Co prawda moja runda testów już się jakiś czas temu skończyła, ale pozostało jeszcze trochę do opisania. W tym wpisie przyjrzę się zasilaczowi Cooler Master Real Power M620.
Pewnie 620W to dla niektórych użytkowników nieprzyzwoicie duża moc jak na zasilacz. Jednakże w czasach kilku rdzeniowych procesorów, potężnych kart graficznych, konfiguracji kilku dyskowych w domowych komputerach, nie jest to już wcale tak dużo. Szczególnie jeśli myślimy nad użyciem SLI/Crossfire, wtedy 620W staje się niewystarczające. O ile nie podoła kilku kartom graficznym, to z pewnością udźwignie na sobie ciężar zasilania dobrego peceta z jedną kartą graficzną.
Zasilacz obecnie jest jednym z ważniejszych podzespołów komputera. Od niego zależy w głównej mierze żywotność innych komponentów. Chyba nie muszę wspominać o wielu przypadkach uszkodzenia sprzętu forumowiczów przez zasilacz nieznanej firmy. Tak więc każdy bardziej rozsądny użytkownik podczas składania nowego zestawu dobiera odpowiedni dla siebie PSU (Power supply unit).
Opisywany przeze mnie zasilacz kosztuje około 400zł. Jak wiadomo, na zasilaczu się nie oszczędza, ale czy naprawdę jest on wart swojej ceny?
Pudełko i jego zawartość
Cooler Master Real Power M620 przybył do mnie zapakowany w dość dużych rozmiarów pudełko, które okazało się dość ciężkie. Świadczy to o tym, że raczej nie mamy do czynienia z tandetnym sprzętem. Często dobre zasilacze poznaje się po wadze. Oczywiście nie jest to żelazna zasada, lecz często się sprawdza.
Całość została też należycie zabezpieczona przed uszkodzeniem podczas transportu. Po otworzeniu opakowania ukazuje się mnóstwo odpinanych kabli. Wszystkie są w czarnych oplotach co wygląda bardzo elegancko, ponadto zachowują nadal dość dużą elastyczność w porównaniu do innych konstrukcji.
Wszystkie kable jakie znajdziemy w pudełku prezentują się tak:
1 x uniwersalne złącze 20/24-pin
10 x złącze zasilania ATA Molex 4pin
2 x Floppy
2 x wtyczka ATX 12v
3 x złącze PCI Express
6 x SATA
Oprócz tego w opakowaniu znajdziemy instrukcję. I to tyle o zawartości pudełka.
Zasilacz
Sam zasilacz prezentuje się całkiem nieźle. Został pomalowany na czarno, niestety błyszczącą farbą, na której widać odciski palców, ale większość czytelników pewnie i tak trzyma komputer w obudowie, więc nie jest to aż tak duża wada.
Na tylnej ściance znajduje się standardowa kratka przypominająca plaster miodu, służąca wyrzucaniu ciepłego powietrza na zewnątrz obudowy.
Z drugiej strony jest panel z wtykami, w które wpinamy kable. Producent wszystko czytelnie opisał, nawet złącza PCI-E są zaznaczone innym kolorem, więc trudno jest wsadzić coś nie tam gdzie trzeba.
Zasilacz schładza wentylator 120mm, pracujący na dość niskich obrotach. Przy normalnym użytkowaniu komputera nie przyspieszał i był prawie niesłyszalny. Dopiero gdy np. karta graficzna była obciążona programem Furmark i potrzebowała więcej prądu, wentylator trochę zwiększał prędkość obrotów, ale nadal generowany przez niego hałas był akceptowalny i nie można go uznać za głośny.
Oczywiście w teście zasilacza nie może zabraknąć zajrzenia pod obudowę PSU. W końcu to PCLab dostarcza sprzęt do testów, więc z przyjemnością złamię warunki gwarancji.
Jak widać, w środku jest bardzo mało wolnego miejsca. Na płytce drukowanej znajduje się bardzo dużo elementów, także układ radiatorów jest dość rozbudowany. Wgląd pod obudowę, potwierdza, że mamy do czynienia z wysokiej klasy zasilaczem.
Testy
w tym momencie należy przejść do testów. Niestety jestem tylko szarym recenzentem i nie posiadam profesjonalnego sprzętu do testowania zasilaczy jak np. PTZ PCLab'a. Mimo to, mogę sprawdzić domowymi sposobami jak zasilacz sobie poradzi.
Testy zostały przeprowadzone na zestawie, który otrzymałem do testów, ale zmieniłem w nim kartę graficzną na Sapphire HD 6850, która pobiera więcej prądu niż ukłąd GT 220.
Zanim przejdziemy do testów:
Napięcia mierzyłem półprofesjonalnym multimetrem, wcześniej obciążając zasilacz jak tylko mogłem. Karta graficzna i procesor zostały podkręcone i obciążone za pomocą programów Furmark oraz LinX. Wtedy został dokonany pomiar.
Jak widać napięcia na linii 3,3V i 5V mieszczą się w granicy błędu pomiarowego. Na linii 12V jest trochę słabiej, ale takie wartości są nieznaczące dla wydajności zasilacza i mieszczą się w standardzie ATX.
Podsumowanie
Czas najwyższy żeby odpowiedzieć na pytanie zadane we wstępie. Jakość wykonania i wydajność sprawiają, że CoolerMaster RealPower M620 naprawdę zasługuje na swoją cenę. Z pewnością można stwierdzić, że nadaje się do swoich zastosowań. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że testy nie były przeprowadzone tak jak powinny być, jednakże dają już ogólne pojęcie o jakości recenzowanego zasilacza, a sprawia on dobre wrażenie.
Po raz kolejny muszę polecić recenzowany sprzęt. Ach, gdzie podziały się te czasy gdy można było sobie odrobinę pomarudzić?







Nie no. W regulaminie/umowie niczego na ten temat nie ma. Jedynie, że nie można ingerować w zawartość i elementy sprzętu czyli np. zmieniać w nich czegoś. Oczywiście nie chodzi tu o BIOSy itd tylko np. nie można dolutować sobie czegoś żeby zwiększyć napięcie rdzenia karty itd. Reszta jest dozwolona.
Faktycznie, miałeś rację. Wkradł się błąd, ale juz poprawiłem.
Mając Chefteca 650W CFT cośtam uważam że jest dość głośny i jestem ciekaw jak się sprawuje konkurencja pod tym kątem.