Wyniesiesz śmieci? Kolokwium jutro! Pojedź do babci dywan wytrzepać! Oddaj projekt z baz danych! Pomożesz tacie stół złożyć? Choć do sklepu pomożesz siatki nosić! Posprzątaj w pokoju na święta! Dlaczego jeszcze nie ubrałeś choinki? Idź do sklepu bo zabrakło marchwi! Taaaaaak... Tylko czemu to słyszałem za każdym razem kiedy usiadłem przed komputerem aby napisać wpis w blogu? I chyba nie tylko ja. Sprzęt leżał tydzień zanim mogłem chociaż rzucić na niego okiem, a co dopiero móc się z nim bliżej poznać... Ale w końcu się udało. Tak więc do dzieła!
Kurier, opakowanie, pierwsze wrażenia...
Kurier, nieco zagubiony, dotarł do mnie wieczorem i... kompletnie nie wiedział co i jak. Pudło niewielkie, oklejone taśmą firmową MSI zaskoczyło mnie skromną wagą. Po niewielkich bojach wszystkie formalności zostały dokonane... Tylko gdzie ja mam nożyczki...? Jak zwykle z taśmą musiałem walczyć przy pomocy zaawansowanych narzędzi typu długopis. Po zdjęciu pudła widzimy co? Oczywiście pudełko, już to prawdziwe. Pierwsza myśl? Firma MSI musi odpowiednio utrzymywać stosunek ilości inżynierów do marketingowców. Całe czarne, na froncie posiada tylko zdjęcie notebooka wraz z nazwą. Wszystko bez miliona nalepek informujących nowego właściciela co urządzenie potrafi. Oczywiście odpowiednie informacje znajdują się na bokach opakowania. Pudełko posiada plastikowy uchwyt u góry, jednak nie jest to tylko "uchłit" ale dość solidna rączka, za którą można przyprowadzić notebooka do domu.
Zawartość czarnego pudełka została dość bezpiecznie zapakowana. Na ekranie, klawiaturze oraz górnej pokrywie naklejono folię ochronną, znajdziemy też kilka gąbek, które nie pozwalają aby coś walało się po wnętrzu. Nie ma mowy też o przypadkowym uszkodzeniu czy porysowaniu notebooka w transporcie.
MSI X-Slim X400
Notebook który otrzymałem do testów należy do rodziny X-Slim. Oznacza to, iż głównym założeniem projektantów było zapewnienie maksymalnej mobilności sprzętu i muszę przyznać, że ten cel został osiągnięty. Urządzenie waży niespełna półtora kilograma i bez problemu można je utrzymać jedną ręką, podczas gdy drugą spokojnie piszemy na klawiaturze. Po krótkich testach nie mam również nic do zarzucenia czasowi pracy na baterii. Przy normalnym użytkowaniu, notebook wytrzymuje około 3 godzin, jednak obiecuję znaleźć więcej niż chwilę na dokładne pomiary.
Dane techniczne urządzenia:
Po zapoznaniu się ze specyfikacją od razu można poznać target w jaki celowali twórcy. Żadną miarą nie będzie można pograć w nawet średniego wieku gry. Wydajności, według założeń, ma wystarczać do pracy biurowej, prezentacji, przeglądania internetu czy używania wszelkiej maści komunikatorów. Doskonale zatem powinien się sprawdzić w życiu studenta (a raczej tej części edukacyjno-naukowej). I od tej strony postaram się go przetestować. Główną zaletą X400 jest 14 calowy ekran z sensowną rozdzielczością. Moim zdaniem typowo netbokowe 1024x600 jest kompletną pomyłką - większość programów była i jest pisana z myślą o normalnych komputerach i nierzadko zdarza się tak, że na ekranie nie mieści się nawet zestaw podręcznych narzędzi, nie mówiąc już o obszarze roboczym. Tutaj jest lepiej... Co prawa te 168 pikseli w pionie to znowu nie tak dużo, ale faktycznie robi różnicę.
X400 zewnętrznie
Zanim notebook do mnie dotarł, miałem cichą nadzieję na wersję czarną. Oczywiście nie mogło być inaczej - dostałem białego. Po zdjęciu wszystkich folii, gąbek (notebook jest naprawdę dobrze zapakowany) naszym oczom ukazuje się dość zwarta konstrukcja. Wszystko wykonane co najmniej poprawnie, nic nie skrzypi, nie wygina się i nie trzeszczy. Mimo niewielkiej grubości urządzenia nie ma się poczucia, że coś się niechcący rozleci w rękach. Pokrywa górna wykonana jest z błyszczącego plastiku. Dla niektórych to zaleta, dla innych wada. Osobiście kojarzy mi się z tandetą w stylu starych acerów. Jednak niewątpliwie dużym minusem jest fakt, że idealnie wręcz zbiera wszystkie odciski palców, kurz i doskonale to prezentuje. Jeśli miałby to być komputer dla eleganckiej pani bizneswoman, ta będzie dużo czasu spędzała na wycieraniu obudowy, jak również matrycy która też jest błyszcząca. Na szczęście dostajemy z zestawem ściereczkę, co prawda niewielkich rozmiarów, ale firmową - z wytłoczonym logiem MSI. Ramka dookoła matrycy jest już wykonana z matowego, przyjemnego w dotyku i solidnego plastiku. W żaden sposób nie ujmuje on elegancji, a poprawia walory użytkowe. Na uwagę zasługuje plastik z jakiego została wykonana część dookoła klawiatury. Jest to to samo matowe tworzywo z którego wykonana została ramka matrycy, jednak posiada dodatkowo przyjemną fakturę cegiełek. Myślę, że najlepiej zobrazuje to zdjęcie:
Zasadniczą zaletą tego rozwiązania jest kompletny brak śladów używania, nie widać kurzu, odcisków palców, a jednocześnie nacięcia nie są głębokie na tyle, aby zbierał się w nich starty naskórek z dłoni.
Obudowa poza dominującym kolorem białym, posiada przyjemne niebieskie akcenty, dzięki którym notebook nie wygląda ani nudno ani sterylnie. Po kilku dniach kompletnie zmieniłem zdanie co do koloru. Czarna wersja wygląda zdecydowanie gorzej. A i również na białej pokrywie - wbrew moim obawom - słabiej widać wszelkie zabrudzenia.
Do otwarcia urządzenia potrzeba dwóch rąk bądź sposobu. Nie inaczej jest z odchylaniem ekranu. Ta cecha ma również swoich zwolenników jak i przeciwników. Dla mnie jest to niewątpliwa zaleta. Przy jeździe samochodem czy pociągiem nie ma mowy o samoczynnym opadaniu klapy nawet przy dużych wstrząsach. Maksymalny kąt odchylenia wynosi 135 stopni. Jest to wystarczająca wartość, chociaż w niektórych sytuacjach przydałoby się trochę więcej.
Diody sygnalizujące umieszczone są pod touchpadem, w centralnej części frontu. Świecą białym światłem, niezbyt intensywnym, jednak w nocy może przeszkadzać mruganie diody sygnalizującej stan uśpienia. Przycisk włączający komputer również jest podświetlony na biało, nie jest także zbyt intensywny.
W opakowaniu poza notebookiem znajdziemy myszkę optyczną (z ciekawie chowanym kabelkiem), płytę z oprogramowaniem i sterownikami, ściereczkę do ekranu, quick start guide(w 9 językach, w tym polskim), zasilacz oraz kilka ulotek. Wszystko zapakowane w osobne woreczki, umieszczone w wytłoczonych kartonowych przegródkach.
W kolejnej części zajmę się omówieniem zalet i wad notebooka, oraz przedstawię problemy jakie napotkałem podczas użytkowania. Jeszcze raz wszystkich przepraszam za opóźnienie. Będę tu teraz zdecydowanie częściej :)
Pozdrawiam!








Co do samego wyglądu, to biały, jakoś mi nie przemawia, a szczególnie, jak mam używać tego notebooka w podróży
Dobra recenzja.