Aktualność
Piotr Gontarczyk, Piątek, 21 lipca 2017, 03:55

Koniec z czasem na herbatkę lub papierosa (ew. pół paczki). Jednym z mniej lubianych komunikatów w systemie Windows 10 jest ten mówiący o konieczności ponownego uruchomienia komputera, w celu zainstalowania aktualizacji. Od początku proces ten bywał krytykowany, przede wszystkim ze względu na to, że nie tylko zajmuje czasem sporo czasu, ale wiąże się też z tym, że z komputera długo nie można korzystać. Microsoft wreszcie wprowadza w tym mechanizmie zmiany, które chyba wszystkim powinny się spodobać.

Każdy proces aktualizowania systemu Windows podzielony jest na dwa etapy - online i offline. Do tej pory całość wyglądała tak:

  • etap online (można korzystać z komputera):
    • sprawdzenie dostępności aktualizacji (ręczne lub automatyczne)
    • pobranie aktualizacji
    • oczekiwanie na wymagane ponowne uruchomienie komputera, w celu rozpoczęcia instalacji
  • etap offline (nie można korzystać z komputera):
    • rozpoczęcie procesu instalowania (ręczne lub automatyczne)
    • tworzenie kopii zapasowych danych użytkownika (aplikacje, ustawienia, konfiguracje)
    • rozpakowywanie nowych plików systemowych z WIM (Windows Image)
    • przenoszenie sterowników i innych wymaganych plików systemowych
    • przywracanie danych użytkownika
    • ponowne uruchomienie komputera i finalizacja aktualizacji

Jak widać, największa i najważniejsza część procesu aktualizowania Windowsa 10 odbywa się w trybie offline, a to oznacza, że w trakcie przechodzenia do kolejnych kroków, komputer jest niezdatny do użytku. Microsoft postanowił coś z tym zrobić i zmienić cały proces tak, aby aktualizowanie systemu operacyjnego jak najkrócej wyłączało PC z użytku. Dlatego też część kroków etapu offline przeniesiono do online i teraz cały proces przedstawia się następująco:

  • etap online (można korzystać z komputera)
    • sprawdzenie dostępności aktualizacji (ręczne lub automatyczne)
    • pobranie aktualizacji
    • tworzenie kopii zapasowych danych użytkownika (aplikacje, ustawienia, konfiguracje)
    • rozpakowywanie nowych plików systemowych z WIM (Windows Image)
    • oczekiwanie na wymagane ponowne uruchomienie komputera, w celu rozpoczęcia instalacji
  • etap offline (nie można korzystać z komputera):
    • rozpoczęcie procesu instalowania (ręczne lub automatyczne)
    • przenoszenie sterowników i innych wymaganych plików systemowych
    • przywracanie danych użytkownika
    • ponowne uruchomienie komputera i finalizacja aktualizacji

Microsoft zaznacza, że jeśli usiąść z zegarkiem i rozpocząć ręcznie proces aktualizacji, to może okazać się, że trwa dłużej niż dotychczas. Zmiana polega jednak na tym, że znacznie mniej czasu zajmuje etap offline. Warto zauważyć, że nowy mechanizm aktualizowania Windowsa 10 jest dostępny na razie w kompilacjach udostępnianych w ramach programu Windows Insider. Obecnie Microsoft zbiera opinie od użytkowników. Mechanizm ten znajdzie się w aktualizacji Fall Creators Update, która powinna pojawić się za parę miesięcy.

Zdarza się, że proces aktualizowania rozpoczyna się w tle, a użytkownik wyłączając komputer może tego nawet nie zauważyć. Włączając komputer ponownie, zamiast mieć możliwość szybkiego przystąpienia do pracy, w takiej sytuacji witany jest przez instalator aktualizacji, który informuje, że proces może trochę potrwać. Czasami trwa, trwa i trwa. To właśnie tego typu sytuacje są najbardziej denerwujące i Microsoft nareszcie to zmienia. Można oczywiście pytać, dlaczego nie zrobiono tego na początku? Wypada jednak powiedzieć, że lepiej późno, niż wcale.

Konkurs Palit Polska
Ocena aktualności:
Ocen: 12
Zaloguj się, by móc oceniać
cichy45 (2017.07.21, 04:16)
Ocena: 20

0%
Linuks potrafi 600MB aktualizacji wgrać a kilka minut, na szybkim SSD i w miarę nowoczesnym CPU.

Windowsowi taki update zajmuje kilka razy dłużej, no i po drodze ze dwa restarty :E
Nie wspominając, że proces aktualizacji dalej hardo korzysta z jednego wątku kiedy na linuksie jest to operacja wielowątkowa.
poprostujakub (2017.07.21, 05:15)
Ocena: 72

0%
cichy45 @ 2017.07.21 04:16  Post: 1082155
Linuks potrafi 600MB aktualizacji wgrać a kilka minut, na szybkim SSD i w miarę nowoczesnym CPU.

Windowsowi taki update zajmuje kilka razy dłużej, no i po drodze ze dwa restarty :E
Nie wspominając, że proces aktualizacji dalej hardo korzysta z jednego wątku kiedy na linuksie jest to operacja wielowątkowa.

I zarówno jeden jak i drugi potrafi po takiej aktualizacji już nie wstać :D
yendrek (2017.07.21, 05:18)
Ocena: 18

0%
Nie przekonali mnie do w10.
Virtus* (2017.07.21, 06:09)
Ocena: 7

0%
A co z aktualizacją tylko na żądanie?
A jeśli to obraza majestatu, to co z odkładaniem aktualizacji w czasie?
alexbe (2017.07.21, 08:32)
Ocena: 4

0%
cichy45 @ 2017.07.21 04:16  Post: 1082155
Linuks potrafi 600MB aktualizacji wgrać a kilka minut, na szybkim SSD i w miarę nowoczesnym CPU.

Windowsowi taki update zajmuje kilka razy dłużej, no i po drodze ze dwa restarty :E
Nie wspominając, że proces aktualizacji dalej hardo korzysta z jednego wątku kiedy na linuksie jest to operacja wielowątkowa.


Nie wiem ile wątkowe są aktualizacje windowsa , ale na dysku ssd i w miarę nowoczesnym cpu nie zdarzyło mi się żeby aktualizacja trwała dłużej niż kilka minut.
Kitu (2017.07.21, 09:21)
Ocena: 8

0%
alexbe @ 2017.07.21 08:32  Post: 1082167
Nie wiem ile wątkowe są aktualizacje windowsa , ale na dysku ssd i w miarę nowoczesnym cpu nie zdarzyło mi się żeby aktualizacja trwała dłużej niż kilka minut.


Co prawda nie w W10, ale w W7 ściągnięcie przez WU aktualizacji na łącznie 200MB to dobre pół godziny, instalują się drugie tyle - a mam SSD, i5-4460 i internet 120Mb, który poniżej 100 nie schodzi.

Zastanawia mnie jeszcze jak to będzie z tym tworzeniem kopii zapasowych i rozpakowywaniem danych przy włączonym komputerze, bo jeżeli komputer zacznie mielić te aktualizacje w samym środku czyjejś gry, to raczej nie będzie zachwycony z mocnego spadku klatek. Zadziała tu Gamemode czy jak to się zwało?
szatan667 (2017.07.21, 10:20)
Ocena: 6

0%
VP11 @ 2017.07.21 08:17  Post: 1082165
Komu sie mialo to niby spodobac sie. Komputer jest uzywany do symulacje. Rozne tam automatyczne uruchomiania nie wchodza w ogole do rozwazania.
Treraz jak uzytkownik znalazl czas na auktualizacje pomiedzy dlugotrwalymi obliczeniami i klika aktualizuj, nagle dowiaduje sie, ze nie tylko kawke mozna w ten czas wypic ale i pojechac dookola swiata.

Nie no rewelka.

Nie zrozumiałeś, mistrzu. Czas całkowity się wydłuży, czas niedostępności zmniejszy. Tak obiecują.
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności
Po trzy modele dla urządzeń mobilnych i desktopów. 10
To jedno z ważniejszych usprawnień nowego systemu Google. Android 8.1. 9
Dobra wiadomość dla posiadaczy konsol Microsoftu. 4
Firma ujawnia swoje plany na przyszłość. 9
Największa inwestycja w historii firmy. 26
Microsoft zachęca do zakupów przed świętami. 16
Dużo tu rowów i dziurek. 9
Montana wiosną ponoć też jest piękna. 18
O autorze
Piotr Gontarczyk
Dziennikarz internetowy z wieloletnim doświadczeniem w branży. Publikował swoje artykuły na łamach kilku popularnych wortali, był także redaktorem naczelnym jednego z nich.
Ostatnie publikacje:
Facebook
Ostatnio komentowane