Kompilacja kodu - chleb powszedni każdego programisty. Zaletą tego procesu jest to, iż można sobie pozwolić na dłuższe wyjcie na herbatę lub wchłonąć wieści ze świata, względnie pooglądać skaczące owieczki lub ślizgające się czy naelektryzowane kotki na YouTube. ;) Wadą natomiast, że w przeciwieństwie do nocnego nieba usłanego gwiazdami, ogniska i defragmentacji przy użyciu JkDefrag, nie ma na co patrzeć i się człowiek nudzi. Z Core i7-980X sytuacja się nieco zmienia!
Tak jak 9 kobiet nie urodzi dziecka w miesiąc, tak z sześciordzeniowego procesora taktowanego 3,33GHz nie będzie 20-gigahercowca, nie ważne jak głośno o tym będą krzyczeć reklamy sieci RTV/AGD. Jeszcze niedawno sprawa była o wiele łatwiejsza. Producenci procesorów podnosili taktowanie i wydajność rosła bez względu na zastosowanie. Przez pewien czas częstotliwości potrafiły wzrosnąć nawet dwu- czy czterokrotnie w jednej generacji. Intelowski 486DX-33 stawał się 486DX2-66, a z Am486DX-25 AMD zrobił DX4-100!
W erze procesorów wielordzeniowych, gdzie na drodze stanęły prawa fizyki, o których Intel odebrał bolesną lekcję dzięki NetBurst, wykorzystanie przyrostu mocy nie jest już "darmowe". Twórca aplikacji musi zadbać o to, by algorytmy w niej wykorzystane potrafiły rozłożyć pracę na wiele wątków, w idealnym układzie, rownomiernie. System operacyjny z kolei także musi się postarać, by każdy ów rdzeń procesora tymi wątkami także odpowiednio obciążyć.
Przekształcanie informacji o trójwymiarowej scenie, opisanej zbiorem punktów w przestrzeni połączonych w trójkąty, wypełnione materiałami, współgrające z imitowanym oświetleniem to dziedzina, która tego ideału jest blisko. Rendering zarówno w postaci klasycznego rasteryzatora, jak i systemów śledzenia promieni - raytracerów lub mapowania fotonów, potrafi doskonale wykorzystać każdy przyrost liczby jednostek obliczeniowych. Z tego też właśnie powodu oglądanie postępów renderowania m.in. w Cinebench, w wykonaniu sześciordzeniowego potwora, było czystą przyjemnością.
Choć świat już nieco ochłonął po premierach pierwszych sześciordzeniowych procesorów x86 dla śmiertelników, stosunkowo niewielu z nich ma okazję się z nimi bezpośrednio zapoznać. Podczas gdy wycenione rozsądnie Phenomy X6 od AMD zaczynają być dopiero dostępne, Intel w swojej ofercie posiada tylko modele z najwyższej półki, a na te stać niewielu.
Dzięki inicjatywie core club, dwa tygodnie temu zawitał w moich skromnych progach Intel Core i7 980X w doborowym towarzystwie płyty Gigabyte GA-X58A-UD7 i silnej ekipy czterech kości pamięci Corsair Dominator 1600MHz - każdej o pojemności 2GiB.
Ze względu na temperatury procesora, potencjalne sięgające tych panujących na powierzchni naszej najbliższej Gwiazdy, Intel zamiast standardowego wentylatora dołącza do procesora urządzenie, które nazwał zgrabnie Intel DBX-B Thermal Solution Designed for Intel CoreTM i7-980X.
Tak jak przesadnie długie są nazwy poszczególnych produktów składających się na powyższy ekstremalny zestaw, tak szeroko się uśmiechałem, widząc pierwsze przebiegi renderingu w Cinebench R10, ale może od początku.