Gry i konsole
Artykuł
Piotr "CarnAge" Czyszczoń, Czwartek, 25 grudnia 2003, 01:51
Święta Bożego Narodzenia to czas magiczny. Chwila oddechu i wytchnienia dla skołatanej duszy, balsam na gorączkę dnia powszedniego. Czas na zadumę, rodzinne spotkania przy wigilijnym stole. Jest to również czas zasłużonego, jakże potrzebnego wypoczynku. Wreszcie, jest to czas, kiedy możemy na dłuższą chwilę zatrzymać się przy klasycznych przebojach, które zapisały się złotymi literami w annałach elektronicznej rozrywki. Oczywiście my, ekipa PCLab.pl, zachęcamy Was przede wszystkim do aktywnego wypoczynku. Lecz cóż zrobić, gdy za oknem mroźno i wieje, a Wy nie macie nic innego do roboty? Zapraszamy wówczas przed monitory. Czas odgrzebać stare, lecz jeszcze jare przeboje. Oto wybór redakcji na długie, zimowe wieczory. Artykuł dedykujemy raczej miłośnikom gier typu RPG, chociaż mamy gorącą nadzieję, że zwolenników FPP również zainteresujemy opisywanymi tytułami.
Vampire: The Masquerade - Redemption

Od jakiegoś czasu, co stwierdzam z ogromnym zadowoleniem, rośnie popularność komputerowych gier fabularnych. Jeszcze kilka lat temu można było odnieść wrażenie, że gatunek ten jest na wymarciu. Dziś nie znam nikogo, kto odważyłby się głosić taki osąd. Gry Roleplaying (RPG - Roleplaying Games) sprzedają się jak świeże bułeczki. Dlaczego tak się dzieje? Mam pewną teorię. Otóż, komputerowe gry fabularne mają najwięcej do zaoferowania dla przeciętnego gracza. Przede wszystkim, każdy uwielbia czuć się wolnym. Gry RPG tworzą swoistą ułudę wolności i, do pewnego stopnia, bardzo pożądaną w grach komputerowych wielowątkowość. Poza tym, elementy roleplayingu przenikają w inne rodzaje gier, ot choćby gry z gatunku FPP (First Person Perspective) wiele zyskują na atrakcyjności, jeżeli wzbogacone są o elementy RPG. Nie można zapomnieć o lawinowym rozwoju internetu, który otworzył przed komputerowymi grami fabularnymi nowe perspektywy. Pozycje takie, jak Ultima Online, Asheron's Call, czy też Everquest cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Wielki hit końca 98 roku, znakomity Baldur's Gate, oparty na "papierowym" systemie AD&D (Advanced Dungeons & Dragons), chyba ostatecznie przekonał producentów, że gry tego rodzaju to prawdziwe żyły złota. Teraz jak grzyby po deszczu powstają kolejne "roleplayki". Na ogół są to gry fantasy, dziś jednak chciałbym zapoznać Was bliżej również z grą RPG opartą na bardzo znanym systemie, która jednakże z "bajeczkami" o smokach i pięknych elfkach ma niewiele wspólnego. Mowa rzecz jasna o Vampire: The Masquerade - Redemption. Wierzcie mi, niewiele rzeczy na tym świecie potrafi zachwycić takiego starego byka, jak ja. Ale po kolei.

Fabuła: 800 lat historii, czyli opowieść o tym, jak papcio CarnAge zemdlał z zachwytu

Powiedz mi, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad swoją marną egzystencją na ziemskim padole? Z pewnością tak. Jednakże rycerz krzyżowy Sir Christof Romuald nie miał takich dylematów. Wiernie oddany Bogu, na licznych krucjatach krzewił jedyną słuszną wiarę wśród niewiernych. Z imieniem Chrystusa na ustach gnębił zastępy mrocznych sług Szatana. Christof, z dość ograniczonym poglądem na świat, ślepo wierzący w moc Najwyższego, już niedługo przekona się, że świat nie jest czarno-biały, a droga od cnotliwego rycerza, do mrocznej bestii kryjącej się w cieniu nocy, wcale nie jest tak bardzo odległa.

Sir Christof, podczas krwawej bitwy na Morawach zostaje nieszczęśliwie ugodzony strzałą Tatarskiego łucznika - nasz dzielny rycerz nie wyzionął jednak ducha.

Rannego Sir Christofa towarzysze broni wysłali do lazaretu w Pradze, aby doszedł do zdrowia, sami zaś wyruszyli w kierunku Węgier, aby odeprzeć ataki Niewiernych - czyli, jednym słowem, gwałcić, palić, grabić i mordować. Nie dziw się, mój drogi Czytelniku, okrucieństwo rycerzy biorących udział w wyprawach krzyżowych jest powszechnie znanym faktem. To właśnie dzięki tym "świętym" wojnom zakony, ot choćby Templariusze czy mniej potężni Krzyżacy, osiągały tak ogromną pozycję i bogactwo w wiekach średnich.

Tak więc nasz dzielny, ranny Krzyś dochodzi do zdrowia pod czujnym okiem siostry Aneżki, która jako jedyna nie odstępowała od łoża, w którym cierpiał w malignie nasz biedny, poturbowany rycerz. Sielanka nie trwała jednak długo. Pewnej nocy wyrwany z objęć snu, usłyszał przerażający wrzask sióstr zakonnych. Czym prędzej zwlókł się z łoża i jak na prawdziwego rycerza przystało, dobył oręża w obronie nadobnej białogowy. Siostrę Aneżkę atakowały jakieś paskudne pomioty z piekła rodem. Z pomocą Najwyższego i nie mniejszą pomocą zacnej, ostrej stali Christof pokonał zastępy zła, bezczeszczące klasztorne mury. Niestety dotkliwa rana zadana na morawskich bagniskach znów dała o sobie znać. Wycieńczony bojem Christof osuwa się bezwładnie na ziemię.

Po przebudzeniu dowiaduje się o pobliskiej kopalni srebra, z której każdej nocy wypełzają paskudne hordy potworów, atakujące bezbronnych mieszkańców Pragi. Rzecz jasna Christof przysiągł, że rozprawi się ze złem raz na zawsze. Siostra Aneżka oponowała, bojąc się o zdrowie i bezpieczeństwo rycerza. Nic jednak nie mogło odwieść naszego bohatera od tej słusznej i ze wszech miar szlachetnej misji. Tak więc, uzbrojony w miecz i błogosławieństwo Arcybiskupa Pragi, Wielebnego Gezy, wyrusza zmierzyć się z zastępami Złego. Długo by opowiadać, co przeżył w podziemiach kopalni i ile zastępów wroga usiekł w Imię Boże. W paskudnej krypcie stoczył śmiertelny bój z okropną poczwarą - kobietą-demonem, która - jak się później okazało - należała do Klanu Tzimizsce i była, rzecz jasna, wampirem. Dość szkaradnym, nawet jak na wampirze standardy. Jako ciekawostkę podam, iż słynny Hrabia Dracula, według twórcow systemu "Wampir Maskarada", również wywodził się z tego potężnego, wampirzego Klanu.

Działania Christofa wzbudziły zainteresowanie ze strony Klanu Brujah, który od wieków miał w Pradze swoją siedzibę. Okazało się, że wrogie działania Tzimizsce były skierowane nie tyle wobec miasta i jego mieszkańców, lecz właśnie w wampiry Klanu Brujah. W międzyczasie Christoff wyznaje pięknej zakonnicy miłość. Aneżka również żywi do pięknego rycerza ciepłe uczucia - no, no, za coś takiego w roku 1141 groziło spalenie na stosie (oficjalnie... jaka była rzeczywistość w kraju Rodziny Radia Maryja, nie ośmielę się napisać, jeszcze trafię do sądu za "obrazę uczuć"). Ale Christof, jako człowiek honoru, wycofał się, a nieczyste myśli zepchnął w mroczne zakamarki umysłu. Oboje wiedzieli, że ta miłość nie ma przyszłości.

Zdruzgotany i niezłomny dotąd w swej wierze Christof, błądził bezwiednie po mrocznych ulicach Pragi. Nagle jakaś potężna siła rzuciła zamroczonego oparami wina rycerza na pobliską ścianę budynku. Okazało się, że wampirzyca z Klanu Brujah postanowiła przeistoczyć naszego rycerza w Kainitę - Wampiry pochodzą od Kaina, stąd Kainici. Christof nie miał najmniejszych szans w starciu z potężną wampirzycą. Uległ potędze nocy.

Czy potrafisz wyobrazić sobie, co czuł wierny - aż do tej chwili - sługa Boży, który całe swe dotychczasowe życie poświęcił na zwalczanie Zła we wszelakiej postaci, w momencie, gdy uświadomił sobie, że wbrew własnej woli, sam stał się jednym z Przeklętych? Jakże mądrą maksymę ukuł Fryderyk Nietzsche: "Ten, kto walczy z potworami musi baczyć, by nie zapomniał, że w ten sposób staje się potworem". Jak ulał pasuje to do sytuacji świeżo przebudzonego i pragnącego krwi Christofa - wampira.


Christof staje się jednym z wojowników nocy, powoli ulega swej krwiożerczej, wampirzej naturze. Świat, w którym się przebudził, nie jest już taki sam. Jihad, wojna między trzynastoma klanami Wampirów, trwa nieprzerwanie od tysiącleci. Potężni magowie podążają swoimi niezbadanymi ścieżkami. Mityczne stwory, takie jak Wilkołaki, to odwieczni wrogowie wampirów, tak więc Christof musi mieć się na baczności. Rzucony w sam środek intryg, musi przetrwać, odnaleźć sens swojej osobliwej egzystencji. A jednocześnie walczy z Bestią, tkwiącą w każdym Kainicie, aby do końca nie stać się nieludzkim potworem.

Christof jest jednym z nieśmiertelnych. Dzięki mocy krwi potrafi regenerować rany czy jednym skokiem przesadzić budynek. Wampiry parają się też swoistą odmianą magii, mowa o Dyscyplinach, w których nasz bohater z czasem stanie się bardzo biegły. Dzięki Dyscyplinom, wampir potrafi zamienić się w mgłę, stopić niezauważenie z otoczeniem niczym kameleon lub też zahipnotyzować bezbronną ofiarę. Wszystko ma jednak swoją cenę. Aby wampir stał się potężny, musi pić krew. Ludzką krew...

Ocena artykułu:
Brak ocen
Zaloguj się, by móc oceniać
*Konto usunięte* (2003.12.25, 02:26)
Ocena: 0
CarnAge dobry artykul - dobrze sie czyta smilies/smile.gif

Baldur's Gate 2 - miodzio gra! W "Wampirka" jeszcze nie gralem...
*Konto usunięte* (2003.12.25, 03:06)
Ocena: 0
spisales sie Piotrze rzeczywiscie dobry artykul dlugawy ale czyta sie go blyskawica.



P.S Czekam z niecierpliwoscia na druga czesc:)
CarnAge (2003.12.25, 04:05)
Ocena: 0

0%
eee jak zauważycie wnikliwie czytajac tekst te teksty powstay ponad 2 lata temu, lekko je zmodyfikowalem na potrzeby pclaba. Ot przy okazji Świat coś lżejszego do czytania smilies/smile.gif

w częsci drugiej recenzje Deus Ex i American Mc'Gee Alice, o ile nie jesteście znużeni smilies/smile.gif
CarnAge (2003.12.25, 04:06)
Ocena: 0

0%
hhehe piła masz gust chłopie moją ulubioną twarzyczkę z BG dałeś jako ilustracje na str gł. Masz u mnie pivko!
*Konto usunięte* (2003.12.25, 05:16)
Ocena: 0
Fajny artykuł. Widać że autor lubi i zna się na rpg-ach. lecz jeżeli opisuje się ten typ gier powinno sie wspomnieć o np. cyklach Eye of beholder, Wizardry, Might&Magic, Ultima (nie online) o sterszych nie wspomnę, choć może będą w 2 częćsie artykułu. Starszym graczą te tytuły wiele mówią , młodszym je polecam. Warto zobaczyć jak to się "kiedyś" robiło klimacik (ach te 90 stopni). Kilka pozycji do kupienia lub ściagniecia:

1. Eye of beholder 1,2,3 -miodzio

2. Wizards&warriors

3. Ultima underworld 1,2

4. Divine Divinity

5. Might & Magic 0d 6 do 10 - super

6. Wizardry 7 i 8 - dlugaaa

7. Blade & Sword - własnie katuje:)

8. Throne of darkness - japońska mitologia

9. Dungeon Siege + dodatek:)

wiecej nie pamiętam:(
*Konto usunięte* (2003.12.25, 09:55)
Ocena: 0
Dungeon Siege + dodatek:) - tego bym tytulem RPG nie nazwal. Skonczylem (lacznie z dodatkiem, kiepskim zreszta). Takie to diablowate...



Natomiast, na dzien dzisiejszy krolami RPG jest Morrowind i K.O.T.O.R.
*Konto usunięte* (2003.12.25, 11:48)
Ocena: 0
Mnie RPG nie rajcuje, ale z podniesionym taktowaniem pikawy czekam na Deus'a... A może by tak jeszcze do tego K.O.T.O.R. ..?
*Konto usunięte* (2003.12.25, 12:49)
Ocena: 0
Dlaczego DS nie jest dla ciebie Rpg? Jest fabuła, statystyki, graty, czary. Hack&slash tez jest rodzajem rpg.
*Konto usunięte* (2003.12.25, 13:09)
Ocena: 0
Dlatego, ze jest liniowe i to do bolu. To, ze ma rzeczy ktore normalnie sa do RPG przynaleza o niczym nie swiadczy a wrecz pokazuje iz nie wszystko co ma miecz, zbroje czy statsy musi byc RPG-iem. Jezeli bardzo chcesz z tego tytula RPG-a zrobic, to proponuje wprowadzic tu jakis podzial na klasy RPG. Nie wiem czy grales w Morrowinda jako, ze go nie wymieniles ale dla mnie to to jest RPG przez duze R.
CarnAge (2003.12.25, 14:23)
Ocena: 0

0%
spok - dzięki za miłe słowo. Odnośnie klasyki... cóż przede wszystkm część geir o których piszesz to klasyka klasyk smilies/smile.gif co niektózy mogliby mieć problemy z działaniem tych geir na współczesnych PC'tach. Nasz "Klasyka na..." to jesszcze klasyka rozsądna smilies/wink.gif i pod względem graficznym i czasowym.

Starocie ach.... Champions of Krynn, Bard's Tale, Burntime, Dungeon Master.

O klasyce z zamierzchłej przeszłości artykuł jeszcze będzie obiecuje smilies/smile.gif
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook