Dekadę temu kontroler, co gamepadem się zowie, kojarzono głównie z konsolami stacjonarnymi, a w gronie „blaszaków” ów przedmiot bywał traktowany niemalże na równi z bożkiem. Prawdziwa egzotyka – wymyka się z ust. Zastanawiające było wówczas podejście graczy, którym konsole serca nie skradły, do tego niegdyś mało popularnego urządzenia wskazującego, będącego swoistym zbawieniem dla „pożeraczy” wszelkich platformówek czy innych gier stricte zręcznościowych. Padem zamiast wiecznie żywym tandemem klawiatura i mysz? Albo padem w FPS-y? Jak to? Nikt nie wmawiał nikomu, żeby od razu wypływać na szerokie morze. Po prostu warto czasem przemóc się i zbadać inne – nieznane wcześniej – terytoria, czerpiąc z tego nie mniejszą przyjemność. Niekoniecznie zważywszy na wiek. Sprawdźmy zatem, w jakiej formie jest tytułowy staruszek!