkach.
Ale to jedyna wada nowej hali. Poza tym targi na pewno należy uznać za udane i życzymy wszystkim fanom komputerów, żeby prędzej czy później odwiedzili Computex. Nie tylko panująca tu atmosfera jest zupełnie odmienna od sztywniackiego Cebitu, ale także samo miasto Tajpej sprawia, że po targach można się tu po prostu miło zrelaksować.
Mamy jeszcze całą masę materiałów i zdjęć z targów, więc my relaksować się nie będziemy, a przez najbliższych kilka dni publikować będziemy kolejne doniesienia z Computeksu :-)
więcej »









