Myszki, klawiatury
Artykuł
Damian Lejnert, Wtorek, 1 sierpnia 2017, 12:00

Rival 310 oraz Sensei 310 to najnowsze modele myszy dla graczy w ofercie duńskiego producenta. Zmiany względem poprzedników nie są tylko kosmetyczne. Przede wszystkim obie myszy mają nowy sensor: TrueMove3, rezultat współpracy z firmą PixArt. Sprawdziliśmy, jak te urządzenia sprawują się w praktyce i czy zmian w stosunku do poprzedników jest więcej. 

SteelSeries pierwszą mysz z rodziny Rival zaoferował już ponad 3 lata temu. Ten okres był dla rozwoju myszy komputerowych dość znaczący, ponieważ na rynku pojawiło się wiele urządzeń odznaczających się bardzo dobrym wykonaniem i świetnym sensorem. Rival 310 to następca odświeżonej wersji pierwszego Rivala, a mianowicie modelu Rival 300. Podobnie jak wszystkie inne gryzonie z tej rodziny jest przeznaczony dla graczy praworęcznych, co widać już na pierwszy rzut oka. Z kolei Sensei to mysz w stu procentach symetryczna, która powinna wpasować się w dłoń zarówno gracza praworęcznego, jak i leworęcznego. W obu modelach producent zastosował czujnik optyczny TrueMove3 o rozdzielczości 12 000 dpi. Jego parametry na papierze wyglądają naprawdę dobrze. 

 

Dane techniczne według producentaSteelSeries Rival 310SteelSeries Sensei 310
Rodzaj sensora optyczny TrueMove3 optyczny TrueMove3
Rozdzielczość 12 000 dpi 12 000 dpi
Możliwość zmiany ustawienia dpi w locie Tak Tak

Prędkość maksymalna

8,89 m/s (350 cali/s) 8,89 m/s (350 cali/s)
Przyśpieszenie 50 g 50 g
Interfejs USB 2.0 USB 2.0
Wymiary 127,6 mm × 70,1 mm × 41,98 mm 125,1 mm × 70,39 mm × 39,95 mm
Masa

88,3 g

91,1 g
Długość kabla 2 m (bez oplotu) (2 m bez oplotu)
Dodatkowe oprogramowanie SteelSeries Engine 3 SteelSeries Engine 3

Oba urządzenia są pakowane w niewielkie pudełko z twardej tektury. Leżą w charakterystycznym wycięciu w piance, idealnie dopasowanym do kształtu obudowy. Pomimo braku dodatkowych zabezpieczeń nie będą się przemieszczać wewnątrz. Zawartość zestawu jest raczej uboga: dołączono jedynie cienką książeczkę z informacjami o produkcie. 

SteelSeries Rival 310 i Sensei 310 – jakość wykonania

SteelSeries Rival 310 składa się z podobnej liczby elementów co poprzednik. Różnią się przede wszystkim przyciski. W modelu Rival 300 przyciski główne były bezpośrednim przedłużeniem grzbietu. Tutaj natomiast tworzą oddzielne elementy, co podkreśla wyraźnie zarysowana szpara między nimi a tylną częścią gryzonia. Dokładnie takie samo rozwiązanie SteelSeries zastosował w modelu Sensei 310.

Użyte tworzywo to plastik. Plastikowe są również dodatkowe elementy, takie jak przyciski i rolka. Oba testowane modele nie różnią się wykorzystanymi materiałami. 

Następną zmianą w stosunku do poprzedników jest sama faktura plastiku. Użytkownicy pierwszego Rivala oraz Rivala 300 z pewnością przyzwyczaili się do miłej w dotyku cienkiej warstwy gumy. W nowych modelach producent zrezygnował z tego rozwiązania. Plastik, z którego wykonano oba urządzenia, jest bardzo chropowaty i bardzo podobny do tworzywa użytego choćby w myszkach Razera. Jego struktura ma wpływ na stabilność chwytu. Pomimo braku gumy przeciwpoślizgowej chwyt jest bardzo pewny: mysz nie wyślizguje się z dłoni podczas dynamicznych ruchów ani unoszenia. Niewątpliwą zaletą tej powierzchni jest również to, że nie zbiera odcisków palców. Nie oznacza to jednak, że nie da się jej zabrudzić. Podczas długich sesji stanowi ona swego rodzaju tarkę dla dłoni, czego efektem są niemiłe dla oka smugi przypominające przetarcia.

