Gry i konsole
Artykuł
Piotr "CarnAge" Czyszczoń, Niedziela, 7 grudnia 2003, 19:25
Rynek gier „akcji” na komputery osobiste, jest dosyć specyficzny. Różnej maści znawcy i wizjonerzy, od lat przepowiadają mu rychły upadek. Powód jest prozaiczny, ekspansja konsol, szczególnie na rynkach zachodnich, jest wręcz porażająca. Galopujące piractwo powoli skłania programistów do przerzucania się na bardziej lukratywny i pewny rynek konsol. Praktycznie jedyną domeną szeroko pojętych gier zręcznościowych, niezagrożoną ekspansją konsol nowej generacji, pozostają gry z gatunku First Person Shooter (FPS)/First Person Perspective (FPP). Takie tytuły, jak zapowiadany Half-Life 2 czy trzecia odsłona legendarnego Dooma, pozwalają mieć nadzieję, że gracze nie zasną przed monitorami swoich poczciwych składaków, których wartość na ogół przewyższa kilkukrotnie cenę najdroższej konsoli. Skąd te dywagacje odnośnie kondycji elektronicznej rozrywki? Oto mało znany zespół programistów ze Szwecji postanowił wstrzelić się w rynkową niszę produktem, który aspiruje do tego, by zostać godnym następcą takich gier, jak Interstate 76 czy stareńki Quarantine, dodając szczyptę szaleństwa rodem z kontrowersyjnego Carmageddona. Czy taki melanż pomysłów z różnych produkcji udał się developerom z firmy GRIN? Za chwilę się przekonamy...
Fabuła albo opowieść o tym, jak całą ludzkość trafił, za przeproszeniem, szlag

Ciężki jest żywot naszej małej, zapyziałej planetki. Wiecznie tylko najazdy kosmitów tudzież jakaś nielicha wojenka, ataki gumowej Godzilli czy Talibowe w Klewkach. Od czasu do czasu prozaiczny psychopata z łopatą w garści, wielkie zło... pardon Zło, a w środku tego galimatiasu kolejny, naiwny bohater gry komputerowej, którego oczywiście musimy wykaraskać z nielichego ambarasu. Tak jest poniekąd i w Bandits: Phoenix Rising - sugestywnej, postnuklearnej wizji świata rodem z kultowego filmu Mad Max.


Ostatnią enklawą ludzkości jest Jerycho – miasto przywodzące na myśl Megacity z komiksu Sędzia Dredd. Mieszkańcy Jerycha zazdrośnie strzegą dostępu do swojego „raju”. Reszta nieszczęśników tuła się po pustkowiach, walcząc o przetrwanie na tym zniszczonym nuklearną pożogą padole łez. Takim właśnie wyrzutkiem jest Fennec, herszt zmotoryzowanej bandy Wilcze Stado.


Naszego protagonistę i jego rubasznego zastępcę, a jednocześnie „celowniczego”, Rewdalfa, poznajemy w witalnym dla przyszłości gangu momencie. Oto pierwszą misją naszej pary obwiesiów jest... bezczelny rajd na pozycje konkurencyjnego gangu Płonących Dyń. Powodem zatargu jest destylator aqua vitae. A po ludzku rzecz ujmując, człowiek nie wielbłąd, pić przecież musi. I tu właśnie należą się wielkie brawa dla autorów Bandits: Phoenix Rising. Zamiast napuszonego, poprzetykanego frazesami wstępu, musimy jedynie zadbać o... jakże potrzebną wszystkim rezydentom postapokaliptycznych światów wódeczkę (aby mogli urżnąć się w sztok, zapominając o swym ciężkim losie). Proza życia - rzec by można!

W początkowych misjach trudnimy się typowym, łupieżczym fachem. Nękamy Płonące Dynie napadami na strzeżone konwoje. Wreszcie kradniemy, lub - jak kto woli - odbijamy z rąk adwersarzy maszynerię, którą nasi bohaterowie przehandlują za nowe uzbrojenie w obozie klanu Krzyżowców. Implikacją naszych wyczynów będzie nastąpienie na odcisk Enklawianom, bandzie religijnych fanatyków, wspieranych przez pozbawione przywódcy sierotki z Płonących Dyń. Kto przyczynił się do zejścia z ziemskiego padołu lidera tych ostatnich, dowiesz się w jednej z 22 czekających na Ciebie misji, drogi graczu...


Zadania są całkiem zróżnicowane, od wcześniej wspominanych przeze mnie napadów i dzikich rajdów na terytoria wroga, poprzez atak na opancerzony pociąg i zastawienie pułapki na powolny konwój ciężarówek. Ba! W jednej z misji przyjdzie nam przeżyć wściekły atak Enklawian na bazę Krzyżowców. Co ciekawe, napastników odpieramy tym razem nie za kółkiem naszego zdezelowanego samochodu, lecz z opancerzonej wieżyczki, zasypując pojazdy wroga armatnią kanonadą.


Obok tych wydarzeń, na horyzoncie majaczy Mekka wszystkich walczących w B:FR frakcji, potężne Jericho City. Jedyna ostoja cywilizacji w świecie zniszczonym nuklearną pożogą. Naszym bohaterom również marzy się ta Ziemia Obiecana. Szansą na przełamanie systemów obronnych Jerycha jest podobno tajemnicza broń z zamierzchłej przeszłości – tytułowy Feniks.

Ocena artykułu:
Brak ocen
Zaloguj się, by móc oceniać
tygrysek (2003.12.07, 19:34)
Ocena: 0

0%
Lepiej byś Wormsy 3 zrecenzował smilies/tongue.gif
*Konto usunięte* (2003.12.07, 19:39)
Ocena: 0
Wormsy 3D smilies/tongue.gif
*Konto usunięte* (2003.12.07, 20:03)
Ocena: 0
No to wszystko jasne! Recenzje pisze i olał po hamsku forum. Tfu! Kija ci w oko.
pila (2003.12.07, 20:09)
Nie olał forum - jest teraz u rodzinki i nie ma dostępu do internetu smilies/smile.gif A tekst napisał dwa dni temu smilies/smile.gif
pila (2003.12.07, 20:10)
CarnAge pisze teraz recenzję Max Payne 2, a Wormsy to chyba Matteo chciał zrecenzować smilies/smile.gif
*Konto usunięte* (2003.12.07, 20:17)
Ocena: 0
tekst fajny ale i tak drań ze olewa forum. No i oszukuje. Co znaczy Fallout na 4 kolkach? Co za chamski lep na muchy w tytule zeby przyciagnac czytelnika!
*Konto usunięte* (2003.12.07, 20:19)
Ocena: 0
jak jesteś tak inteligent, a ten tekst jest denny, więc po co tu zaglądasz?
pila (2003.12.07, 20:33)
Winter, przecież Bomberman żartował smilies/smile.gif
pila (2003.12.07, 20:34)
A o czym jest Fallout (serio, ja nie wiem)?
patryko (2003.12.07, 20:38)
Ocena: 0

0%
Ogolnie rzecz biorac o postnuklearnym Swiecie smilies/bigsmile.gif
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane