Gry i konsole
Artykuły
Artykułów na stronę
Piotr Czyszczoń | 07.12.2004 | 263293 odsłony | 138 komentarzy
Rok 1998 obfitował w trzy – bardzo ważne dla branży elektronicznej rozrywki – wydarzenia. Zachowując chronologię były to, kolejno: premiera drugiej odsłony Quake* oraz pojawienie się długo wyczekiwanego Unreala. Ostatnią niespodzianką był Half-Life. Producentem programu była debiutująca, nikomu nieznana na rynku gier firma – Valve Software. Pod egidą potężnego koncernu Sierra, przygody skromnego naukowca z tajnego laboratorium Black Mesa stały się prawdziwym przebojem. Half-Life zdobył szereg nagród i wyróżnień. Nawet prestiżowy The Wall Street Journal oraz telewizja CNN poświęciły nieco uwagi zjawisku o nazwie Half-Life. więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 21.11.2004 | 255925 odsłon | 47 komentarzy
"Niech Was szlag, konsolowcy!" - większość z nas - pecetowców - ma ochotę wykrzyczeć to zdanie na samą myśl, że gra Grand Theft Auto: San Andreas już w październiku miała swoją premierę na Playstation 2. Posiadacze pecetów muszą czekać jeszcze blisko rok! Czy jest powód do nerwów? Oczywiście, że tak! Ale tych jak najbardziej pozytywnych. Jest bowiem na co czekać. Najnowsza część GTA bije na głowę wszystkie swoje poprzedniczki, a konkurentów miażdży z kretesem. Ponieważ był już precedens, także odważę się nazwać San Andreas po imieniu: gra jest zajebista! Chcecie wiedzieć dlaczego? więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 14.11.2004 | 62264 odsłony | 30 komentarzy
Grand Theft Auto III przełamała pewną barierę i wyznaczyła nowy trend wśród gier - w czasach, kiedy wydawało się, że wszystko, co było do wymyślenia już istnieje... Rockstar wydał trzecią część swojego przeboju i dosłownie zrewolucjonizował rynek! Trochę to trwało, ale w końcu zaczęły się pokazywać konkurencyjne produkty. Czesi zaatakowali dobrą, choć nieco skostniałą, Mafią. Wielka Brytania próbowała podbić świat Driv3rem. Zaś Amerykanie mają swoje True Crime: Streets of L.A. Żaden z tych trzech tytułów nie może się równać trzeciej odsłonie Grand Theft Auto. Mało tego – quasi-rozszerzenie Vice City (pomimo miliardów bugów) również zostawiło konkurentów w tyle. Kolejna część GTA - San Andreas już została wydana na Playstation 2 (w chwili obecnej ją testujemy - recenzja wkrótce) i z czystym sumieniem można powiedzieć, że nie tylko wyprzedziła ona pozostałe gry tego typu, ale w porównaniu z nimi, wyprzedza je o długość całego układu słonecznego. Gdzie w tym wszystkim plasuje się True Crime? Przeczytajcie recenzję, a sami się przekonacie! więcej »
Piotr Czyszczoń | 07.11.2004 | 41196 odsłon | 22 komentarze
Trzy lata temu gra debiutującej na rynku elektronicznej rozrywki firmy developerskiej Timegate Studios, narobiła niemałego zamieszania. Niepozorna strategia czasu rzeczywistego utrzymana w klimatach fantasy − Kohan: Immortal Sovereigns − zdobyła wiernych, choć nielicznych wielbicieli oraz wiele branżowych pochwał i rekomendacji. Jeżeli teraz, drodzy Czytelnicy zachodzicie w głowę i próbujecie wytężyć szare komórki sięgając pamięcią wstecz, aby przypomnieć sobie te wydarzenia, tudzież wspomniane przeze mnie branżowe laury, to próżny Wasz trud. Do pięknego kraju nad Wisłą pierwsza odsłona Kohan trafiła niemalże pół roku po zachodniej premierze − w momencie, kiedy wszyscy z zapartym tchem oczekiwali premiery trzeciej odsłony Warcrafta. Przy takiej konkurencji, słabo promowany Kohan: Immortal Sovereigns wyzionął ducha. Jakiś czas później producent zdecydował się na wydanie dodatku o podtytule Ahriman’s Gift. Na naszym rynku po „sukcesie” pierwowzoru, pies z kulawą nogą nie zainteresował się wydaniem programu. Ostatecznie dodatek trafił na płytę specjalnego wydania jednego z polskich magazynów o grach. No cóż... taki jest nasz rodzimy rynek, farsa... rzec by można...

Historia lubi się powtarzać; oto kilka tygodni temu, Timegate Studios bez wielkiego rozgłosu zaprezentowała kontynuację programu o podtytule „Kings of War”. Czy i tym razem utrzymana w realiach fantasy strategia czasu rzeczywistego, opowiadająca o zmaganiach nieśmiertelnej, nobliwej rasy zwanej Kohan z zakusami Zła przejdzie na naszym rynku bez echa i większego zainteresowania ze strony rodzimych graczy? Przekonajmy się! więcej »
Michał Speier | 31.10.2004 | 77775 odsłon | 41 komentarzy
Recenzja gry Hitman 2 powstała już jakiś czas temu, co zresztą widać w tekście, poprzez odwołania do niezbyt aktualnych tytułów gier. Minęło troszkę czasu i wbrew oczekiwaniom, nie pojawił się Hitman 3, lecz Hitman: Contracts – ni to pełna gra, ni to dodatek. Contracts bazuje wiernie na poprzednich dwóch częściach (włącznie z wykorzystaniem niektórych plansz), dlatego nie było sensu poświęcać mu pełnowymiarowej recenzji. Powstał więc mały dodatek do nienajświeższej recenzji Hitmana 2. W sumie, to brakuje do kompletu tylko części pierwszej Hitmana – mielibyśmy wtedy pełną trylogię o łysym jak kolano zabójcy w malowniczym krawacie... więcej »
Michał Speier | 30.10.2004 | 55073 odsłony | 84 komentarze
Czy kiepskiej grze należy się długa recenzja? Albo czy w ogóle należy się recenzja? Deus Ex: Invisible War jest bowiem niemożebnie, tudzież straszliwie kiepską grą. Oceniany jako zwykły FPP, żenuje i budzi zniechęcenie, ale dopiero mając w pamięci część pierwszą, skala stopniowania miernoty może się skończyć. Deus Ex 2 pobił wyczyn innej, także słynnej czy może lepiej niesławnej, drugiej części Unreala. Pamiętając wielkość i świeżość Deus Ex 1 nie da się po prostu grać w część drugą. Nie da się jej nazwać częścią drugą, nie narażając się jednocześnie na niemiłą czkawkę moralno-estetyczną. Deus Ex 2 jest jakąś dziwaczną popłuczyną, nieudaną wariacją na temat swego przodka, żenadą żerującą bezczelnie na sławie słynnego tytułu. Oto mamy do czynienia z grą denna i wartą zapoznania się z nią li tylko w celach prosektoryjnych i patologicznych. Gra dla badaczy zwyrodnień, psychiatrów tudzież pediatrów lubiących wyrzucać pieniądze w błoto. Ale za nic gra dla fanów Deus Ex 1. więcej »
Paweł Pilarczyk | 25.10.2004 | 29674 odsłony | 32 komentarze
W dniach 23-24 października w warszawskiej hali Centrum Expo XXI odbyły się targi Warsaw Game Show. To jedna z największych imprez poświęconych grom w Polsce. Ponieważ PCLab.pl był jednym z patronów medialnych targów, oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Poniżej przedstawiamy zestaw zdjęć, które wykonaliśmy podczas obu dni targowych. więcej »
Paweł Pilarczyk | 23.10.2004 | 9567 odsłon | 38 komentarzy
Dziś rozpoczęły się targi Warsaw Game Show. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć z imprezy. Obszerniejszą relację opublikujemy już po zakończeniu targów. więcej »
Michał Speier | 17.10.2004 | 29561 odsłon | 9 komentarzy
Gra CSI: Crime Scene Investigation: Dark Motives powstała na kanwie serialu telewizyjnego o tym samym tytule. Jako iż moja styczność z TV ogranicza się praktycznie do Atomówek, Patrolu Czasowego, tudzież okazyjnych transmisji zawodów sumo, nie miałem więc przyjemności zapoznać się z ową kryminalną produkcją. Trudno... muszę rozczarować tych wszystkich, którzy trzymają nad łóżkiem plakaty z roznegliżowanymi aktorami serialu (obu płci...). więcej »
Michał Tomaszkiewicz | 12.09.2004 | 112605 odsłon | 15 komentarzy
Panie i Panowie! Witam bardzo serdecznie na ceremonii rozdania corocznych nagród Sąsiedzkiej Akademii Filmowej. Dzisiejszy wieczór pozostanie na długo w Państwa pamięci. Podczas półgodzinowego show zobaczycie Państwo gwiazdy, które już zgromadziły się i z niecierpliwością czekają na rozstrzygnięcie, kto otrzyma tegoroczną statuetkę Złotego Sąsiada. Panie i Panowie! Czuję się bardzo podekscytowany, jako że w mojej ręce znajduje się właśnie koperta z nazwiskiem zwycięzcy. Kto z nominowanych zasłużył na wyróżnienie? Odpowiedź może być tylko jedna! Za brawurowe wcielanie się w postać Sąsiada z Piekła Rodem nagrodę otrzymuje jedyny, niepowtarzalny, uwielbiany... WOODY!!! więcej »
Michał Tomaszkiewicz | 07.09.2004 | 30102 odsłony | 26 komentarzy
Pięć tysięcy uczestników. Pięćdziesięciu finalistów. Hala Expo XXI wieku. Tysiące kibiców. Counter-Strike. Need for Speed: Underground. Warcraft 3. Starcraft. Rywalizacja na najwyższym polskim poziomie. Osiem godzin toczonych non stop zmagań o prymat w kraju i szansę zawojowania świata. I myśmy tam byli, zawody i hostessy zobaczyli... więcej »
Piotr Czyszczoń | 05.09.2004 | 59238 odsłon | 55 komentarzy
Codename: Panzers – Faza Pierwsza. Tytuł, który dosłownie zelektryzował nasze społeczeństwo. Niezbyt znany węgierski producent gier Stormregion – jedyny sukces na koncie to średnio udana trójwymiarowa strategia S.W.I.N.E. – nagle znalazł się na ustach wszystkich. Jeszcze przed oficjalną polską premierą dyskusyjne fora zawrzały z oburzenia, radio i telewizja podchwyciły temat, a prasa brukowa zapewne wzniosła modły dziękczynne, iż w nudnym sezonie ogórkowym trafiła im się taka gratka! W czym rzecz? Otóż, ponoć, ktoś gdzieś napisał, że „Panzers fałszuje obraz historii. Ba! Jest paszkwilem i faszystowską propagandą” i tak dalej, i tak dalej. Od słowa do słowa i rozpętała się spora afera. Trójwymiarowa strategia czasu rzeczywistego przebiła medialnie premierę trzeciej odsłony Dooma! A to – chyba przyznacie sami drodzy Czytelnicy – wyczyn niebywały! Do perturbacji – w tym prawnych – jeszcze wrócimy w dalszej części recenzji. Tymczasem zajmijmy się clou całej sprawy. Oto bowiem... więcej »
Michał Speier | 04.09.2004 | 74514 odsłon | 24 komentarze
Część pierwsza Syberii była krótka i łatwa – ale za to śliczna graficznie – co dla niektórych było wystarczającym powodem do kupna gry. Wszakże gry przygodowe (zwane niegdyś tekstowymi) sięgające do korzeni znakomitych gier Infocomu (i jeszcze dalej...), nigdy nie opierały się na samej grafice (co jest oczywiste, sama grafika nigdy nie jest w stanie zapewnić grywalności). Dobra grafika powinna łączyć się z dobrą fabułą - wtedy powstaje doskonała gra przygodowa (vide: z nowszych rzeczy “The Black Mirror” czy ze starszych “Grim Fandango”). Dobra fabuła prawie zawsze znaczy “długa”, ponieważ czas daje możliwość rozwinięcia skrzydeł scenariuszowi. Sama dobra grafika i sam dobry scenariusz przy nikłej długość gry nie są w stanie stworzyć zupełnie zadowalającej całości (np. “Zero Critical”). Taki też przypadek mamy w obu Syberiach – gry są krótkie, łatwe, ale posiadają dobry, oryginalny scenariusz zatopiony w bardzo klimatycznej grafice. Powstaje twór wymykający się jednoznacznej ocenie... więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 03.09.2004 | 19745 odsłon | 26 komentarzy
