Najnowszy produkt Apple'a wywoływał niesamowite emocje jeszcze przed swoją premierą, od początku otaczała go atmosfera niepewności i tajemnicy. Podczas gdy cały świat z niecierpliwością oczekiwał na najmłodsze dziecko Steve'a Jobs'a, mieszkańcy Chin znali jego bliźniaczą niemal wersję już dobrych kilku miesięcy...
Shenzhen P88, urządzenie obecne na chińskim rynku od sierpnia ubiegłego roku, do złudzenia przypomina zaprezentowany przed kilkoma dniami tablet Apple. Na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzeć się bardziej, znaleźć można nieobecne w iPadzie, chociaż upragnione przez użytkowników, wejścia USB, a także kilka innych portów. Poza tym, o ile tylną powierzchnię amerykańskiego sprzętu zdobi gustowne nadgryzione jabłuszko, Shenzhen straszy użytkownika jednolitą czernią. Przy bezpośrednim porównaniu można w dodatku stwierdzić, że chiński produkt jest trochę większy, cięższy i wykonany z gorszych materiałów.
Prawdziwy dysonans ujawnia się jednak, kiedy zajrzymy do wnętrza obu urządzeń. Podczas gdy iPad oparty jest na platformie ARM, P88 to najzwyklejszy komputer z procesorem Intel Atom na pokładzie. Różni się także sposób składowania danych (SSD u Apple'a i HDD w przypadku Shenzhen'a). Jak już zostało wspomniane, w przeciwieństwie do Amerykanów, mieszkańcy Państwa Środka mają dostęp do całej gamy interfejsów, takich jak USB, Ethernet, wejście i wyjście audio. Także wyświetlacze, chociaż w obydwu przypadkach dotykowe, różnią się - Shenzhen nie wspiera technologii multi-touch. Rozbieżność można zauważyć także w przypadku oprogamowania, gdyż chiński komputer pracuje pod kontrolą systemu Windows, iPad sterowany jest przez dedykowany system Apple.
Mimo wszystko, większość osób zdaje się nie zauważać tych, bądź co bądź znaczących różnic i w sieci aż huczy od chwytliwych sloganów. Sam prezes firmy Shenzhen Great Loong Brother Industrial - Wu Xiaolong, z wielkim żalem wypowiada się o kradzieży jakiej to dokonało według niego Apple, kopiując design od azjatyckiej firmy. Nie zamierza jednak dochodzić swoich praw w sądzie, przynajmniej dopóki amerykańska firma bezpośrednio nie zagrozi jego produktowi wkraczając na chiński rynek. Firma z Cupertino natomiast, nie ustosunkowała się jeszcze do sprawy.
Sytuacja jest bez wątpienia trudna dla obu firm, ale jednocześnie, dzięki wielkiemu zaangażowaniu mediów, stanowi dobrą reklamę.
No bo wzorowany jest na produktach Apple.
Ale ma za to o wiele większe możliwości.
Brak w iPadzie USB, czytnika kart flash, oraz wyjścia na zewnętrzny monitor, to szczyt minimalizacji.