Coraz więcej twórców muzyki ma dość Zrzeszenia Amerykańskich Wydawców Muzyki. Znany z poglądów o wolności internetu muzyk i DJ, Moby, na swoim blogu odniósł się do ostatnich poczynań chcącej wzbudzać grozę i strach fanów muzyki - organizacji RIAA.
Po tym jak amerykanka Jammie Thomas została skazana na grzywnę w wysokości niemal dwóch milionów dolarów za udostępnienie przez internet 24 piosenek, coraz więcej ludzi zaczęło drapać się po głowach. Sam Moby uznał "skasowanie" 80.000 dolarów za jedną piosenkę za nonsens.
We wpisie na swoim blogu Moby stwierdza, że "Może koncerny nagraniowe przyjęły strategię "Lepiej jest straszyć niż być szanowanym" do prowadzenia rozgrywek z fanami muzyki". Dodaje też, że koncerny te powinny raczej zająć się "pomaganiem artystom w tworzeniu dobrych nagrań oraz działaniami na rzecz zapewnienia ich klientom po racjonalnych cenach". Według niego organizacja ta powinna zostać rozwiązana.
Trudno jednak oczekiwać, że zarządcy RIAA, która nie tyle zajmuje się produkcją muzyki, a pieniędzy, łatwo dadzą się pozrzucać z foteli.
Tylko w ostatnich latach organizacja "namówiła" ponad 30.000 osób do polubownego załatwienia ich "problemów" z legalnością. Średnia wartość ugody wyniosła około 3500 dolarów, co daje łącznie ponad 100 milionów dolarów. Wszystko to nawet bez konieczności wnoszenia pozwów, czy odliczania kosztów udziału w rozprawach.
W niektórych krajach, jak na przykład w Wielkiej Brytanii, powstają nawet koalicje najpopularniejszych artystów muzycznych, sprzeciwiających się praktykom RIAA.
W Stanach Zjednoczonych Ameryki niektórzy nawet występują przeciwko tej organizacji. Znana grupa Radiohead w kwietniu zadeklarowała gotowość do udziału w procesie studenta Uniwersytetu Bostońskiego.
Oskarżony o udostępnianie muzyki Joel Tenenbaum był gotów zapłacić 500 dolarów, w ramach ugody. RIAA poszła jednak do sądu. Radiohead chce zeznawać przeciwko niej.
więcej »