Michelle Pfeiffer w roli Patience Phillips była dzika i nieokiełznana. Postać Catwoman jednoznacznie kojarzy się nam z tą aktorką oraz obrazem "Batman powraca" w reżyserii Tima Burtona. Historia Batmana, jak i wszelkich powiązanych z nim bohaterów, od dłuższego czasu była tematem tabu wśród producentów filmowych. Wszystko za sprawą Joela Schumachera, który po sukcesie Batman Forever postanowił nakręcić Batman & Robin. Film jakże spektakularny, ale zarazem ogromnie infantylny i zniechęcający na dobrych kilka lat do dalszych ekranizacji przygód mrocznego rycerza z Gotham City. Dopiero teraz coś się ruszyło – Christopher Nolan (Memento, Bezsenność) podjął się reżyserii "Batman Begins", zupełnie nowej wizji Człowieka-Nietoperza. Nic więc dziwnego, że inni reżyserzy postanowili iść za ciosem – w efekcie powstał film "Catwoman". Oddzielna produkcja opowiadająca od nowa losy Patience Phillips. W tytułową rolę tym razem wcieliła się Halle Berry, zaś jej przeciwniczką została Sharon Stone. W produkcję wpakowano ponad sto milionów dolarów. Berry odziano w lateksowe, emanujące seksem wdzianko. Uzbrojono ją w bicz i kazano prężyć się i wyginać do kamery. Seksem może i powiało, ale mało kto zechciał za niego płacić. Film "Catwoman" okazał się zarówno moralną, jak i komercyjną klapą – sprzedane bilety nie pokryły nawet połowy kosztów produkcji, zaś krytycy nie zostawili suchej nitki zarówno na Halle, jak i Sharon. Zanim jednak "Catwoman" okazała się klapą, wszyscy producenci ślepo wierzyli w ten projekt. Wierzyli do tego stopnia, że Electronic Arts (mająca prawa do komputerowych i konsolowych adaptacji filmów Warner Bros.) postanowiła stworzyć grę o przygodach Patience. Tak też się stało – stworzono atrakcyjny model Halle Berry, seksownie go odziano, zaś sama aktorka użyczyła grze swojego głosu. Czy ta recepta na spełnienie się amerykańskiego marzenia o komercyjnym sukcesie mogła nie wypalić? więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 28.08.2004 | 45157 odsłon | 42 komentarze
Podając za pismem Play: koszt produkcji Driv3ra wyniósł 17 milionów euro. Jego wydawca, firma Atari, wydał na kampanię reklamową kolejne 34 miliony euro. W ten sposób przyszłość Atari została uzależniona od wyników sprzedaży Driv3ra na świecie. Tytuł został już wydany na konsole Playstation 2 oraz Xbox (dokładnie w tej kolejności). Jakie są tego efekty? Posiadacze konsoli Sony mogli najwcześniej cieszyć się Driv3rem, niestety kosztem największej ilości błędów i niedopracowania świata gry. Posiadacze Xboxów też nie mieli powodów do zachwytu. Pomimo naprawy wielu błędów z wersji PS2, miłośnicy Microsoftowej konsoli również bugów się nie ustrzegli. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że pecetowcy dostaną w swoje ręce najbardziej dopracowaną wersję tej gry... CD Projekt wyda ją w październiku w kinowej, polskiej wersji językowej. Czytelnicy PCLab.pl już dzisiaj mogą zapoznać się z tym, co Driv3r sobą reprezentuje w wydaniu na konsolę Playstation 2 i poczuć przedsmak pecetowej edycji gry, aspirującej do miana pogromcy serii Grand Theft Auto. Jak prezentuje się fizyka modelu jazdy i uszkodzeń? Czy fabuła pozbawiona jest banałów i zapiera dech w piersiach? Czy zadania postawione przed graczem przykują go do monitora? Jak Driv3r wypada w porównaniu z najnowszymi odsłonami Grand Theft Auto? Oraz – przede wszystkim – czy jest grą mogącą sprostać oczekiwaniom fanów GTA i Mafii, którym zresztą nie przypadł do gustu wydany ostatnio True Crime: Streets of L.A.? W poniższej recenzji znajdziecie odpowiedzi na te pytania oraz na to, czy 17 milionów euro przeznaczonych na produkcję gry zostało wyrzucone w błoto, czy też wydane w umiejętny sposób. więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 21.08.2004 | 34991 odsłon | 83 komentarze
