Karty graficzne
Artykuł
Wojciech Koczyk, Wtorek, 5 września 2017, 16:00
Tagi: asus, koparka

Budowa koparki

Konfiguracja sprzętowa w urządzeniu służącym do jednego, konkretnego celu powinna być temu celowi podporządkowana – i tak rzeczywiście jest w tym przypadku. Ze względu na znikome obciążenie procesora w tego typu zadaniach w pełni wystarcza tani Celeron G3900 do podstawki LGA1151. Aż nadto wystarczy również jeden moduł pamięci operacyjnej DDR4 o pojemności 8 GB. Tym, co odróżnia testowaną maszynę od biurowego komputera, jest przede wszystkim sześć kart Asus Radeon ROG Strix RX 480 8 GB. Dokładny test tego modelu w standardowych zastosowaniach przeprowadziliśmy już jakiś czas temu

Drugim kluczowym elementem zestawu jest płyta główna, Asus Prime H270-Plus. Jej istotną cechą szczególną jest sześć złączy PCI-E: dwa ×16 i cztery ×1. Windows 10 został zainstalowany na nośniku SSD ADATA SU900. Najtańszy HDD byłby równie dobrym wyborem, ale prawdopodobnie użyto tego, co było pod ręką, a może powodem jest wygoda testera. Całość zasila nie jeden, a dwa standardowe zasilacze Corsair CX850M. Mają one certyfikat efektywności 80 Plus Bronze oraz, co również jest ważne, modularne okablowanie.

Zamontowanie tych wszystkich części w standardowej, choćby największej, obudowie nie byłoby możliwe. Dlatego powstał widoczny na zdjęciach poniżej stelaż z profili i kątowników aluminiowych, kupionych w markecie budowlanym. 

Wbrew obawom konstrukcja okazała się stabilna i trwała zarówno w trakcie pracy koparki, jak i podczas jej kilkukrotnego przenoszenia. Nie wpadała również w wibracje. Zastrzeżenia mamy co do sposobu mocowania kart. Jedna, niezbyt solidna śruba od strony śledzia to jedyny stały element. Tył kart opiera się na poziomym profilu, ale ma swobodę ruchu zarówno na boki, jak i do góry. Póki koparka stoi, nie ma to znaczenia, ale przed jakimkolwiek transportem należy brać to pod uwagę.

Druga wada stelaża jest oczywista i też widoczna na powyższym zdjęciu: przez brak obudowy karty zbierają ogromne ilości kurzu.

Ostatnim wymagającym omówienia elementem, niespotykanym w domach i biurach, są risery PCI Express. Pozwalają one zamontować karty graficzne w oddaleniu od płyty głównej i siebie nawzajem. W testowanym komputerze użyto dwóch wersji: czterech sztuk riserów PCI-E ×1/×16, opartych po prostu na taśmie z przewodami, i dwóch sztuk wyglądających na pierwszy rzut oka znacznie profesjonalniej. Te ostatnie składają się z miniaturowej płyty drukowanej ze złączem PCI-E ×1 i gniazdem na kabel USB. Na drugim końcu kabla znacznie większą płytę wyposażono w pełnowymiarowe złącze PCI-E ×16 i gniazdo molex na dodatkowe zasilanie. 

W trakcie testów okazało się, że jedna z kart nie działa prawidłowo. Taktowanie mimo stuprocentowego obciążenia pozostawało na poziomie 300 MHz, a wyniki często okazywały się błędne. Winnym okazał się jeden z tych mniej licznych riserów. Podejrzana karta pracowała perfekcyjnie w pozostałych slotach. Ostatecznie wszystkie testy musiałem wykonać z użyciem pięciu kart, a uszkodzony element wymontowałem.

Bliższa inspekcja pozbawiła mnie złudzeń. Jak widać na powyższym zdjęciu, jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia. Użycie tak tanich riserów w komputerze, którego cena przekracza 10 tys. zł, było dla mnie zaskoczeniem. Po usunięciu wadliwego elementu i w związku z tym jednej z kart nie napotkałem na żadne problemy. Komputer działał bardzo szybko i stabilnie, Windows 10 nie miał kłopotów z jednoczesną obsługą pięciu kart. 

Ocena artykułu:
Ocen: 26
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane