Witajcie!
Jako jedna z jedenastu osób wytypowanych do wzięcia udziału w testach komputerów na łamach serwisu CoreClub, będę miał przyjemność opisywać otrzymany przeze mnie komputer na tym blogu.
Zanim jednak przejdę do konkretów, powiem kilka słów o sobie a następnie przedstawię ramowy plan, według którego będę prowadzić blog.
Z trzydziestoośmio stopniową gorączką, kaszlem i katarem, odebrałem dziś notebooka do testów. Szef wszystkich szefów (o jakże groźnym nick'u, zresztą) wspominał, co prawda, o wersji z dwurdzeniowym procesorem a nie z quadem, ale nie będę przecież z tego powodu narzekał. A zatem, w zdrowiu czy w chorobie, zaczynamy!
Wypełniająć ankietę zgłoszeniową do Projektu X, zaznaczyłem, że następnym komputerem który kupie będzie laptop. I laptopa właśnie dostałem!
O ile na stacjonarnym pececie system instalujemy samodzielnie, to w większości przypadków, kupując laptopa, musimy liczyć się z masą niepotrzebnego softu producenta. I wszystko byłoby dobrze, gdyby autorskie aplikacje znalazły się na płycie, bo wtedy mamy wybór, które zainstalować oraz czy w ogóle je instalować. Asus nie dał mi wyboru.
Jak już wspominałem netbooka dostałem tydzień temu, dlatego żeby zacząć od początku, cofniemy się w czasie ;). Jest środa, do 12 ma pojawić się kurier ze sprzętem, bo potem muszę jechać na uczelnie. Niestety, tak jak podejrzewałem, nie zjawił się. Godzina 15, jestem już prawie z powrotem pod domem, widzę żółtego vana i domyślam się, że to przesyłka dla mnie w nim czeka. Pan już chciał odjeżdżać, ale zobaczył mnie w ostatniej chwili wjeżdżającego na podwórko. Znów zadziałały czary i magia ;) Szybkie podpisanie umowy, i mam w rękach całkiem nieduże pudełko z Asusem EEE PC.
1. Wstęp - wprowadzenie do procesu testowania oraz spis najważniejszych punktów recenzji. Pierwsze zdjęcia.
Czas na pierwsze wrażenia, towarzyszące rozpakowywaniu Eee Topa i pierwszemu uruchomieniu. Poniżej znajdziecie konfigurację i rzut oka na wszyskie elementy zestawu.
W ramach wstępu przypomne tylko co będzie testowane tzn. co trafiło w moje ręce:
Procesor: Intel Core i7-965XE
Chłodzenie: Thermalright 120 + AC AF12025
Płyta główna: Asus Rampage II Extreme (X58)
Pamięć: 3x Corsair CM3X2048-1600C7DHX (6GB)
Karta graf: Gigabyte GTX 295 GV-N295-18I-B
Dysk1: SSD Intel X-25 M 80GB
Dysk2: HDD Seagate Barracuda 1TB 7200.12
Napęd: LG GGW-H20L BD Combo
Zasilacz: Corsair 1000HXEU
Obudowa: SilverStone Temjin TJ10B-W
Cześć,
mam taki problem, i pewnie nie jestem w tym osamotniony, że od czasu do czasu potrzebuję kupić sobie jakiś gadżet. Najczęściej zupełnie zbędny, przynoszący sporo radości, owszem, ale nie ukrywajmy, zbędny. Takie gadżety mają to do siebie, że najczęściej szybko lądują w Zapomnianej Krainie Pod Łóżkiem, bądź na allegro. Korciło mnie i korciło, rozpatrywałem różne środki zaradcze:
- zmiana telefonu na jakiś z bajerami
- iPod touch
- netbook
Ciągle jednak resztki rozsądku powstrzymywały mnie, wołając gdzieś z tyłu głowy "rzepak rzepak, zmądrzej, kryzys idzie nie wydawaj na głupoty."
Nie wiem jak długo bym wytrzymał te głosy, gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności.
Po blisko tygodniu bycia "undercover", w końcu mogę się ujawnić i poinformować, że będę dla Was tworzył bloga opisującego wrażenia z użytkowania bardzo nietypowego komputera ASUS Eee Top - małej, zintegrowanej maszyny z dotykowym ekranem.
Właściwie to miałem już gotowy ten tekst wczoraj wieczorem, jednak - jak widać - nawet tak prosty system zarządzania treścią, jakim jest C3MS potrafi sprawić kłopot. Kiedy wydawało mi się, że tekst został zapisany, okazało się w zakładce 'Blogi' nic nie ma. Pomyślałem: "ok, widocznie wpisy blogowe również muszą przejść akceptację moderatora/redaktora". Okazało się inaczej i właśnie teraz klepię ten tekst po raz drugi. Mam za to nadzieję, że napiszę coś więcej/coś lepszego. Czytajcie dalej, jeśli chcecie się dowiedzieć, jaką paczkę przywiózł do mnie w piątek przed południem kurier, prosto z Katowic.
Wstęp wolny, zabawa przez okrągły miesiąc. Zamiast drinków i tańców do białego rana, noce pełne benchmarków.