W świetle premier takich przebojów, jak Doom 3 czy Far Cry, zadaję sobie pytanie, co jest motorem napędowym tych tytułów. Abstrahując już od najnowszych rozwiązań technologicznych, jakie twórcy zaimplementowali do silników wspomnianych gier, aby efekt końcowy wprawiał gracza w zachwyt, a z konfiguracji sprzętowych wyciskał siódme poty. Co sprawia, że te gry są tak bardzo grywalne? Klimat z całą pewnością. Mechanika rozgrywki – owszem. Fabuła? Niekoniecznie. Co z tego, że tak naprawdę najnowsze hity są merytorycznymi kalkami kultowych tytułów sprzed lat? Różnią się jedynie jakością grafiki i efektami specjalnymi, rzadko kiedy wnoszą do samej treści gry coś nowego i świeżego. Pomimo tego Doom 3 czy Far Cry idealnie pokazują, że pomimo swych wtórności potrafią przykuć do monitorów graczy na wiele godzin. Sprzedają się świetnie i mało kto żałuje, że wydał pieniądze na pudełko. W końcu premiery quasi-hitów chociażby z ostatnich sezonów (Breed, Kreed, Chrome, Unreal 2, Postal 2) pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Wizualnie prezentowały się świetnie, ale im dalej gracz poznawał fabułę, tym mechanika grywalności stawała się mniej dopracowana. A jak jest w przypadku najbardziej oczekiwanych strzelanin tego roku? Nie oszukujmy się – zachwalany i rzekomo przełomowy Doom 3 to nic więcej, jak poczciwy Half-Life opowiedziany przez id Software, a Far Cry to nic innego, jak pokazówka możliwości genialnych koderów z Niemiec, którzy swoje tech-demo dla NVIDII przerobili w banalną merytorycznie strzelaninę, będącą kalką chwytliwych pomysłów sprzed lat. więcej »
Michał Tomaszkiewicz | 15.08.2004 | 110971 odsłon | 112 komentarzy
Doom – legenda sama w sobie. Jedna z gier, która na stałe zmieniła oblicze naszego świata. Nic więc dziwnego, że powstawaniu nowej odsłony Zagłady towarzyszyły różnorakie emocje. Im bliżej było do premiery, tym bardziej przeszyte nadzieją oczekiwanie zaprawiane było lekką nutką obawy. Transportowiec wylądował wreszcie w marsjańskiej bazie UAC. Wita nas sterylna technika wcielona w ascetyczne, metalowe konstrukcje. Jednak z każdym krokiem prowadzonego przez nas bohatera pogrążamy się bardziej w Mrok... więcej »
Piotr Czyszczoń | 14.08.2004 | 153982 odsłony | 89 komentarzy
W annałach elektronicznej rozrywki rok 2004 zapisze się z pewnością jako rok nadziei, spektakularnych premier i kilku porażek. Nadzieja to rychła premiera drugiej odsłony kultowego Half-Life oraz dostępny już Doom 3. Sporym zawodem był za to świetnie zapowiadający się Breed i wyczekiwany przez fanów gier fabularnych Deus Ex 2. Miłym akcentem było ciepłe przyjęcie rodzimego Painkillera na trudnym, zachodnim rynku. Jednakże nie trudno zgadnąć, iż rytm serca branży komputerowej rozrywki bije według taktu nadawanego przez dwie, wymienione wcześniej mega produkcje. Ta swoista dychotomia, a raczej informacyjny dyktat bezwiednie narzucony przez dwóch deweloperów – id Software i Valve – zaczynał powoli nużyć. Nie zrozumcie mnie źle, drodzy czytelnicy. Od kilku dobrych lat jesteśmy do znudzenia bombardowani kolejnymi doniesieniami, sensacyjnymi ploteczkami i wywiadami z napuszonymi twórcami obydwu gier. Wyciek wersji alfa Doom 3, kradzież kodu z niezabezpieczonego komputera Gabe Newella i tak dalej. Zwariowany, żenujący spektakl, którego my – gracze – jesteśmy niestety częścią. Na marginesie tej bezpardonowej, marketingowej potyczki nagle pojawiła się niezbyt znana szerszej publiczności firma CryTek. Programiści z zapyziałego Koburga – ledwie 50-tysięcznego miasteczka na północy Bawarii – stworzyli program, który może śmiało stawać w szranki z „wielkimi tego świata”. Mowa rzecz jasna o Far Cry, grze, która od dnia swej premiery (marzec tego roku) okupuje światowe listy przebojów. więcej »
Michał Speier | 08.08.2004 | 28299 odsłon | 16 komentarzy
The Westerner jest grą przygodową zrealizowaną całkowicie w zawsze modnej technice 3D. Rasowym przygodówkom 3D wcale to nie szkodzi, a nawet wręcz przeciwnie. Grim Fandango czy Gabriel Knight 3 są przykładami zaiste doskonałych przygodówek 3D. Nowsze tytuły, jak Broken Sword 3 czy Largo Winch są już mniej perfekcyjne, tracąc głównie nie na wykonaniu, lecz na nie za dobrej fabule. Wszakże stawianie The Westerner w tak dostojnym gronie jest nieporozumieniem. Tytuł ten jest bowiem przygodówką przeznaczoną dla dzieci i bardzo młodych graczy. Nawet ktoś, kto przeszedł kuriozalną pierwszą część Syberii, zanudzi się w The Westerner (nie mówiąc już o graczach-weteranach, nadal mających w pamięci serię przygód Guybrusha z The Monkey Island). więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 25.07.2004 | 69125 odsłon | 23 komentarze
Gry z serii Harry Potter są jeszcze większą zagadką, niż fenomen samego małoletniego czarodzieja. Warner Bros. wykłada mnóstwo pieniędzy na produkcję gry osadzonej w realiach filmu, aby wycisnąć z portfeli fanów tyle dolarów, ile jest tylko możliwe. Problem w tym, że w większości przypadków tytuły są jedynie luźnymi i umownymi adaptacjami. Niedawno można było przeczytać na łamach serwisów internetowych, jakoby zarząd WB wściekł się na partaczących ich licencje wydawców gier. Z tego właśnie powodu powstał program kar dla wydawców gier, którzy produkują gnioty. Być może zmusi to np. Electronic Arts do tworzenia bardziej rozbudowanych merytorycznie gier, które oprócz licencji mają coś ciekawego do zaoferowania graczom. Niedawno do sprzedaży trafiła pecetowa adaptacja trzeciego filmu o przygodach Harrego Pottera, a teraz swoją premierę mieć będzie Catwoman. Tą drugą już testujemy i recenzję będziecie mogli przeczytać już niebawem na łamach PCLab.pl, natomiast dzisiaj zapoznacie się z wersją PC gry Harry Potter i Więzień Azkabanu. Tytułu, który stworzono na silniku Unreal 2 i którego potencjał został... koncertowo zmarnowany. Strach pomyśleć, że kolejna część przygód Harrego Pottera może funkcjonować na Unreal Engine 3.0, a spotka ją los podobny do swoich poprzedniczek! Dlaczego ta gra, pomimo merytorycznego niewypału, będzie komercyjnym sukcesem? Przeczytacie o tym w naszej recenzji. więcej »
Artykułów na stronę
Aktualności
Czeka nas zalew imigrantów ze wschodu. Colorful rośnie w siłę. 5
Pierwsze modele ujawnione. 2
Czosnkowe działo kontra Kamehameha. 5
Czy Intel ma czego się bać? 11
Czas na szybkie płatności online. 3
Firma myśli tylko o tym, jak wyciągnąć od klientów więcej pieniędzy. 25
Firma nawiązała współpracę z Microsoftem. 4
Sterowniki z obsługą nadchodzących hitów. 8
Windows, jako usługa, znowu zmorą użytkowników. 68
Nie jest to jednak rozwiązanie, na które czekają użytkownicy. 30
Jeszcze trochę ponad doba by złapać okazję. 12
Wprowadzenie płatności w złotówkach coraz bliżej. 15
Urządzenie zapowiedział CEO firmy. 4
Aktualizacja sprawia pierwsze problemy. 40
Prototypowy egzemplarz ujawniony. 12
Wszyscy gotowi, można zaczynać? 39
Może będzie taniej, ale, no właśnie, ale. 24
Xbox odkryje, że jest pecetem. 31
Facebook
Ostatnio komentowane