Na grzbiecie urządzenia oprócz rolki nie mogło zabraknąć przycisku do zmiany ustawienia dpi, a w tylnej części – starannie wyciętego logo producenta.  

Spojrzenie na tył obudowy ujawnia także brak charakterystycznej gumowej wstawki z napisem Rival. W tym miejscu grzbiet bezpośrednio łączy się ze spodem. Nie ma tu żadnych szpar. Ich brak nie ma jednak żadnego wpływu na użytkowanie myszy. Wpływa jedynie na wygląd sprzętu, który jednym przypadnie do gustu, innym – niekoniecznie.

Wewnętrzny bok w obu urządzeniach pokryto przeciwpoślizgową gumą. Pamiętamy, że w pierwszym Rivalu gumowane boki były niskiej jakości, przez co szybko się przecierały. Ten element poprawiono już w modelu Rival 300. Ponownie widać, że producent uczy się na własnych błędach. Gumy, które pokrywają boki wewnętrzny i zewnętrzny, są przede wszystkim grubsze od zastosowanych w poprzednim modelu. Są bardzo miłe w dotyku, a ich właściwości przeciwpoślizgowe oceniamy na piątkę. Palce spoczywające na ich powierzchni nie ślizgają się, a pot na dłoniach w trakcie długich sesji nie wpływa negatywnie na stabilność chwytu. Nie mamy też krytycznych uwag co do łączenia boków ze spodem.

Na wewnętrznej stronie Rivala oprócz przeciwpoślizgowych mat znalazły się dwa dodatkowe przyciski. Te, które zastosowano w modelu Rival 310, są zauważalnie większe niż w Sensei 310. W obu przypadkach są bardzo dobrze spasowane z bokiem.

Wielkość przycisków bocznych to niejedyna różnica między nowymi urządzeniami SteelSeries. Sensei 310 to mysz w pełni symetryczna. Oznacza to, że także na jej zewnętrznym boku znajdują się dwa dodatkowe przyciski. Będą z tego zadowolone przede wszystkim osoby leworęczne, bo nie będą musiały godzić się na ograniczoną funkcjonalność. 

Oba modele mają bardzo podobne spody. Jedyna dostrzegalna różnica to nieco inny kształt ślizgaczy. Zarówno Rivala, jak i Sensei producent wyposażył w trzy ślizgacze: jeden podłużny w przedniej części spodu oraz dwa małe z tyłu. Są naprawdę dobrej jakości. Zapewniają bardzo przyjemny poślizg. Nie występuje też zjawisko przyklejenia. Rozmieszczenie ślizgaczy i użyty w nich materiał są w obu modelach jednakowe. Na spodzie obu urządzeń naniesiono też niewielkie logo SteelSeries i przyklejono, bezpośrednio nad okiem sensora, naklejkę z informacjami o myszy. Żeby zaś dostać się do środka, należy odkręcić cztery niewielkie śrubki pod ślizgaczami. Ślizgacze odklejają się bez problemu; wystarczy skorzystać z niewielkich otworów, które pozwalają je podważyć. 

Spód SteelSeries Rival 310

Ostatnim elementem, jaki pozostał do omówienia, jest kabel. Podobnie jak w przypadku innych konstrukcji z rodziny Rival (z wyjątkiem modelu Rival 700, do którego dołączany jest dodatkowy kabel, zabezpieczony oplotem) producent nie zastosował w nim dodatkowego zabezpieczenia. Ma 2 m długości i tak samo jak w poprzedniku jest bardzo giętki. Dzięki temu po wyjęciu myszy z pudełka można go bez większego trudu wyprostować. Nie stwierdziliśmy przy tym, żeby się skręcał. Początkowo obawialiśmy się jednak, że będzie zawadzał o kant biurka, co mogłoby ograniczyć swobodę ruchów. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło: kabel podczas użytkowania był prawie niewyczuwalny.

SteelSeries Rival 310 i Sensei 310 – przyciski i rolka

SteelSeries Rival 310 łącznie ma sześć przycisków, a każdy z nich jest w pełni programowalny. W nowym Sensei dochodzą dwa przyciski na drugim z boków. Przyciski główne w obu modelach nie są przedłużeniem grzbietu, lecz są od niego wyraźnie oddzielone. Zarówno w jednym, jak i drugim modelu zachowują dobrą równowagę między miękkim a twardym kliknięciem. Stawiają przy tym średni opór i wydają wyraźny odgłos aktywacji, a moment zadziałania jest wyraźnie wyczuwalny. Przełączniki w obu testowanych dziś myszach, jak na konstrukcję projektowaną z myślą o graczach, są średnio głośne. Punkt aktywacji jest położony dość płytko. Przy czym mimo użycia w obu myszach dokładnie tych samych przełączników przyciski główne w Sensei 310 wydają wyrazistszy odgłos. Dźwięk dobywający się z modelu Rival 310 jest jakby lekko przytłumiony. Przyczyn może być wiele, od grubości plastiku, z którego wykonano przycisk, po umieszczenie przełącznika w takiej, a nie innej pozycji. 

