Na współczesnym rynku pojawia się coraz więcej programów-kombajnów, aplikacji potrafiących niemal wszystko w danej kategorii i szeroko pojętych dziedzin pokrewnych. Tendencja ta szczególnie widoczna jest wśród komunikatorów internetowych. Zamiast służyć do wymiany prostych wiadomości tekstowych, oferują nam nie tylko obsługę telefonii VoIP i wideorozmów, ale także zunifikowany odtwarzacz radia internetowego, czy platformę pozwalającą na przesyłanie znajomym wirtualnych prezentów... Tak rozbudowane aplikacje, mimo, że potrafią pochwalić się naprawdę szerokim asortymentem funkcji, stają się ciężkie dla systemu i niewygodne w użytkowaniu. Często dochodzi do tego cała masa reklam narzucających się użytkownikowi "darmowego" programu. Istnieją jednak aplikacje całkowicie pozbawione tego typu wad, pozwalające na wybór tylko naprawdę potrzebnych funkcji. Jednym z takich programów jest Miranda IM, komunikator, który można stworzyć samemu.
Zapewne spory odsetek z nas ma w domu jakiś starszy komputer, którego mało lub też w ogóle nie używa - bo wydajność jest niewystarczająca nawet do pracy w internecie, o filmach HD nie wspominając. Zdarza się że taki komputer trzymamy nawet na działce za miastem, i wyjeżdzając na długi weekend chcielibyśmy wieczorem w coś zagrać lub posurfowac po sieci - ale wydajność skutecznie zniechęca. Czy jest to sytuacja bez wyjścia? Z pewnością nie... Trzeba tylko zmodernizować taką maszynę z głową.
Po niespodziewanie wielkim sukcesie iPada wszyscy producenci się obudzili i postanowili tworzyć swoje własne tablety. Pierwsi jak zawsze pojawili się Chińczycy wypuszczając na rynek swoje tanie urządzenia do złudzenia przypominające produkt Apple’a. Tego typu tablety pojawiły się bardzo szybko na portalu Allegro.pl oraz eBay.pl, a boom na tablety spowodował, że stały się one dość popularne, wręcz rozchwytywane, choć na wysyłkę trzeba czekać około 14 dni roboczych. Mimo to, ktoś to nieustannie kupuje i chyba jest zadowolony nagradzając sprzedawcę pozytywnym komentarzem.
Pewno wielu z Was zastanawia się już po samym tytule, o czym będzie ta publikacja. Nie będę trzymał w niepewności i już śpieszę z wyjaśnieniem. Celem tej mini publikacji będzie porównanie trzech generacji netbooków w kilku prostych (ale miarodajnych) testów w kilku popularnych benchmarkach. Całość będzie skupiała się na wydajności - nie będę rozpatrywał prądożerności tych platform, nie jest to także stricte test netbooków. Pomiary dobrane są tak, aby wychwycić różnicę w "wydajności" trzech popularnych układów graficznych oraz trzech procesorów, jakie występowały i dalej występują w netbookach. Finalnym celem będzie stwierdzenie czy ewolucja netbooków w kwestii wydajności w ogóle postępuje na podstawie zebrania wszystkich wyników testów. Decyzję o powstaniu tej publikacji podjąłem cztery godziny temu, zebrałem dane, które miałem na dysku już jakiś czas, narysowałem wykresy - i postanowiłem opublikować to tutaj, ponieważ to jedyne w Polsce miejsce o dużej oglądalności, które to umożliwia. Mam nadzieję, że moja publikacja spodoba się Wam. Podobnych i konkretnych testów w sieci nigdy na ten temat nie znalazłem...
Jak wiadomo na razie NVIDIA cały czas przegrywa na polu kart graficznych potrafiących obsłużyć najnowsze biblioteki DirectX, czyli oznaczone numerkiem 11. Monopol daje się we znaki przez ciągle pozostające bez zmian ceny kart ATI. Inżynierowie tejże firmy najwyraźniej chcą wykorzystać swoją sytuację w stu procentach, wypuszczając kolejne modele z serii HD 5xxx - zaczynając od tych najwydajniejszych, a kończąc na niszowych konstrukcjach. Tym właśnie niszowym segmentem rynku zajmę się w moim porównaniu.
W dobie internetu coraz większą popularnością cieszą się urządzenia bezprzewodowe potocznie nazywane wolnymi od kabli albo "bezkablowymi". Producenci coraz częściej wypuszczają na rynek nowe urządzenia, które można podłączyć do sieci. Pewnie wielu z was słyszało o urządzeniach wielofunkcyjnych sieciowych. Niestety takie dodatki bywają drogie. Niekoniecznie! Są na rynku urządzenia tanie, dobre i z możliwością podłączenia ich do sieci. Powiecie pewnie: "Są, są ale jakiejś mało znanej firmy, która nie daje gwarancji, a drukarka po miesiącu użytkowania się zepsuje". Nic bardziej mylnego! Przedstawiam wam urządzenie wielofunkcyjne HP DeskJet F4580. Potrafi drukować skanować oraz kopiować, do tego wszystko bez kabli. Wystarczy router oraz chwila na konfigurację.
Czy Mac to jeszcze ten Mac, czy już zwykły PC pracujący pod starą, znaną marką? Ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat. Osobiście uważam, że obecne komputery produkowane przez Apple to zwykłe PC-ty zamknięte w stylowej obudowie. Dowodzi tego choćby fakt, że powstają takie projekty jak Hackintosh, którego celem jest instalacja OS X na dowolnym komputerze, czy PearPC, dzięki któremu na Windowsie uruchomimy aplikacje napisane pod OS X. Jak się okazuje w praktyce, wcale nie trzeba być hackerem, aby podjąć się takiej instalacji, gdyż jest prosta i nieskomplikowana.
Gwiezdne Wojny ostatnimi czasy sprawnie omijały pecetowy rynek. Najpierw dwuletnie spóźnienie LEGO Star Wars: The Complete Saga w stosunku do daty wydania wersji konsolowej, potem zarzekanie przez George'a Lucasa i spółkę, że konwersji The Force Unleashed na pecetach nie będzie, ponieważ nie są one wystarczająco mocne. A żeby nie było, że mają nas kompletnie w głębokim poszanowaniu, to rzucili ochłap w postaci The Clone Wars: Republic Heroes, czyli pierwszorzędnego gniotu żerującego na popularności animowanego serialu. Po to tylko, by uśpić naszą czujność i niewiele później wypuścić niespodziewanie - wbrew temu, o czym mówiono kilka miesięcy wcześniej - ostatni głośny tytuł spod szyldu Gwiezdnych Wojen, i to w wydaniu wzbogaconym o nową zawartość. Tak oto niedoczekanie okazało się złudne, a mydlenie oczu graczom, że obecne blaszaki nie sprostają zadaniu - nieco niegodziwym chwytem marketingowym. Mimo wszystko wreszcie przed nami, po przeszło roku od premiery pierwotnej wersji, The Force Unleashed: Ultimate Sith Edition! Czy opłacało się tyle czekać, by móc w końcu omotać Moc Wyzwoloną we własnym komputerowym zaciszu?
Z pewnością wielu z Was z utęsknieniem czeka na premierę nowych Radeonów z serii HD 5000. Z potwierdzonych informacji wynika, że AMD uchyli w tej sprawie rąbka tajemnicy już jutro (10 września). Po półtorarocznej przerwie dość skostniałym już rynkiem kart graficznych zatrzęsie (miejmy nadzieję!) zupełnie nowy produkt. Z tej specjalnej okazji sporządziłem swoiste kalendarium plot i plotek jakie narosły wokół Radeonów HD 5000. Wpisy przedstawione są chronologicznie (od najstarszych do najnowszych). Oczywiście nie każdą informację udało mi się zamieścić. Po pierwsze w natłoku informacji łatwo jest coś przeoczyć. Po drugie starałem się nie zamieszczać informacji, które (według mnie) nie zawierały nawet ziarnka prawdy i odrobiny zdrowego rozsądku. Kalendarium postanowiłem rozpocząć od informacji pochodzącej z 21 kwietnia 2009. Nie jest to pierwsza plotka jaka powstała na temat nowych Radeonów. Taka, a nie inna data nawiązuje jednak do innej głośnej premiery. Niemal równo rok przed nią na półki sklepowe wkroczyły HD 4850 i HD 4870. Zapraszam!
Poszukując czegoś niedrogiego, a jednocześnie wydajnego oraz oszczędnego, natknąłem się na płytę główną ze zintegrowaną grafikę Radeon HD 3200. Zauroczyły mnie informacje o specyfikacji, które wyglądają następująco: karta wspiera technologię DirectX 10 oraz Shader Model 4.0 z pomocą 4 jednostek ROP i 40 jednostek cieniujących na rdzeniu taktowanym zegarem 500 MHz. Całość znajduje się w chipsecie AMD 780G.
Ostatnie lata nie przyniosły nic nowego, jeśli chodzi o tempo rozwoju możliwości komputerów - nadal jest bardzo szybki. Jednak istotna zmiana nastąpiła gdzie indziej - wielu użytkownikom wciąż wystarcza wydajność komputerów kupionych kilka lat temu. Dlaczego tak się dzieje? Stała się ciekawa rzecz - rozwój komputerów wyprzedził ich domowe zastosowania. Skorzystać można na tym dwojako. Po pierwsze, oszczędzamy na wymianie komputera (a raczej na braku wymiany). Możemy też niewielkim kosztem kupić drugi komputer - do salonu, do kuchni, dla dziecka, i tak dalej. W wielu z tych zastosowań pożądaną cechą są niewielkie wymiary. W każdym - niska cena. Stąd pomysł na ten artykuł.