Cyberprzestępcom udaje się ten podstęp dzięki włamaniu się na serwer WWW legalnie działającej firmy i użyciu go do publikowania własnych witryn. W rzeczywistości sfałszowana strona wykorzystująca wizerunek danej marki, np. instytucji finansowej, nie łączy się z jej autentycznym serwerem i certyfikatem. Korzysta za to
z certyfikatu przechwyconego wcześniej serwera innej firmy, dzięki czemu na górnym pasku przeglądarki internetowej wyświetla się charakterystyczny znak kłódki, informujący o szyfrowaniu połączenia.
Choć do tego rodzaju ataków „phishingowych” nie dochodzi na szeroką skalę, ich zagrożenie dla bezpieczeństwa danych jest wyjątkowo wysokie. Celem certyfikatów SSL jest zaszyfrowanie kanału transmisji danych oraz uwiarygodnienie autentyczności witryn. Użytkownicy ufają tego rodzaju stronom i chętniej podają poufne dane, takie jak nazwy użytkownika i hasła.
Jak wynika z opublikowanego przez firmę Symantec raportu „The State of Phishing”, największa ilość ataków typu „phishing” (81%) w lipcu wymierzana była w sektor finansowy. Na drugim miejscu znalazł się sektor informacyjny (17%). Z kolei najrzadziej wykorzystywany był sektor administracji rządowej (1%).
Eksperci firmy Symantec nie zauważyli zmian motywacji cyberprzestępców przy przeprowadzaniu tego typu ataków. W sektorze finansowym Internetowi przestępcy przechwytywali dane w celu wykradania pieniędzy z kont bankowych, z kolei w sektorze usług informacyjnych zdobyte informacje wykorzystywane były do rozsyłania spamu.
więcej »