W myszce dla graczy liczy się również dynamika działania przełączników oraz to, jak szybko odbijają i powracają do pozycji początkowej. Żeby lepiej zobrazować ich jakość, przeprowadziliśmy swój standardowy test w grze Battlefield 4. Polegał on na próbie wystrzelenia 10 pojedynczych pocisków w niewielkich odstępach czasu w trybie ognia ciągłego. Oto rezultaty:

  • ACW-R (880 pkt szybkostrzelności) – to jedna z najszybszych broni w grze, tylko minimalnie wolniejsza od AEK-971. Obie testowane dziś myszy przeszły ten test wzorowo. Każdy strzał zakończył się powodzeniem. 
  • AEK-971 (900 pkt szybkostrzelności). Na 10 strzałów średnio 2 próby zakończyły się niepowodzeniem. To bardzo dobry wynik.
  • CZ-3A1 oraz FAMAS (1000 pkt szybkostrzelności) – to dwie najszybsze bronie dostępne w grze. I tym razem na 10 strzałów średnio 2 kończyły się wystrzeleniem więcej niż jednego pocisku. 

Trwałość przełączników pod przyciskami głównymi producent szacuje na 50 mln wciśnięć. Z danych technicznych dowiadujemy się również, że wyprodukowała je firma Omron. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się im dokładniej. 

W obu modelach zamontowano te same chińskie przełączniki Omron D2FC-F-K(50M). Liczba w nawiasie oznacza przewidywaną trwałość. W modelu Sensei są ułożone pionowo, a w Rival 310 – poziomo. 

SteelSeries Sensei 310

W obu urządzeniach zastosowano 24-stopniowy mechanizm obrotowy firmy ALPS. W zasadzie nie różni się działaniem od mechanizmu w poprzednich wersjach Rivala (tamten również był produkcji ALPS). Rolka chodzi bardzo lekko, a poszczególne progi są bardzo dobrze wyczuwalne. Jest też dość cicha podczas codziennego użytkowania. Przekręcaniu rolki towarzyszy charakterystyczny terkot. Jej wierzchnią część pokryto niewielką ilością gumy o wyraźnym wzorze. Nie stwierdziliśmy żadnych śladów złego spasowania. Rolka jest przy tym dość sztywna i nie kołysze się na boki. Wbudowany w nią przycisk stawia średni opór, a punkt aktywacji jest położony bardzo płytko. Nie stwierdziliśmy również problemów z powtórną aktywacją. Mechanizm obrotowy podczas szybkiego przewijania jest podobnie głośny jak wbudowany przycisk.

Zagadką pozostaje przełącznik pod rolką. Prawdopodobnie jest to jeden z mikroprzełączników firmy Kailh (model MI627301D02-1).

SteelSeries Rival 310

Przycisk do zmiany ustawienia dpi na grzbiecie to już właściwie standard w myszach dla graczy. W obu urządzeniach wciska się dość płytko i stawia średni opór. Nie sprawił nam większych trudności w użytkowaniu. Trzymając mysz chwytem palm, nie musieliśmy odrywać śródręcza, żeby go aktywować. Wystarczy przenieść palec środkowy, który domyślnie ułożony jest na prawym przycisku, w taki sposób, żeby spoczął na rolce (podobnie jak w ułożeniu 1 + 3 + 1), i go docisnąć. 

Boczne przyciski w obu myszach są dosyć grube. Wykonano je z tego samego chropowatego plastiku, który wykorzystano do produkcji całego korpusu. W modelu Rival 310 są zauważalnie większe niż w Sensei. Delikatnie różnią się też dźwiękiem towarzyszącym wciśnięciu. Warto przy tym zaznaczyć, że w obu przypadkach boczne przyciski są głośniejsze od pozostałych. Klikają raczej sztywno i twardo. Moment ich aktywacji jest bardzo dobrze wyczuwalny.

W obu urządzeniach przełączniki w przyciskach dodatkowych, łącznie z tym do zmiany ustawienia dpi, wyprodukowała firma Kailh. Nie udało nam się jednak znaleźć dokładniejszych informacji o szacowanej trwałości. 

 

SteelSeries Rival 310 i Sensei 310 – ergonomiczność

SteelSeries Rival 310 to mysz, która ze względu na wyprofilowanie jest przeznaczona dla osób praworęcznych. Sam kształt nie zmienił się na tyle względem modelu Rival 300, żeby można było mówić o rewolucji. To wciąż ta sama sprawdzona bryła z wyraźnie wyciągniętym ku górze grzbietem, pozwalającym bardzo wygodnie ułożyć śródręcze.

Podobnie jak Rivala 300, tak i jego następcę najwygodniej trzyma się chwytem palm. Ponieważ jednak ten drugi jest trochę mniejszy, całkiem dobrze spisują się też wszelkie połączenia chwytów palm i fingertip oraz typowy claw. Zalecane przez nas ułożenie palców to standardowe 1 + 2 + 2. Mimo że na grzbiecie znajduje się niewielki przycisk do zmiany ustawienia dpi o dość płaskiej powierzchni, ułożenie 1 + 3 + 1 raczej odradzamy. W trakcie przeglądania stron internetowych i ogólnie codziennego użytkowania jest ono dość wygodne, jednak podczas najszybszych akcji, gdy mysz jest przesuwana bardzo dynamicznie, może dojść do niezamierzonej zmiany rozdzielczości. Ci, którzy mimo wszystko chcą stosować ułożenie 1 + 3 + 1, mogą co najwyżej dezaktywować przycisk do zmiany ustawienia dpi.

W nowym Rivalu da się zauważyć pewne akcenty zaczerpnięte z modelu Rival 700. Mamy na myśli to, że tył myszy nie jest zaokrąglony w typowy sposób. Początkowo obawialiśmy się tego, że przebiegające przez lewą i prawą część tyłu krawędzie będą miały negatywny wpływ na ułożenie dłoni, jednak podczas użytkowania okazało się, że właściwie są niewyczuwalne.  

Sensei 310 to z kolei mysz symetryczna. Nie ma tu żadnych wyprofilowań, które mogłyby utrudnić użytkowanie osobom prawo- lub leworęcznym. Podobnie jak Rival zapewnia dużą swobodę w doborze chwytu i ułożenia palców (z wyjątkiem 1 + 2 + 1 + 1). Można ją wygodnie trzymać każdym z trzech podstawowych sposobów. Musimy jednak podkreślić, że wygoda ściśle zależy tu od wielkości dłoni. Wszystko przez to, że mysz rozszerza się ku tyłowi. O ile posiadaczom większych dłoni dodatkowe wybrzuszenia w tylnej części nie będą przeszkadzać, o tyle pozostali mogą odczuwać dyskomfort.

Poniżej przedstawiamy dokładne wymiary obu urządzeń.

Mimo że boki obu myszy zbudowano z tych samych materiałów, różnią się dość znacznie. Wewnętrzny bok Rivala 310 – podobnie jak w modelu Rival 300 – zapewnia sporo miejsca na wygodne ułożenie kciuka. Co ważne, kciuk nie styka się bezpośrednio z dodatkowymi przyciskami, więc ich przypadkowe wciśnięcie jest wręcz niemożliwe. Z kolei bok zewnętrzny został wyprofilowany w znany już nam sposób. Dzięki temu prawa część urządzenia dość charakterystycznie się przechyla, co pozwala pewnie chwycić zewnętrzną część małym i serdecznym palcem. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku Sensei 310. Tutaj oba boki zapewniają znacznie mniej miejsca. Kiedy do jednego z nich przyłożyliśmy kciuk, okazało się, że niewielka część palca styka się z przyciskami bocznymi. Sensei musimy jednak pochwalić za bardzo dobre spasowanie przycisków dodatkowych z bokiem. Podczas użytkowania bez względu na to, którą dłonią trzymaliśmy mysz, przyciski po zewnętrznej stronie były niemal niewyczuwalne. Nawet w trakcie zamaszystych ruchów w Counter-Strike: Global Offensive nie zdarzyło nam się wcisnąć przypadkowo któregokolwiek z nich. 

Obie myszy stabilnie spoczywają w dłoni. W modelu Sensei boki układają się prostopadle do grzbietu, co dodatkowo ułatwia unoszenie. Nie bez znaczenia jest też bardzo dobre wyprofilowanie nowego Rivala. Istotna jest także waga sprzętu. Oficjalnie obie myszy ważą blisko 90 g. Nasze pomiary wykazały następujące wartości: Rival 310 – 90 g bez kabla, 120 g z kablem, Sensei – 98 g bez kabla, 128 g z kablem.

Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
Matticzek (2017.08.01, 12:24)
Ocena: 8

0%
'Zarówno Rivala 310, jak i Sensei 310 producent wyposażył w nowy sensor o nazwie TrueMove3. Powstał on we współpracy z firmą PixArt. Jego specyfikacja jest bardzo zbliżona do cenionego przez wielu czujnika PMW3360.' Czytaj ze zrozumieniem
matekmz (2017.08.01, 12:33)

0%
tekn @ 2017.08.01 12:14  Post: 1084810
Najlepszy sensor na rynku PWM3360 a u was w testach wychodzi akceleracja? Coś jest nie tak z softem/implementacją albo waszym testem. Pytanie na ile ten wasz tor jest dokładny.

Przeczytaj najpierw test, a potem napisz komentarz.
Damyenoz (2017.08.01, 12:43)
Ocena: 4

0%
tekn @ 2017.08.01 12:14  Post: 1084810
Najlepszy sensor na rynku PWM3360 a u was w testach wychodzi akceleracja? Coś jest nie tak z softem/implementacją albo waszym testem. Pytanie na ile ten wasz tor jest dokładny.

Nawet gdyby był to PMW3360, to nie znaczy, że w każdej myszy musi działać tak samo świetnie. Osiągi wybranego sensora mogą różnić się w zależności od urządzenia. Spójrz choćby na pierwsze testy SteelSeries Rival 700 z przywołanym przez Ciebie PMW3360.
smog11 (2017.08.01, 12:54)
Ocena: 4

0%
Nie mogę się doczekać aż Zowie wypuści ZA1x i ECx-A z nowszymi sensorami.
blondasek (2017.08.01, 12:55)
Ocena: -2

0%
@!$#$@#!%!# czy tylko myszki przychodzą do testowania?..
Dopiero co był 'rzut oka'... @matekmz to ile jeszcze mamy czekać na te dobre zmiany? Od mojego ostatniego komentarza z wymienionymi artykułami doszły:
3x test myszek, telefon, Ryzeny, marketingowy bełkot (znowu wyżej niż powinien być, ale ponoć 'nie jest sponsorowany'...), 3x lapek (w tym 'nowa' Nvidia M), wpływ RAM-u na Ryzeny (świetny art!), Intele, NAS i kijowy router (jak można z takiego szrotu robić art...). Kolejny miesiąc i tylko 4 artykuły które mają rację bytu. Niby lepiej niż poprzednio, ale za miesiąc już nie będzie Ryzenów i Inteli, więc dwa odpadną.
vibovit (2017.08.01, 18:31)
Ocena: 4

0%
W końcu pozbyli się tej idiotycznej gumy i jest porządny plastik, po Razerze i Logi coraz więcej producentów sie 'normuje' i kończy z tym szaleństwem, ileż lat można było błagać. Nie rozumiem tylko po co kombinowali jak koń pod górę i customowali 3360. Właśnie miałem problem z wymianą myszki, po sensei żadna nie wydaje mi się wygodna, do tego obecnie nic oprócz 3360 nie ma sensu. Jeśli jest taki sam feeling jak w innych myszkach na tym sensorze to instabuy :E
Edytowane przez autora (2017.08.01, 22:27)
SarioN (2017.08.01, 21:49)
Ocena: 2

0%
kto mi zapoda linka do Enotus Mouse Test v0.1.4?
szukam i szukam i nie moge znalesc....
HΛЯPΛGŌN (2017.08.02, 01:28)
Ocena: 3

0%
Po Deathadderze i Sensei, najlepiej mi się użytkuje Zowie ZA12. Po prostu świetna mysz bez udziwnien.
Cesarz Cyberprzestrzeni (2017.08.02, 11:02)
Ocena: 4

0%
SarioN @ 2017.08.01 21:49  Post: 1084991
kto mi zapoda linka do Enotus Mouse Test v0.1.4?
szukam i szukam i nie moge znalesc....

jest dostępny znacznie lepszy program, bardzo dokładnie obrazujący parametry myszy w postaci wykresów: http://www.overclock.net/t/1590569/mousete...ftware-reloaded
wyniki enotusa są co najwyżej poglądowe (i to wyłącznie dotyczące max speeda, wyniki wszystkich pozostałych funkcji enotusa są bezużyteczne).
Edytowane przez autora (2017.08.02, 11:05)
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane