Aktualność
Eryk Napierała, Sobota, 5 stycznia 2013, 17:00

Niemal od zawsze prace nad komputerami nie ograniczały się do zwiększania wydajności i miniaturyzacji podzespołów – dla specjalistów równie ważne były interfejsy pozwalające człowiekowi komunikować się z maszynami w wygodny sposób. Już w latach 50 poprzedniego wieku konsoleta z przyciskami, przełącznikami i pokrętłami przestała wystarczać do kontroli ówczesnych maszyn, zaczęto więc szukać alternatywnych możliwości sterowania. Od tamtego czasu powstały dziesiątki interfejsów, z których część, oczywiście w ulepszonej formie, wykorzystujemy do dzisiaj w komputerach osobistych. Wbrew pozorom, najpopularniejszy obecnie duet klawiatura+mysz nie jest rozwiązaniem idealnym. Na co dzień posługujemy się tymi urządzeniami bardzo szybko i sprawnie, więc nie dostrzegamy ich wad, czy może raczej ograniczeń. Nadchodzący rok przyniesie do świata PC-tów wiele nowych typów kontrolerów, do tej pory zupełnie niespotykanych lub popularnych tylko w innych segmentach rynku. Chociaż niektóre z nich aspirują do miana następców myszy i klawiatur, większość będzie tylko uzupełniać obecnie wykorzystywane kontrolery. Przyjrzyjmy się urządzeniom i technologiom, które będą nam towarzyszyć w 2013 roku i przez kilka późniejszych lat.

Klawiatura

Klawiatura towarzyszyła już pierwszym komputerom osobistym, takim jak IBM PC czy Apple II. Chociaż zasada działania tego kontrolera nie zmieniła się od prawie 40 lat, nadal jest on powszechnie używany i przez wiele osób uznawany za niezastąpiony. Trzeba pamiętać, że klawiatura to nie tylko urządzenie do wprowadzania tekstu i jeśli opanuje się skróty klawiszowe, za jej pomocą można pracować na komputerze szybciej niż używając jakiegokolwiek innego kontrolera. Chyba tylko myśl może być szybsza od sprawnych palców.

Apple II i IBM PC z lat 80. XX wieku

Problem w tym, że klawiatura jest przy całej swojej przydatności bardzo archaicznym urządzeniem, bo wymaga od użytkownika pamiętania i myślenia. Komputery były tworzone od początku po to, by "odciążyć" ludzki mózg, wyliczyć, wyszukać, stworzyć coś szybciej niż człowiek, a w ostatnim czasie zaczęły to tak dobrze, że ludzie zupełnie się rozleniwili. By używać skrótów klawiszowych, trzeba je po pierwsze zapamiętać, a po drugie zwracać uwagę, który z uruchomionych programów jest obecnie aktywny. Ctrl+Shift+E robi co innego w GIMP-ie, a co innego w Firefoksie.

Żeby klawiatura nadal pozostała najlepszym kontrolerem, próbowano do niej dodawać coraz to nowe przyciski, pełniące wyspecjalizowane funkcje. W końcu łatwiej jest mieć pod ręką osobny klawisz do kopiowania tekstu, niż pamiętać, jaka kombinacja klawiszy odpowiadała za tę rzecz, prawda? Obecnie chyba każda nowa klawiatura ma oprócz standardowego zestawu guzików cały szereg dodatkowych przycisków, które nierzadko można samemu zaprogramować.

Logitech G19 z 2009 roku ma co najmniej 30 nadprogramowych guzików

Klawiszy nie da się jednak dodawać w nieskończoność, pojawił się więc pomysł, by zmieniać ich oznaczenia w zależności od kontekstu, czyli na przykład aktywnego w danym momencie programu. Da się to zrobić, jeśli każdy klawisz będzie małym wyświetlaczem albo przyciski będą prezentowane na ekranie dotykowym. W przypadku takich klawiatur, przyciski odpowiedzialne za daną funkcję są bardzo dobrze widoczne. Ich znalezienie zajmuje co prawda trochę czasu, ale nie trzeba zapamiętywać kombinacji klawiszy. Jak na razie urządzenia tego typu nie przyjęły się z powodu wysokiej ceny, co nie zmienia faktu, że stanowią najwyższy stopień rozwoju klawiatur komputerowych.

Klawiatura Optimus Maximus zaprezentowana w 2007 roku.
Korzysta z miniaturowych paneli OLED i kosztuje około 4,5 tysiąca złotych

Niezależnie od formy, klawiatura wymaga dość długiej nauki zanim stanie się wygodna w użyciu. Może wydawać się to niemożliwe, ale na świecie jest całkiem sporo ludzi, którzy nigdy nie będą pisać bezwzrokowo i używać więcej niż czterech skrótów klawiszowych.

Mysz*

Elektroniczny gryzoń znalazł miejsce obok PC-tów nieco później niż klawiatura, chociaż i tak można powiedzieć, że towarzyszy komputerom osobistym od zarania dziejów. Dzisiejsze myszy niewiele różnią się od tych z przed 30 lat – nadal służą do przesuwania strzałki na ekranie i mają co najmniej dwa przyciski (lub ich dotykowe odpowiedniki). W 1996 roku w myszkach na stałe zadomowiło się kółko do przewijania (tak zwany "scroll"), które od tamtego czasu również niewiele się zmieniło.

Dwie myszy Microsoftu przecierające szlaki dla tego typu urządzeń – z 1983 roku i z 1996 roku

Przez kolejne lata zmieniał się sposób odczytywania pozycji urządzenia (z mechanicznego na optyczny), przez co myszy zyskały na precyzji. Do gryzoni dodawano też kolejne przyciski, które jednak nie pełniły innej roli niż dodatkowe klawisze na klawiaturze – dawały szybszy dostęp do określonych funkcji komputera (umiecie przeglądać internet bez guzika "Wstecz" pod kciukiem?).

Mysz Razer Naga z 2009 roku – skrajny przypadek dodawania przycisków do gryzonia

Czy mysz ma wady? Pewnie, że tak, chociaż na co dzień ich nie dostrzegamy. Podobnie jak klawiatura, komputerowy gryzoń nie jest dla człowieka naturalnym interfejsem komunikacji. Chociaż przesuwanie urządzenia po blacie stołu przekłada się dokładnie na ruch kursora na ekranie, by dobrze korzystać z myszy, trzeba najpierw się tego nauczyć. Przypatrzcie się kiedyś małym dzieciom, które mają problemy z koordynacją oko-ręka i przenoszą co chwilę wzrok z myszy na ekran. Dla nich gryzoń, którego wszyscy z powodzeniem używamy na co dzień, jest bardzo trudny w obsłudze.

W przypadku takich interfejsów jaki klawiatura i mysz problemem jest podświadomość człowieka, która skłania go do naturalnych, a nie wyuczonych zachowań. Przesuwanie myszy po poziomej powierzchni biurka nie jest wcale najłatwiejszym sposobem wskazania czegoś na pionowo ustawionym ekranie komputera. Z czasem taki sposób komunikacji z komputerem stał się dla nas naturalny, ale intuicyjnie czujemy, że istnieją lepsze sposoby.

Gładzik (touchpad)**

Ze względu na niewielkie wymagania co do przestrzeni roboczej, touchpady z powodzeniem zastąpiły myszy w komputerach przenośnych. Wbrew pozorom te urządzenia również debiutowały razem z pierwszymi PC-tami, które były rzecz jasna stacjonarne.

Jeden z pierwszych touchpadów był zintegrowany z klawiaturą.
Na zdjęciu komputer marki Apollo z 1982 roku

Jakiś czas temu mogliśmy zaobserwować swego rodzaju powrót do korzeni, bo gładziki zaczęły się pojawiać w formie akcesoriów dla desktopów. Producenci chcieli skusić klientów czymś więcej niż tylko możliwością przesuwania kursora za pomocą jednego palca – gestami. W nowoczesnych touchpadach wykrywanie dotyku jest tak rozbudowane, że udaje się rozpoznawać ruch kilku palców na raz, a to pozwala na nadawanie różnego znaczenia różnym kombinacjom. Gest może służyć jako swego rodzaju skrót dla jakiejś funkcji – tak jak dodatkowy przycisk na klawiaturze.

Apple Magic Trackpad – gładzik stworzony niemal wyłącznie dla gestów

Co prawda znów daje się we znaki problem ulotności ludzkiej pamięci, jednak producenci dbają o to, by gesty były jak najbardziej naturalne i żeby nie trzeba było ich zapamiętywać. Nie bez powodu bardziej dynamiczne "maźnięcie" powoduje szybsze przewinięcie strony internetowej, a zbliżenie i oddalenie od siebie dwóch palców zmianę powiększenia obrazu. Wykorzystywanie metafor z życia codziennego jest jednym z ulubionych zabiegów twórców interfejsów, bo dzięki nim nie trzeba uczyć użytkowników zachowań – zamiast zapamiętywać działanie mechanizmów, rozumieją je oni przez analogię (wracając na chwilę do klawiatury, nie zdziwiło Was nigdy, że skrót do wycinania to Ctrl+X, skoro w słowie "cut" brak tej litery? ale może to przypadek...).

Mimo, że touchpad został stworzony jako zamiennik myszy i przejął większość jej niedostrzegalnych wad, jest krokiem w przód... by nie powiedzieć "w dobrą stronę", bo ekrany dotykowe nie przez wszystkich są uważane za dobry kierunek rozwoju kontrolerów dla PC-tów.

Ekrany dotykowe

To zaskakujące, ale pierwszy pojemnościowy ekran dotykowy został stworzony w ośrodku badań CERN w 1976 roku, czyli cztery dekady temu. Technologia ta trafiła "pod strzechy" dużo później, kiedy kineskopy monitorów zostały zastąpione panelami LCD i można je było zamontować w urządzeniach przenośnych – palmtopach, czyli prekursorach dzisiejszych smartfonów.

Po lewej – pierwszy komputer z ekranem dotykowym stworzony w CERN-ie
Po prawej – pierwszy Palm z 1996 roku, wyposażony w obszar czuły na dotyk, w którym można było za pomocą rysika wpisywać tekst

Niezależnie od wykorzystywanej technologii, ekran dotykowy ma tę zaletę, że umożliwia naturalne i najbardziej bezpośrednie przełożenie akcji użytkownika na reakcję komputera. Znika abstrakcyjny podział na fizyczny ruch ręki i wirtualny ruch kursora, który wprowadzają takie urządzenia wskazujące jak mysz czy touchpad. Ponadto znane z gładzików gesty wykonywane wieloma palcami stają się jeszcze bardziej naturalne – na przykład "rozciąga się" już nie powierzchnię czarnej płytki dotykowej, a prawdziwe zdjęcie obecne na monitorze.

Przycisków wyświetlanych na ekranie dotykowym używa się w taki sam sposób, jak tych w klawiaturze, ale zaletą technologii dotykowej jest możliwość zastąpienia wciśniętego i niepotrzebnego już guzika elementem zawierającym potwierdzenie wykonania akcji (na przykład przycisk "Wyślij" etykietą "Wysłano"). W duecie monitor-klawiatura te role są rozdzielone – klawisze służą do wydawania poleceń, wyświetlacz do prezentacji ich wyników.

Ekrany dotykowe nie wszędzie sprawdzają się dobrze. Klawiatura wirtualna nie jest w stanie zastąpić fizycznego odpowiednika, bo jednolita powierzchnia wyświetlacza utrudnia trafienie w poszczególne guziki, a brak efektu "wciśnięcia" (czasem symulowanego wibracjami) sprawia, że korzystanie z takiego interfejsu wydaje się mniej naturalne. Na szczęście coraz częściej producenci smartfonów i tabletów dodają do swoich urządzeń rysiki i dopracowują algorytmy rozpoznawania pisma odręcznego. Dzięki temu na ekranach dotykowych można pisać jak na kartce, a to każdemu przychodzi z łatwością (no, prawie każdemu...).

Samsung Galaxy Note to jedno z tych urządzeń, na których lepiej bazgrać niż klikać

Niezbyt dobrym pomysłem wydaje się stosowanie ekranów dotykowych jako zamienniki myszy w typowych komputerach stacjonarnych. Podczas pracy w pozycji zdrowej dla kręgosłupa i oczu monitor znajduje się trochę za daleko od użytkownika, żeby dało się wygodnie macać go palcem. Wyciąganie ręki przed siebie i wykonywanie zamaszystych ruchów w powietrzu jest po prostu męczące – kto nie wierzy, niech spróbuje zasymulować korzystanie z dotykowego monitora umieszczonego "na długość ręki".

W przypadku laptopów odległość ekranu nie jest już takim problemem, więc wskazanie czegoś palcem bezpośrednio na ekranie będzie zazwyczaj szybsze i wygodniejsze niż użycie touchpada. Jednak na dłuższą metę nawet taka gimnastyka może okazać się męcząca, bo ręka nie będzie mieć poparcia, takiego jak podczas używania touchpada lub myszy. Ekrany dotykowe raczej nie wyprą z notebooków osobnych urządzeń wskazujących, ale mogą je uzupełnić zwiększając ogólny komfort korzystania z komputera.

Śledzenie ruchów

Interfejsy oparte na rozpoznawaniu ruchów ciała użytkownika mają szansę w niektórych formach zastąpić ekrany dotykowe tam, gdzie ujawniają się wady tychże, czyli na przykład w desktopach lub telewizorach. Najbardziej znanym kontrolerem ruchowym jest stworzony przez Microsoft Kinect. Dzięki kamerze rejestrującej światło podczerwone i zaawansowanym algorytmom rozpoznawania obrazu, urządzenie umie ocenić, czy stojąca przed nim osoba macha ręką, skacze, czy może próbuje pobić niewidzialnego przeciwnika.

Kinect i podobne mu urządzenia mogą oczywiście pełnić w komputerach tę samą rolę co w Xboksie – umożliwiać kontrolę gier "sportowych" czy pomagać w zatrzymaniu filmu bez ruszania się z kanapy i szukania pilota. W salonowym świecie dużych odległości pomiędzy urządzeniem a użytkownikiem ich precyzja jest wystarczająca, ale żeby system śledzenia ruchów przydał się do czegoś w PC-ie, trzeba czegoś więcej.

Microsoft Kinect i jeden z jego konkurentów dla PC-tów – Asus Xtion

W tym roku na rynku powinny pojawić się dwa nowe systemy rozpoznawania ruchu – Creative SoftKinetic i Leap firmy Leap Motion. Pierwsza z nich działa podobnie jak Kinect, opierając się na obrazie pobranym z dwóch kamer, za to druga wykorzystuje jedynie emitery i czujniki podczerwieni. Technologie te łączy wysoka dokładność, pozwalająca na śledzenie ruchów poszczególnych palców. Dzięki temu system może rozpoznać gesty wykonywane dłońmi, a nawet ocenić, na jaki element na ekranie komputera wskazuje użytkownik.

Pokaz technologii SoftKinetic na targach IDF 2012. Działanie Leap możecie zobaczyć w tej aktualności

Śledzenie ruchów palców stanowi na pierwszy rzut oka całkiem dobrą alternatywę dla ekranów dotykowych. O ile w typowych laptopach i mniejszych urządzeniach przenośnych taka technologia raczej nie ma racji bytu, komputery stacjonarne mogą na niej tylko skorzystać. Nie zdejmując ręki z podłokietnika da się wskazać na okno, które ma zostać przesunięte na wierzch lub jednym szybkim gestem przewinąć stronę internetową. Niekiedy szybsze będzie rzecz jasna użycie myszy, ale w przypadkach, w których dotknięcie monitora wydaje się naturalne (ale jest on przecież za daleko!), rozpoznawanie ruchów sprawdzi się idealnie.

Osoby bardzo zmęczone życiem osoby mogą stwierdzić, że samo unoszenie dłoni z nad blatu biurka będzie dla nich męczące. Może jest w tym trochę racji, w końcu najlepiej byłoby, gdyby komputer sam wiedział, którego elementu interfejsu chcemy użyć. Wszystkie urządzenia wskazujące, jak sama nazwa sugeruje, wymagają dokładnego pokazania palcem, który przycisk na ekranie ma zostać w danym momencie "wciśnięty".

Śledzenie oczu

Duży potencjał tkwi w młodej jeszcze technologii rozpoznawania ruchu gałek ocznych. Sposoby na osiągnięcie zadowalającego efektu są różne – od programowych, takich jak ten firmy The Eye Tribe, po wymagające użycia specjalnego sprzętu. Ciekawie zapowiadający się system korzystający z promieni (prawie) podczerwonych zaprezentowała niedawno firma Tobii. Stworzony przez nią Rex oświetla oczy niewidocznym dla człowieka światłem, którego odbicie rejestrują czujniki.

Po przetworzeniu uzyskanego w ten sposób obrazu możliwe jest ustalenie, w jakie miejsce na ekranie komputera patrzy jego użytkownik. Dokładność mechanizmu ma być na tyle duża, by dało się wzrokiem "trafić" w kafelek na ekranie startowym Windowsa 8, ale zbyt mała, by wybrać odnośnik na stronie internetowej. W takich przypadkach będzie trzeba wspomóc się myszą lub touchpadem, ale to podobno nic złego, bo Tobii Rex został zaprojektowany jedynie jako uzupełnienie tradycyjnych urządzeń wskazujących. Ma stanowić alternatywę nie dla myszy, tylko dla ekranów dotykowych w PC-tach.

Tobii Rex to na razie pieśń co prawda niedalekiej, ale przyszłości. Ograniczona liczba urządzeń trafi do deweloperów i potencjalnych partnerów jeszcze w tym roku, ale produkcja masowa rozpocznie się w najlepszym razie dopiero w 2014. Na popularyzację śledzenia oczu w komputerach trzeba więc poczekać jeszcze jakieś dwa lata. Może w międzyczasie pojawi się konkurencyjna implementacja technologii, która przyspieszy jej popularyzację.

Trudno wyobrazić sobie bardziej naturalny i wygodniejszy sposób wskazywania niż patrzenie na coś. Przysłowiowy "rzut okiem" można wykonać znacznie szybciej niż machnięcie palcem, szybciej nawet niż przesunięcie myszki. Poza tym, patrzenie nie powoduje bólu nadgarstków.

Rozpoznawanie głosu

Nie tylko rąk i oczu używamy na co dzień do komunikacji – są to wręcz narządy drugorzędne, które w kontaktach z innymi ludźmi z reguły nie służą do przekazywania konkretnych informacji. Najbardziej naturalnym sposobem komunikowania się jest dla człowieka rozmowa. W przypadku komputerów krótka komenda głosowa może natychmiast wywołać funkcję, której same wyszukanie za pomocą klawiatury i urządzenia wskazującego zajęłoby kilka sekund.

Problem w tym, że obecnie komputery osobiste raczej średnio radzą sobie z rozpoznawaniem mowy. Ta dziedzina jednak bardzo prężnie się rozwija – wystarczy spojrzeć na ostatni rok i pojawienie się w smartfonach "wirtualnych asystentów", takich jak Siri i Google Now. Te programy opierają komunikację z użytkownikiem właśnie na komendach głosowych. Żeby rozpoznawanie mowy działało dobrze, aplikacja uruchomiona na urządzeniu przenośnym potrzebuje chmury obliczeniowej, która może szybko przeanalizować próbkę dźwięku. Wydajność mobilnych procesorów zwiększa się bardzo szybko, ale pewnie jeszcze długo trzeba będzie łączyć się z internetem, by porozmawiać ze swoim telefonem. Byle tylko mówił on mądre rzeczy.

Podobnie jak teraz w smartfonach, rozpoznawanie mowy może wyglądać niedługo w wydajnych komputerach przenośnych. W sieci pojawiły się już plotki, że jedną z ważniejszych funkcji ultrabooków opartych na procesorach Intel "Haswell" ma być właśnie kontrola głosowa. Układom nowej generacji raczej wystarczy mocy do samodzielnego rozpoznawania poleceń użytkownika, gorzej może być z oprogramowaniem. Lider rynku, firma Nuance, wydała nową wersję swojej aplikacji Dragon już w październiku zeszłego roku i raczej nie stanowi ona milowego krok na drodze do nauczenia komputerów ludzkiego języka. W sieci pojawiają się pewne przesłanki, jakoby Intel miał opracowywać razem z Nuance system rozpoznawania mowy bardzo dobrze zoptymalizowany pod nowe procesory lub nawet korzystający z wyspecjalizowanych rozwiązań sprzętowych. Ile w tym prawdy, trudno powiedzieć. Wiadomo, że obie firmy współpracują ze sobą co najmniej od IDF 2012.

Dobry mechanizm kontroli głosem mógłby zastąpić klawiaturę i urządzenia wskazujące w chyba wszystkich popularnych zastosowaniach... poza grami zręcznościowymi. W końcu po co klikać i pisać, skoro można rozkazać i podyktować? Rozpoznawanie mowy jest obecnie jedną z dwóch technologii, które w przyszłości mogą zastąpić klawiatury we wprowadzaniu tekstu do komputera. Druga to rzecz jasna rozpoznawanie pisma odręcznego.

Nuance Dragon NaturallySpeaking 12 umie już całkiem dobrze konwertować mowę na tekst, ale klawiatury jak na razie nie zastąpi

Komendy głosowe nie sprawdzą się jednak zawsze i wszędzie. Łatwo sobie wyobrazić, jak głośno byłoby w przeciętnym biurze lub sali wykładowej, gdyby zwykłe uruchomienie przeglądarki internetowej wymagało wypowiedzenia na głos polecenia. Inna sprawa, że komputery zwariowałyby od nadmiaru rozkazów.

A co dalej?

Opisane wyżej kontrolery będą towarzyszyć PC-tom przez najbliższe kilka lat i na razie nie zanosi się, by do ich grona doszła jakaś inna technologia. Na pewno pojawią się nowe pomysły na implementacje rozpoznawania gestów, śledzenia oczu czy rozpoznawania mowy, więc nie będziemy mogli narzekać na stagnację. Minie jednak dużo czasu zanim zobaczymy coś zupełnie nowego i nie będącego rozwinięciem technologii wcześniej obecnych na rynku. Naukowcy pracują na razie nad wykorzystaniem do sterowania fal mózgowych i... chyba nad niczym więcej. Kontrolery rozpoznające ruch, dotyk i mowę mogą ustąpić dopiero tym, które będą umieć czytać w myślach. Dosłownie.

* Mniej popularny, ale przez wielu zachwalany "kot komputerowy", czyli trackball, ma co prawda inną konstrukcję niż mysz, ale pod względem użyteczności nie różni się od niej niemal w ogóle. Dlatego właśnie nie poświęciliśmy temu urządzeniu osobnej sekcji.
** Trackpoint, czy też "pointing stick" podzielił los trackballa z podobnych przyczyn

Konkurs Palit Polska
Ocena aktualności:
Ocen: 18
Zaloguj się, by móc oceniać
SunTzu (2013.01.05, 17:05)
Ocena: 16

0%
Problem w tym, że klawiatura jest przy całej swojej przydatności bardzo archaicznym urządzeniem, bo wymaga od użytkownika pamiętania i myślenia.

Ja bym powiedział, że to po prostu wyrobienie odruchów warunkowych. Nie powinno to przekraczać możliwości typowego użytkownika, a jednak często przekracz
Edytowane przez autora (2013.01.05, 17:05)
Eryk Piast (2013.01.05, 17:11)

0%
@SunTzu,
odruchy warunkowe da się wyrobić, ale tylko ograniczoną liczbę. Ctrl+C, V, X, Z, S, A albo kombinacje z Altem czy z Shiftem dla znaków specjalnych wciskamy automatycznie, ale coś poza tym? Taki na pierwszy rzut oka prosty i często używany Ctrl+Shift+E jest dla mnie już kwestią pamięci, nie odruchu, tym bardziej, że w przeciwieństwie do podstawowych skrótów nie robi tego samego we wszystkich programach.

@Telvas,
Proste, bo do tej pory nie wymyślono żadnego urządzenia, które byłoby w stanie zastąpić jej we wszystkich przypadkach :P klawiatura nie jest idealna, ale chyba najwygodniejsza ze wszystkiego, co działa do tej pory... Przynajmniej dla mnie, ale znam mnóstwo osób, które wolą klikać zamiast używać skrótów. Bo wprowadzanie tekstu to jednak osobna kategoria.
Edytowane przez autora (2013.01.05, 17:18)
Telvas (2013.01.05, 17:11)
Ocena: 22

0%
Skoro 'Klawiatura wcale nie jest idealna', a alternatyw było/jest tak wiele, to dlaczego wszyscy, od laików po specjalistów, od wolnych od przyzwyczajeń początkujących po przesiąkniętych przyzwyczajeniami wyjadaczy - wszyscy oni wciąż używają klawiatury i myszy, jeśli urządzenie i miejsce na to pozwalają? :>
focus (2013.01.05, 17:12)

0%
(umiecie przeglądać internet bez guzika 'Wstecz' pod kciukiem?)

Ja akurat to zawsze wyłączam, bo niestety mam nawyk mocnego trzymania myszki.

Bardzo podoba mi się Twój przewodnik po interfejsach Eryku :)
nosend (2013.01.05, 17:12)
Ocena: 25

0%
Wymaganie myślenia przez użytkownika uważa się za wadę? Nie mam pytań.
Telvas (2013.01.05, 17:13)
Ocena: 11

0%
nosend @ 2013.01.05 17:12  Post: 626724
Wymaganie myślenia przez użytkownika uważa się za wadę? Nie mam pytań.

Myśli trudniej kontrolować niż ruchy. Np. spróbuj teraz nie myśleć o usunięciu swoich 'tajnych' plików? :P
Edytowane przez autora (2013.01.05, 17:14)
focus (2013.01.05, 17:14)

0%
Telvas @ 2013.01.05 17:11  Post: 626721
Skoro 'Klawiatura wcale nie jest idealna', a alternatyw było/jest tak wiele, to dlaczego wszyscy, od laików po specjalistów, od wolnych od przyzwyczajeń początkujących po przesiąkniętych przyzwyczajeniami wyjadaczy - wszyscy oni wciąż używają klawiatury i myszy, jeśli urządzenie i miejsce na to pozwalają? :>

Bo wciąż wielu ludzi nie potrafi tego używać i zwyczajnie boi się, że coś zepsuje jak coś źle wciśnie. Większość ludzi 'starej daty' widząc te ponad 100 klawiszy myśli, że każdy jest od czegoś innego i że któryś służy np. do skasowania zawartości komputera itp.

Dla tego typu ludzi interfejs dotykowy jest wręcz zbawieniem.
Alart (2013.01.05, 17:15)
Ocena: 11

0%
ctrl+x zawsze mi się kojarzyło z nożyczkami, które mają kształt x.
focus (2013.01.05, 17:16)

0%
Eryk Piast @ 2013.01.05 17:11  Post: 626720
@SunTzu,
odruchy warunkowe da się wyrobić, ale tylko ograniczoną liczbę. Ctrl+C, V, X, Z, S, A albo kombinacje z Altem czy z Shiftem dla znaków specjalnych wciskamy automatycznie, ale coś poza tym? Taki na pierwszy rzut oka prosty i często używany Ctrl+Shift+E jest dla mnie już kwestią pamięci, nie odruchu, tym bardziej, że w przeciwieństwie do podstawowych skrótów nie robi tego samego we wszystkich programach.

Skrótów to ja akurat pamiętam dziesiątki - to dla mnie nie problem. Ale widzę jak duże problemy z nim mają inni użytkownicy.
Telvas (2013.01.05, 17:17)
Ocena: 12

0%
focus @ 2013.01.05 17:14  Post: 626726
Telvas @ 2013.01.05 17:11  Post: 626721
Skoro 'Klawiatura wcale nie jest idealna', a alternatyw było/jest tak wiele, to dlaczego wszyscy, od laików po specjalistów, od wolnych od przyzwyczajeń początkujących po przesiąkniętych przyzwyczajeniami wyjadaczy - wszyscy oni wciąż używają klawiatury i myszy, jeśli urządzenie i miejsce na to pozwalają? :>

Bo wciąż wielu ludzi nie potrafi tego używać i zwyczajnie boi się, że coś zepsuje jak coś źle wciśnie. Większość ludzi 'starej daty' widząc te ponad 100 klawiszy myśli, że każdy jest od czegoś innego i że któryś służy np. do skasowania zawartości komputera itp.

Dla tego typu ludzi interfejs dotykowy jest wręcz zbawieniem.

Tacy ludzie po prostu nigdy nie używali komputera. A jak nie używali, to dla nich żadna różnica. Jak kiedyś zaczną używać, to ktoś im pokaże, że tu jest mysz, a tu guziki. Ja uważam, że interfejsy dotykowe z dziesiejszych smartfonów są dużo mniej intuicyjne, niż np. spójny interfejs okienkowy znany z WinXP. Guzik czy menu zawsze wygląda tak samo i wiadomo, że jest to coś, co można kliknąć. Wiadomo, co się klika, bo 'ta strzałka' jednoznacznie pokazuje miejsce na ekranie. Tak samo na klawiaturze - wciśnięcie konkretnego klawisza jest jednoznaczne.
Owi ludzie starej daty, o których wspominasz, najbardziej boją się tego, że stanie się coś, czego się nie spodziewają, nie chcą i nie będą potrafili odwrócić. A to jest niestety częste przy połączeniu interfejs dotykowy + osoba z nimi niedoświadczona.
Edytowane przez autora (2013.01.05, 17:22)
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności
Może będzie taniej, ale, no właśnie, ale. 13
Windows, jako usługa, znowu zmorą użytkowników. 46
Jeszcze trochę ponad doba by złapać okazję. 8
Mały komputer z Kaby Lake-U. 4
Wskazuje na to zarezerwowany przez firmę znak towarowy. 3
System można już testować w ramach dystrybucji Release Preview. 7
Kolejny monitor dla graczy. 8
"Poor Volta, ekhm, Vega", chciałoby się rzec. 24
Wieśka dycha to duża okazja. 9
Windows, jako usługa, znowu zmorą użytkowników. 46
Szef Apple radzi, w którym kierunku warto się rozwijać. 27
Jeszcze trochę ponad doba by złapać okazję. 8
To bardzo duże usprawnienie, szczególnie dla mniej zaawansowanych użytkowników. 23
Bardziej kolorowy Windows. 15
Może na dobre, może na złe. Humble Bundle funkcjonuje już od 2010 roku. 17
Wszyscy gotowi, można zaczynać? 39
Windows, jako usługa, znowu zmorą użytkowników. 46
Jeszcze trochę ponad doba by złapać okazję. 8
Wszyscy gotowi, można zaczynać? 39
W tym przypadku liczy się cisza. 9
Duże zmiany w BIOS-ach. 131
Trochę dziwak, trochę ekscentryk. 11
Zakrzywiony monitor z FreeSync. 12
Wieśka dycha to duża okazja. 9
Bardziej kolorowy Windows. 15
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane