Myszki, klawiatury
Artykuł
Damian Lejnert, Niedziela, 17 września 2017, 10:00

Można by sądzić, że rynek urządzeń peryferyjnych dla graczy już się nasycił. Jest ich tyle, że każdy powinien znaleźć odpowiednie dla siebie. HyperX jakiś czas temu wprowadził do oferty pierwszą mysz, przeznaczoną głównie dla graczy FPS. Model Pulsefire FPS ma cenione podzespoły: czujnik PMW3310 i przełączniki Omron. Czy zdoła w swoim segmencie zagrozić najlepszym spośród starszych konstrukcji?

HyperX Pulsefire FPS
Cena od 179.00 zł do 290.70 zł

HyperX Pulsefire FPS to pierwsza mysz tej marki. Do niedawna oferowała ona bardzo niewiele urządzeń peryferyjnych dla graczy: były to jedynie cenione zestawy słuchawkowe z serii Cloud. Po tym, jak zaproponowała pierwszą klawiaturę mechaniczną, Alloy FPS, wprowadzenie do oferty myszy było kwestią czasu.

Pulsefire FPS na tle bezpośrednich rywali nie wyróżnia się niczym szczególnym. To prosta konstrukcja, w której producent zastosował sprawdzone na wirtualnym polu bitwy elementy, takie jak sensor PixArt PMW3310 oraz przełączniki główne marki Omron.  

 

Dane techniczne według producentaHyperX Pulsefire FPS
Rodzaj sensora optyczny PMW3310 
Rozdzielczość 3200 dpi
Możliwość zmiany ustawienia dpi w locie Tak
Prędkość maksymalna 3,30 m/s (130 cali/s)
Przyśpieszenie 30 g
Interfejs USB 2.0
Wymiary 127,54 mm × 71,07 mm × 41,91 mm
Masa 120 g (95 bez kabla)
Długość kabla 1,8 m (poprowadzony w oplocie)
Dodatkowe oprogramowanie Brak

Mysz zapakowano w bardzo sztywny karton o niewielkich rozmiarach. Opakowanie jest eleganckie i dobrze zabezpiecza sprzęt przed uszkodzeniami mechanicznymi. Wyposażenie dodatkowe jest raczej ubogie. W zestawie dołączono jedynie instrukcję szybkiego uruchomienia oraz podziękowania od marki HyperX za wybór jej produktu. 

HyperX Pulsefire FPS – jakość wykonania

Mimo że HyperX to prosta konstrukcja, pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Na pierwszy rzut oka mysz wydaje się dobrze wykonana. Kształt wierzchniej części wraz z przyciskami głównymi oraz wyprofilowanie przypominają popularny wśród graczy model DeathAdder.

Grzbiet urządzenia, podobnie jak większość pozostałych elementów, jest plastikowy. Mimo że nie pokryto go choćby cienką warstwą gumy, zapewnia całkiem dobre właściwości przeciwpoślizgowe. Jest również gładki i bardzo miły w dotyku. Ta powierzchnia jednak dość szybko się brudzi. Szczególnie widoczne będą tłuste plamy oraz wszelkie inne ślady po palcach towarzyszące długim sesjom, podczas których dłonie się pocą. Wystarczy jednak zwykła szmatka, żeby dość szybko się ich pozbyć.

Przyciski główne są bezpośrednim przedłużeniem grzbietu, więc są zbudowane z tego samego materiału. Na wierzchniej części urządzenia znajduje się też, w niewielkim wgłębieniu, przycisk do zmiany poziomów dpi. Naszym zdaniem mógłby być bliżej rolki, dzięki czemu byłby bardziej intuicyjny w użyciu. O aktywnym ustawieniu dpi informuje kolor podświetlenia przycisku.

W tylnej części urządzenia widnieje niewielki, podświetlany na czerwono napis HyperX

Oba boki to oddzielne elementy. Wskazują na to bardzo dokładnie zarysowane granice między nimi a grzbietem. Zewnętrzny bok pokryto przeciwpoślizgową gumą o charakterystycznym wzornictwie. Mimo że wywiązuje się ona ze swojego zadania, jest cienka, a dłuższe użytkowanie może spowodować, że będzie się wycierać. Musimy wspomnieć również o tym, że w niewielkich żłobieniach będzie się gromadzić brud, co może diametralnie wpłynąć na wygląd myszy.

Wewnętrzny bok został wyprofilowany pod kątem osób praworęcznych w dość standardowy sposób. Musimy przy tym zaznaczyć, że wyprofilowanie jest łagodniejsze niż w modelu DeathAdder.

Wewnętrzna część myszy została pokryta dokładnie tym samym przeciwpoślizgowym materiałem co zewnętrzna. Ponadto znajdują się tu dwa niewielkie dodatkowe przyciski z błyszczącego plastiku. Producent umieścił je w górnej części boku, dzięki czemu nie trzeba się martwić małą ilością miejsca na kciuk. Ten spoczywa swobodnie i nie styka się z dodatkowymi przyciskami.

Można odnieść wrażenie, że wewnętrzny bok jest prostopadły do wierzchu. W rzeczywistości biegnie lekkim skosem. My zdecydowanie wolelibyśmy, żeby był prostopadły, a miejsce, w którym spoczywa kciuk, było mocniej wyprofilowane. Z pewnością ułatwiłoby to unoszenie myszy i poprawiło stabilność chwytu.

Na spodzie nie znaleźliśmy nic przełomowego. Mysz ma dwa duże teflonowe ślizgacze, bardzo dobrej jakości. Wyjąwszy szkło zapewniały świetny poślizg na wszystkich użytych przez nas powierzchniach. 

Kabel ma długość 1,8 m i został poprowadzony w dobrej jakości czarno-czerwonym oplocie, zgodnie z kolorystyką marki. Jest bardzo giętki i łatwo go rozprostować po wyjęciu z pudełka. Podczas użytkowania jest w zasadzie niewyczuwalny, więc takie dodatki jak mouse bungee nie będą potrzebne. Nie zawadzał też o krawędź biurka. Jest zakończony standardowym wtykiem USB 2.0 z niewielkim logo HyperX.

Musimy przyznać, że mysz wykonano z dużą dbałością o detale. Wszystkie elementy są spasowane bardzo starannie. Nie stwierdziliśmy żadnych luzów ani innych niedociągnięć. Pewne wątpliwości budzą jedynie maty na bokach, które sprawiają wrażenie mało wytrzymałych.  

HyperX Pulsefire FPS – przyciski i rolka

HyperX Pulsefire FPS łącznie ma sześć przycisków. Ze względu na brak dodatkowego oprogramowania nie są programowalne. Przyciski główne są bezpośrednim przedłużeniem grzbietu i są bardzo podobne do przycisków w modelu Razer DeathAdder. Byliśmy bardzo zadowoleni z tego, jak działają.

Tak jak w większości innych myszy dla graczy próg aktywacji jest położony bardzo płytko. Przełączniki wciskają się bardzo miękko i są przy tym dość sztywne. Nie stawiają zbyt dużego oporu – pod tym względem są idealnie zrównoważone. Dzięki temu nie trzeba się przejmować możliwością przypadkowej aktywacji. Moment zadziałania jest przy tym świetnie wyczuwalny, a zarazem wyraźnie słyszalny. Naszym zdaniem – aż za dobrze. To bez wątpienia jedne z najgłośniejszych przycisków w myszach dla graczy. HyperX Pulsefire FPS nie będzie więc dobrym wyborem dla tych, którzy szukają sprzętu do nocnej pracy albo gry. Należy jednak podkreślić, że w użytkowaniu przyciski są niebywale przyjemne; mysz pod względem „czucia” nie odbiega znacząco od modelu DeathAdder Elite. 

Przyciski w testowanej myszy świetnie wypadły w testach dynamiki i szybkości powrotu do pozycji początkowej. Żeby lepiej pokazać ich jakość, przeprowadziliśmy swój standardowy test w grze Battlefield 4. Polegał on na próbie wystrzelenia 10 pojedynczych pocisków w niewielkich odstępach czasu w trybie ognia ciągłego. Oto rezultaty:

  • ACW-R (880 pkt szybkostrzelności) – to jedna z najszybszych broni w grze, tylko minimalnie wolniejsza od AEK-971. Wszystkie próby wystrzelenia pojedynczych pocisków zakończyły się sukcesem. 
  • AEK-971 (900 pkt szybkostrzelności) – i tym razem nie mieliśmy najmniejszych problemów z wystrzeleniem 10 pojedynczych pocisków.
  • CZ-3A1 oraz FAMAS (1000 pkt szybkostrzelności) – to dwie najszybsze bronie dostępne w grze. Przyciski testowanej myszy pozwoliły na osiem pojedynczych strzałów.

Nie mamy wątpliwości, że przyciski główne w modelu HyperX Pulsefire FPS są bardzo dobrej jakości i znakomicie się spiszą we wszelkiego rodzaju strzelankach. 

Rolka jest w całości plastikowa. Przez jej środkową część przebiega średniej grubości warstwa gumy o charakterystycznym wzornictwie. Podobnie jak logo w tylnej części jest podświetlana na czerwono.

Nie mamy żadnych zastrzeżeń co do działania rolki. Została naprawdę solidnie wykonana i bardzo stabilnie umieszczona w korpusie. Nie kołysała się na boki i nie stwierdziliśmy żadnych luzów. Punkty aktywacji są dobrze wyczuwalne. Mechanizm podczas obracania jest bardzo cichy. Wbudowany przycisk stawia średni opór, a punkt zadziałania jest położony bardzo płytko. Nie mieliśmy problemów z szybką powtórną aktywacją mechanizmu. Warto dodać, że obok dodatkowego przycisku do zmiany ustawienia dpi są to najcichsze elementy myszy.

Przełącznik poziomów dpi jest dość płaski. Wciska się twardo i jest przy tym bardzo sztywny, co w jego przypadku jest zaletą, bo przypadkowa zmiana rozdzielczości jest niemożliwa. Został umieszczony w charakterystycznym dołku, dzięki czemu nie wystaje zbytnio ponad powierzchnię obudowy.  

Dwa przyciski dodatkowe po wewnętrznej stronie urządzenia są dość małe. Podobnie jak pozostałe wciskają się dość płytko. Ze względu na położenie i to, że stawiają średni opór, trudno je przypadkowo wcisnąć. Klikają twardo i są bardzo sztywne, dzięki czemu moment aktywacji jest dobrze wyczuwalny. Są tak samo głośne jak przyciski główne. Mimo że znajdują się nie w centralnej, lecz w górnej części wewnętrznego boku, dostęp do nich jest bardzo szybki i intuicyjny. Zostały przy tym świetnie wkomponowane w obudowę. 

HyperX Pulsefire FPS – ergonomiczność

HyperX Pulsefire FPS to bez dwóch zdań mysz dla użytkowników praworęcznych. Już na pierwszy rzut oka widać, że będzie w sam raz dla osób trzymających mysz chwytem palm. Ten sposób trzymania myszy w połączeniu ze standardowym ułożeniem palców 1 + 2 + 2 sprawdza się bardzo dobrze. Gwarantuje pewny i stabilny uchwyt nawet podczas najszybszych przesunięć. Z myszy korzysta się jednak wygodnie również w ułożeniu 1 + 3 + 1. To zasługa płaskiej powierzchni przycisku do zmiany poziomów dpi oraz jego sztywnego działania, uniemożliwiającego przypadkową zmianę tego ustawienia.

Osoby, które preferują claw grip, również będą zadowolone. Wierzch z charakterystycznym garbem umożliwia wygodne oparcie śródręcza, a dzięki temu – złożenie palców w charakterystyczny szpon. Testerowi wygodę i dobrą kontrolę zapewniło również połączenie chwytów fingertip i palm, jednak zależy to od długości palców.

Mysz ma znany już nam kształt: im bliżej zewnętrznego boku, tym powierzchnia mocniej opada, tworząc wyraźną krzywiznę. Trzeba jednak zauważyć, że to skrzywienie obejmuje przede wszystkim grzbiet urządzenia. W obrębie przycisków głównych jest niewielkie.

Pomimo wygody, jaką zapewnia testowana mysz, mamy drobną uwagę co do jej boków. Na samym początku wspomnieliśmy, że wewnętrzny bok jest położony nie prostopadle, lecz pod delikatnym skosem. Bardzo podobnie jest po zewnętrznej stronie, z tym że tutaj krzywiznę widać znacznie lepiej i jest ona większa. To w połączeniu z łagodniejszym i płytszym, niż w modelu Razer DeathAdder, wyprofilowaniem sprawia, że gryzoń podczas unoszenia potrafi się zręcznie wyślizgnąć albo mocno obsunąć. To drugie zdarzało nam się znacznie częściej. Musieliśmy naprawdę mocno ściskać mysz, żeby utrzymać ją w stabilnym położeniu.

Sytuację poniekąd ratuje niska waga urządzenia. Mysz według naszych pomiarów waży 94 g bez kabla i 120 g z kablem. Gdyby jednak była trochę cięższa, opisany przed chwilą problem mógłby ją wykluczyć z kategorii sprzętu dla graczy FPS, szczególnie tych, którzy grają w niskich ustawieniach czułości. 

Poniżej przedstawiamy dokładne wymiary modelu HyperX Pulsefire FPS. 

Ocena artykułu:
Ocen: 5
Zaloguj się, by móc oceniać
peterkov (2017.09.17, 10:52)
Ocena: 7

0%
Podoba mi się nowy sposób prezentacji wyników na stronie podsumowania. Nie trzeba przeglądać całego testu, tylko wszystko ładnie zestawione w tabeli.
200zł za mysz bez softu - nope. Byle Mizar ma soft.
Edytowane przez autora (2017.09.17, 10:52)
JCown (2017.09.17, 11:29)
Ocena: 7

0%
peterkov @ 2017.09.17 10:52  Post: 1095270
Podoba mi się nowy sposób prezentacji wyników na stronie podsumowania. Nie trzeba przeglądać całego testu, tylko wszystko ładnie zestawione w tabeli.
200zł za mysz bez softu - nope. Byle Mizar ma soft.

Dla mnie brak softu to plus, jeżeli tylko wszystko co potrzebne można zmienić bez niego to po cholere on komu?
PabloPikaschu (2017.09.17, 12:08)
Ocena: 2

0%
Soft do klasycznej myszki z dwoma dodatkowymi przyciskami - po co to komu?
Trochę szkoda, że nie wrzucili tu PMW3360, albo że cena nie jest o te 30-40zł niższa.
Kitu (2017.09.17, 13:22)
Ocena: 2

0%
Chyba jestem niedzielnym graczem MOBA i MMO, skoro nie używam makr i wolę wcisnąć ctrl+9 zamiast szukać odpowiedniego przycisku na myszy. Na widok tej myszki dochodzę do wniosku, że 219 złotych za Zowie FK2 to jednak było trochę za dużo, mimo że wolę ją niż DeathAddera.
caleb12345 (2017.09.17, 15:37)
Ocena: 1

0%
Software się przydaje chociażby do zdefiniowanaia czułości na przyciskach. Mam G100s i mam zdefiniowane tylko 800 i 1200 dpi, bo innych nie używam.
Hibiki (2017.09.17, 15:40)
Ocena: 2

0%
Mi tez się bardzo podoba ta tabelkowa forma podsumowania testu. Dobra robota.
bart3d (2017.09.17, 15:48)
Ocena: 3

0%
Obecnie mysz kosztuje poniżej 200zl więc jest to bardzo fajna propozycja jak ktoś nie ma parcia na najnowsze i najlepsze. Jedno do czego można się przyczepić to brak regulacji podświetlenia. Fajnie jest sobie pohejtować RGB ale jak już coś ma świecić to chciałbym mieć możliwość wyboru koloru i jasności.
TheMr. (2017.09.17, 19:28)
Ocena: 2

0%
mateo91g @ 2017.09.17 15:12  Post: 1095314
Mysz z sensorem PMW3310, max 3200 DPI (1600 DPI bez jittera) i brakiem oprogramowania za 200zł ma być jakimkolwiek klonem DeathAddera? Przecież to paździerz jest, jak można żądać 200zł za mysz z przestarzałym sensorem i brakiem oprogramowania? Za tą cenę mam Deathaddera 2013, z dużo lepszym sensorem, dwukrotnie większym DPI bez oznak jittera i możliwością programowania klawiszy. Co to za mysz dla graczy?!
Wg was ta mysz 'zapewnia mały LOD' - od kiedy 1,8 mm to mały LOD? Błagam, to ponad 1 CD (tak kiedyś się mierzyło LOD - płytami CD\DVD - jeśli było poniżej 1 CD to LOD był uznawany na mały - tłoczona płyta DVD ma 1,3 mm grubości) - dla mnie tak duży LOD dyskwalifikuje tą mysz (Deathadder 2013 ma LOD 0,9 mm na materiałowej podkładce Razer Goliatus Control na Goliatusie Speed ponoć jeszcze mniejszy).
PS. Uprzedzając komentarze w stylu 'ponad 1600 DPI to bez sensu już jest, gram na 800 DPI i jest git' - nie nie jest, dla 'low-sensa' może to wystarczająco, ale dla mnie to zdecydowanie zbyt mała czułość - precyzyjny ruch celownikiem jest utrudniony, ponieważ celownik przeskakuje zamiast płynnie przesuwać się.

Jeśli trzy letni, jeden z lepszych sensorów jest przestarzały, no to :E
Razer dalej korzysta z sensorów Philipsa w myszkach za 500 zł?
mateo91g (2017.09.17, 20:38)
Ocena: 6

0%
TheMr. @ 2017.09.17 19:28  Post: 1095353
mateo91g @ 2017.09.17 15:12  Post: 1095314
Mysz z sensorem PMW3310, max 3200 DPI (1600 DPI bez jittera) i brakiem oprogramowania za 200zł ma być jakimkolwiek klonem DeathAddera? Przecież to paździerz jest, jak można żądać 200zł za mysz z przestarzałym sensorem i brakiem oprogramowania? Za tą cenę mam Deathaddera 2013, z dużo lepszym sensorem, dwukrotnie większym DPI bez oznak jittera i możliwością programowania klawiszy. Co to za mysz dla graczy?!
Wg was ta mysz 'zapewnia mały LOD' - od kiedy 1,8 mm to mały LOD? Błagam, to ponad 1 CD (tak kiedyś się mierzyło LOD - płytami CD\DVD - jeśli było poniżej 1 CD to LOD był uznawany na mały - tłoczona płyta DVD ma 1,3 mm grubości) - dla mnie tak duży LOD dyskwalifikuje tą mysz (Deathadder 2013 ma LOD 0,9 mm na materiałowej podkładce Razer Goliatus Control na Goliatusie Speed ponoć jeszcze mniejszy).
PS. Uprzedzając komentarze w stylu 'ponad 1600 DPI to bez sensu już jest, gram na 800 DPI i jest git' - nie nie jest, dla 'low-sensa' może to wystarczająco, ale dla mnie to zdecydowanie zbyt mała czułość - precyzyjny ruch celownikiem jest utrudniony, ponieważ celownik przeskakuje zamiast płynnie przesuwać się.

Jeśli trzy letni, jeden z lepszych sensorów jest przestarzały, no to :E
Razer dalej korzysta z sensorów Philipsa w myszkach za 500 zł?

Może źle się wyraziłem - w tej myszce zastosowano przestarzałą technologię z tym sensorem, sam PMW3310 jest ok, ale nie w wersji w tej myszy - 3200 DPI i lekki jitter w tej czułości to nieporozumienie. Co to za myszka dla graczy, w której musisz grać w max 1600 DPI i nie możesz nawet dokładnie ustawić wartości DPI? Przypominam, że Natec GENESIS GX75 kosztuje 140zł, ma ten sam sensor ale z 7200 DPI bez interpolacji i jittera, LODem 0,5 CD i programowalnymi przyciskami. Ta mysz za 200zł to po prostu żenada! W porównaniu do innych myszy za 200zł to zwykły szrot. Jak ta myszka kosztowała 100zł to by była ok, ale za tą cenę to gniot i tyle.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane