Monitory i projektory
Artykuł
Wojtek Żuchowski, Wtorek, 26 września 2017, 16:00

Każdy widzi coś innego

Oglądam zdjęcia zamieszczone w tym artykule na swoim dellu u2415 (w standardowych ustawieniach monitora). Łuna za monitorem wydaje się zielonkawo-czerwonawa (zwłaszcza w powiększeniu), zależnie od miejsca na ekranie, do tego zmiany jasności nie są płynne, co w tym przypadku nie jest skutkiem kompresji. A chyba trafił mi się nie najgorszy egzemplarz.

Na ekranie monitora, który jest na zdjęciach, poświata jest neutralna, pozbawiona wszelkich zafarbów.

Taka jest rynkowa rzeczywistość. Zarówno monitory, jak i ekrany w urządzeniach przenośnych mają bardzo różne parametry; czasem przez rozrzut jakościowy, czasem przez niedbałość producenta, a czasem ze względu na strategię marki. Do tego parametry zmieniają się w czasie, choćby przez zużycie podświetlenia.

Ponadto w różnych zastosowaniach obowiązują różne parametry. Na przykład standard stron WWW przewiduje skorelowaną temperaturę bieli na poziomie 6500 K i przestrzeń barw sRGB. Przy czym pokrycie takiej czy innej przestrzeni barw nie mówi dosłownie nic.

Także światło słoneczne zmienia swoje parametry w ciągu dnia, wraz z każdą chmurką i po przejściu do cienia. Wskaźnik oddawania barw pozostaje, owszem, wzorcowy niezależnie od temperatury, podczas gdy źródła nieżarowe mają mniejsze lub większe braki w widmie, ale nie można mówić na przykład o naturalnej temperaturze światła słonecznego.

Pokrycie przestrzeni barw jest najmniej ważne

Mam między innymi wspomnianego 24-calowego della za mniej więcej 1200 zł. Niby był „kalibrowany” przez producenta, nawet dostałem profil z wynikami pomiaru. Średnia wartość błędu Delta E miała nie przekraczać 3.

Już mniejsza o to, czy to mało czy dużo – i że to tylko średnia. Ważniejsze jest to, że pomiar dotyczy środka ekranu. Po tak tanim monitorze można oczekiwać, że w różnych częściach ekranu biel będzie wpadać w zafarb, na przykład żółty albo zielony. Różna będzie także temperatura bieli. Różnice w jasności pewnie będą jeszcze większe.

Trzeba też pamiętać, że linearyzacja to nie to samo co kalibracja. Nie uwzględnia zastosowań, warunków oświetleniowych, a tym bardziej różnic w sposobie widzenia. Właściwie przeprowadzona, zapewnia – o ile elektronika monitora i jego jakość na to pozwalają – że poszczególne odcienie szarości są neutralne i równomiernie od siebie oddalone.

Jakby tego było mało, tak niedoskonały obraz będzie się z biegiem czasu mocno zmieniał, a popularnych modeli biurowych i dla graczy nie da się zlinearyzować/skalibrować sprzętowo. Kalibrator nie będzie miał bowiem dostępu do tablicy kolorów monitora (LUT – lookup table), nawet jeśli producent zastosuje tablicę 14-bitową.

Pozostaje ingerencja w tablicę LUT karty graficznej z użyciem profilu ICC. A skoro popularne karty graficzne stosują 8 bitów na kanał (czerwony, zielony, niebieski), to żeby wprowadzić korektę w jednym miejscu, trzeba odjąć w innym.

Co więcej, profesjonalne monitory nie różnią się od popularnych tylko tym, że umożliwiają sprzętową linearyzację/kalibrację i wyświetlają szerszy gamut. Mają też nieporównanie bardziej rozbudowaną elektronikę sterującą, w tym układy kompensujące zużycie podświetlenia, a przy tym montowane w nich matryce LCD przechodzą znacznie ostrzejszą selekcję.

Najmniej istotne jest w tym wszystkim podawane w danych technicznych pokrycie palet barw, takich jak sRGB i Adobe RGB. To tylko modele przedstawione w postaci brył. Takie czy inne „pokrycie” wyrażone w procentach nie mówi o tym, w jakim stopniu i w jaki sposób bryły się pokrywają, bo w istocie jest to porównanie objętości. Tym bardziej nie mówi o tym, co wyświetla piksel ekranu w reakcji na taki a taki sygnał z karty graficznej.

Ocena artykułu:
Ocen: 13
Zaloguj się, by móc oceniać
Facebook
Ostatnio komentowane