Myszki, klawiatury
Artykuł
Damian Lejnert, Wtorek, 6 czerwca 2017, 18:00

Roccat Leadr to bezprzewodowa mysz, którą po raz pierwszy zaprezentowano na targach CES 2017. Czy zgodnie z zapewnieniami producenta może rywalizować z myszami przewodowymi? Czy sensor Owl-Eye okaże się strzałem w dziesiątkę i zjedna sobie graczy? Na te pytania odpowie nasz dzisiejszy test.

Używanie myszy bezprzewodowych do gier to temat, który co rusz towarzyszy kolejnym nowym urządzeniom pozbawionym kabla. Wielu miłośników wirtualnej rywalizacji w ogóle nie bierze pod uwagę bezprzewodowych kontrolerów. Oczekują oni bezkompromisowego działania gryzonia i wierzą, że zapewni je tylko kabel. Do tego ceny konstrukcji bezprzewodowych z najwyższej półki dla wielu są nie do przyjęcia. Roccat, znany producent urządzeń peryferyjnych dla graczy, stworzył mysz, która jak twierdzi, jest zdolna rywalizować z modelami przewodowymi.

 

Dane TechniczneRoccat Leadr
Rodzaj sensora Optyczny Owl-Eye (Pixart 3361) 
Rozdzielczość 12 000
Możliwość zmiany DPI w locie  Tak
Prędkość maksymalna 250 cali/s (6,35 m/s)

Przyśpieszenie

50 g

Interfejs Możliwość działania bezprzewodowego i przewodowego za pośrednictwem kabla mikro-USB/USB 2.0
Częstotliwość raportowania USB 1000 Hz 
Bateria Litowo-jonowa, 1000 mAh
Szybkość transmisji bezprzewodowej 2,4 GHz 
Wymiary 129 mm × 81 mm × 46 mm
Masa 134 g
Długość kabla 1,8 m (poprowadzony w oplocie)
Dodatkowe oprogramowanie Roccat Swarm  

 

Mysz jest pakowana w sporych rozmiarów pudełko. Nie bez powodu. Oprócz myszy, kabla oraz instrukcji szybkiej instalacji z naklejkami w zestawie umieszczono stację dokującą. Wszystko zostało starannie opakowane i dobrze zabezpieczone.

 

Roccat Leadr – jakość wykonania

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Pod względem konstrukcji mysz przypomina nam przewodowy model Roccat Tyon. Różnice w wyglądzie są niewielkie.

Podobnie jak Tyon model Roccat Leadr składa się ze sporej liczby elementów. Bardzo wyraźnie zarysowane linie, które przebiegają w miejscach łączenia, pozwalają z łatwością odróżnić obie myszy. Obudowę niemal w całości odlano z twardego plastiku o zróżnicowanej powierzchni.

Wyraźnie zarysowany wierzch myszy jest miły w dotyku; tworzywo zręcznie imituje cienką warstwę przeciwpoślizgowej gumy. W tym miejscu musimy podkreślić, że chociaż powierzchnia nie jest gumowa, ma pewne właściwości przeciwpoślizgowe. Niestety, osoby wrażliwe na wszelkie zabrudzenia będą miały co robić, bo powierzchnia ta bardzo szybko zbiera ślady po palcach. Na pocieszenie możemy dodać, że mysz łatwo się czyści: wystarczy przetrzeć ją szmatką, by wyglądała jak nowa.

Tylną część myszy przyozdobiono wyciętym logo Roccat, które – inaczej niż w modelu Tyon – jest podświetlane. Także model Leadr wyposażono w 14 w pełni programowalnych przycisków. Na wierzchu urządzenia oprócz głównych zamontowano cztery dodatkowe, rolkę oraz charakterystyczny przełącznik płetwowy, wystający ponad grzbiet konstrukcji.

Spasowanie elementów jest bardzo dobre. Mysz wydaje się bardzo solidna, a dodatkowe przyciski nie mają żadnych luzów. Widać staranność wykonania, którą Roccat wykazał się już niejednokrotnie. 

 

Boki podobnie jak wierzch wykonano z plastiku. Ich powierzchnia jednak nie jest aksamitna, lecz lekko chropowata. Nie brudzą się i z pewnością okażą się trwalsze niż maty z gumy, stosowane w wielu innych gryzoniach. Tym razem użyty materiał nie zapewnia zbyt dobrych właściwości przeciwpoślizgowych. Jest dość śliski i ogólnie robi gorsze wrażenie od wierzchu.

Zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny bok układają się prostopadle do grzbietu. Są delikatnie wyprofilowane, szczególnie wewnętrzny, który wyróżnia się charakterystycznym zagłębieniem na kciuk. Po wewnętrznej stronie zamontowano też dwa, bardzo dobrze rozmieszczone, przyciski i jednoosiowy analogowy przełącznik. Towarzyszy im przycisk pod kciukiem. Warto podkreślić, że boki myszy Roccat Leadr nie łączą się bezpośrednio ze spodem. Podobnie jak w modelu Tyon zastosowano obwódkę, ta jednak nie jest podświetlana. Jej srebrny kolor może sugerować użycie metalu, ale i ona jest plastikowa. 

 

Spód myszy w porównaniu z modelem Tyon przeszedł dużą metamorfozę. Powodem jest to, że Leadr to mysz bezprzewodowa z możliwością działania przewodowego. Dwa duże ślizgacze musiały ustąpić miejsca czterem mniejszym. Te są rozmieszczone bardzo dobrze i zapewniają doskonały poślizg bez względu na powierzchnię. Obok zamontowano wyłącznik w formie suwaka oraz przycisk pozwalający połączyć gryzonia ze stacją dokującą. W przedniej części spodu znajduje się specjalnie wydzielony tor dla wtyku mikro-USB. O podłączeniu kabla do urządzenia informuje wyraźny dźwięk zatrzaśnięcia. Żeby go wypiąć, trzeba wcisnąć niewielki przycisk obok i jednocześnie pociągnąć za przewód. Działa to bardzo sprawnie i nie wymaga zbyt dużej siły. Ostatnim elementem, który przyciąga uwagę na spodzie, są dwa pozłacane wtyki, dzięki którym mysz z łatwością połączymy ze stacją dokującą.

 

Przewód dołączony do myszy ma w istocie dwa zastosowania. W trybie bezprzewodowym za jego pomocą podłączamy stację dokującą do komputera. Żeby mysz działała w trybie przewodowym, odłączamy go od stacji dokującej i podłączamy do urządzenia. Został poprowadzony w czarnym oplocie. Ma długość 1,8 m, jest cienki, a zarazem dość giętki. W tym miejscu mamy jednak zastrzeżenie. Otóż po kilku dniach użytkowania w pobliżu wtyku mikro-USB z oplotu zaczęły wystawać pojedyncze nitki, co nie rokuje zbyt dobrze. Być może problem dotyczy tylko naszego egzemplarza. Tak czy inaczej, nie świadczy to pozytywnie o jakości oplotu, co w tej cenie zdecydowanie należy policzyć na minus. 

 

Stację dokującą zbudowano z dokładnie tych samych materiałów co mysz. Całość składa się z dwóch elementów, połączonych ze sobą na stałe. Jednym z nich są ramiona wspierające, drugim zaś – prostokątna płyta o dość sporej powierzchni. Tył wraz z zewnętrzną stroną ramion podpierających pokryto matowym plastikiem, z którego wykonano również boki myszy. Wewnętrzna część ramion i ramka otaczająca obudowę stacji także są plastikowe, a od pozostałych elementów różnią się jedynie powierzchnią. Ta jest błyszcząca i bardzo łatwo się brudzi. Przód podstawki i jej powierzchnia to aksamitny plastik, dokładnie ten sam, którym pokryto wierzchnią część myszy. Także tu bardzo łatwo pozostawić ślady po palcach, lepiej więc chwytać stację uważnie za chropowaty tył i ramiona wspierające.

 

W miejscach, w których podstawka styka się z podłożem, zastosowano niewielką ilość przeciwpoślizgowej gumy, dzięki czemu stacja dokująca zachowuje stabilność niezależnie od powierzchni.

 

W podstawce po lewej stronie producent wyciął swoje logo, a na środku za ramionami umieścił niewielkie wejście na wtyk mikro-USB oraz przycisk do łączenia stacji z myszką.

 

Na przodzie oprócz niewielkiego napisu Leadr w oczy rzucają się dwa podświetlane na niebiesko elementy. Jednym z nich jest nazwa producenta, drugi zaś to wskaźnik naładowania myszy. Oba świecą bardzo jasno i podczas nocnych sesji mogą rozpraszać. Zależy to jednak od miejsca, w którym stacja będzie stała.

 

Roccat Leadr – przyciski i rolka

Roccat Leadr ma 14 w pełni programowalnych przycisków. Dwa główne są bezpośrednim przedłużeniem grzbietu. Mają bardzo dobrze wyczuwalny i dość płytki punkt aktywacji, któremu towarzyszy wyraźny odgłos kliknięcia. Klikają raczej sztywno i twardo, zachowując przy tym głośność charakterystyczną dla myszy kierowanych do graczy. Siła wymagana do aktywacji przełączników jest umiarkowana. Przyciski do pozycji początkowej powracają bardzo dynamicznie. Żeby lepiej zobrazować ich działanie, posłużyliśmy się grą Battlefield 4, w której wykonaliśmy swój standardowy test. Polegał on na próbie wystrzelenia 10 pojedynczych pocisków z czterech najszybszych broni w grze w trybie ognia ciągłego.

  • ACW-R (880 pkt szybkostrzelności) to jedna z najszybszych broni w grze. Tylko minimalnie wolniejsza od AEK-971. W tym przypadku z 10 dość szybkich strzałów każdy był pojedynczy. 
  • AEK-971 (900 pkt szybkostrzelności). I tym razem wynik był imponujący. Tylko jeden strzał zakończył się wystrzeleniem dwóch pocisków. 
  • CZ-3A1 oraz FAMAS (1000 pkt szybkostrzelności) to dwie najszybsze bronie dostępne w grze. Tylko 2 strzały na 10 zakończyły się niepowodzeniem. To bardzo dobry wynik. 

 

Na lewo i prawo od przycisków głównych zamontowano po dwa dodatkowe. Ich górna część jest pokryta chropowatym plastikiem, boki zaś – połyskującym. Wciskają się podobnie jak główne, zbliżony jest także odgłos kliknięcia. Jedyną, choć znaczącą, różnicą jest to, że nie powracają do pozycji początkowej równie dynamicznie. Dwa dodatkowe przyciski po wewnętrznej stronie urządzenia są równie głośne jak główne, wciskają się dosyć płytko, a zarazem miękko, dość dynamicznie powracają do pozycji początkowej, ale także im sporo brakuje do dynamiki tamtych dwóch. Ciekawym rozwiązaniem jest również przycisk dostępny bezpośrednio pod kciukiem. Wymaga niewielkiej siły, co początkowo budziło nasze wątpliwości. Baliśmy się, że podczas wykonywania szybszych ruchów będziemy go nieumyślnie wciskać. Jak się jednak okazało, nie było z tym żadnego problemu. Nad dwoma dodatkowymi przyciskami po wewnętrznej stronie producent umieścił jednoosiowy analogowy przełącznik X-Celerator. Działa on bardzo płynnie, a co ważniejsze, da się go skonfigurować: przypisać do niego makro, opcje przydatne w codziennym użytkowaniu, takie jak przewijanie góra/dół, oraz działania wykonywane w grach komputerowych, na przykład wychylanie się. 

 

Całkiem dobrze sprawuje się też mechanizm obrotowy. Rolka jest porządnie wykonana. Przez jej środek przechodzi gruby pasek przeciwpoślizgowej gumy z niewielkimi żłobieniami. Również punkty aktywacji są świetnie wyczuwalne, a wbudowany przełącznik wciska się płytko i przy niewielkiej sile nacisku. Rolka nie jest szczególnie głośna, ale w naszym egzemplarzu zwyczajnie piszczała. Pisk ten nie towarzyszył każdemu obrotowi, występował jednak często i był na tyle wyrazisty, że do przewijania stron czy dokumentów używaliśmy przełącznika analogowego. Delikatny niesmak dość szybko załagodził przełącznik na grzbiecie. Jest dość charakterystyczny: budową przypomina płetwę. Dzięki temu można łatwo aktywować funkcję – przez przechylenie go w lewo lub w prawo. Co ważniejsze, nie trzeba przy tym odrywać palców od przycisków głównych. Wystarczy delikatnie przesunąć palec spoczywający na lewym lub prawym przycisku myszy w taki sposób, żeby aktywować wybrane działanie jego środkową częścią. Korzystaliśmy z niego dość często – to rozwiązanie sprawdzało się wyśmienicie.  

 

Roccat Leadr – ergonomiczność 

Roccat Leadr to mysz przeznaczona dla graczy praworęcznych. Ze względu na specyficzne wyprofilowanie wewnętrznego boku oraz umieszczenie tam dodatkowych przycisków użycie lewej dłoni jest zwyczajnie niewygodne i uniemożliwia sprawne korzystanie z przycisków bocznych. Musimy przyznać, że to jedna z najwygodniejszych konstrukcji dla graczy, ale też podkreślić, że nie wszystkim przypadnie do gustu. Ze względu na budowę najlepiej trzyma się ją chwytem typu palm: dłoń może w całości spocząć na myszy, palce nie wystają poza przyciski główne, a przełącznik płetwowy idealnie mieści się między nimi i jest dobrze wyczuwalny. Najwygodniejszym ułożeniem palców jest 1 + 2 + 2. Ułożenie 1 + 3 + 1 raczej odradzamy. Nie będzie ono zbyt komfortowe ze względu na obecność przełącznika płetwowego, który utrudnia wygodne ułożenie palca środkowego na grzbiecie. Mysz da się również trzymać chwytem typu claw, lecz wiąże się to z mniejszą funkcjonalnością. Żeby bowiem aktywować przełącznik płetwowy, i tak trzeba wyprostować palce na tyle, by zetknęły się z jego bokiem. Chwyt typu fingertip nie sprawdza się najgorzej, jednak wygoda użytkowania w tym przypadku istotnie zależy od długości palców. Może się bowiem okazać, że nie uda się dosięgnąć do wszystkich przycisków (szczególnie najbardziej wysuniętych w przód przycisków dodatkowych). My bez zbędnej gimnastyki palców mogliśmy skorzystać z każdego przycisku.

Leadr jest nieco cięższy od modelu Tyon. Według producenta waży 134 g, co potwierdziły nasze pomiary. Podczas użytkowania da się wyczuć, że tył delikatnie opada. Kiedy dłoń dość pewnie trzyma urządzenie chwytem palm, nie jest to istotny problem, jednak nie wszyscy będą skłonni to zaakceptować. 

 

Grzbiet myszy został wyprofilowany w sposób, który znamy już z wielu innych konstrukcji dla graczy. Im bliżej zewnętrznego boku, tym mocniej zaczyna opadać. Palec serdeczny i mały spoczywają bardzo wygodnie, nawet pomimo tego, że zewnętrzny bok jest ułożony prostopadle do grzbietu. Ku zewnętrznej stronie pochylony jest cały wierzch, łącznie z przyciskami głównymi. Także przyciski dodatkowe zamontowane obok prawego głównego są położone niżej od tych po lewej.  

 

Wyraźne wgłębienie po wewnętrznej stronie myszy pozwala wygodnie ułożyć kciuk. Dostęp do przycisków powyżej kciuka, jak i tego poniżej jest bardzo szybki. Mimo że palec ten delikatnie styka się z przyciskami, nie zdarzyło nam się żadnego przypadkowo aktywować. 

 

Producent nie podaje wymiarów stacji, dlatego zmierzyliśmy je sami.

Ocena artykułu:
Ocen: 4
Zaloguj się, by móc oceniać
mfuker (2017.06.06, 18:03)
Ocena: 4

0%
Kiedyś przymierzałem rąsię do podobnej konstrukcji, bodajże jakiś Logitech. Mnie wystające przyciski nie przypadły do gustu. Za mało swobody dla palców, za dużo niechcianych klików.
Edytowane przez autora (2017.06.06, 18:03)
Kitu (2017.06.06, 19:46)
Ocena: 1

0%
Widząc tytuł, chciałem napisać coś w stylu 'bezprzewodowa, dla graczy, wybierz jedno', ale po przeczytaniu artykułu muszę się wstrzymać. Wygląda na dobrze wykonaną myszkę, stacja dokująca jest naprawdę ładna, zarówno z myszką, jak i bez niej. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz - przy testach taktowania USB widać kilka wskazań na poziomie ~500Hz i jedno 250Hz - błąd myszki, odczytu w programie czy zmienialiście wtedy częstotliwości?
Duchu (2017.06.06, 20:09)
Ocena: 2

0%
Miałem myszkę w ręce i jest t o największa i jednocześnie najwygodniejsza mysz pod Palm grip jakiej używałem. Z tym LOD w Rocatach to nie najlepiej jest, mam nadzieje że odrobili pracę domową...

P.S. Z tą bezprzewodowością to jak dla nie nie jest to 'must have'. Wolałbym żeby poprawili Tyona i dali mu lepszy sensor.

Pozdr.
Edytowane przez autora (2017.06.06, 20:10)
ajfa 435 (2017.06.06, 21:59)
Ocena: 0

0%
Kiedyś miałem bloody tl8 za 118zł przereklamowana,oprogramowanie , mapowanie to porażka ,zaczęła coś się je...ć więc pojechałem do sklepu i za dopłatą wymieniłem na roccat kova,bo za dużego wyboru nie miałem.Zajebista mycha ,zmiana przycisków czy mapowanie klawiatury z to bajka.
Hibiki (2017.06.07, 08:09)
Ocena: 2

0%
Mi w tej myszy najbardziej brakuje możliwości bindowania bocznego nacisku rolki. To co ma Roccat Kone lub Logitech G502.

Edytowane przez autora (2017.06.07, 08:13)
Stonn (2017.06.07, 14:11)
Ocena: 1

0%
Byłaby świetna mysz gdyby nie ta stacja dokująca.
Hans (2017.06.07, 14:25)
Ocena: 4

0%
cena za to z kosmosu
WariatIsAmU (2017.06.08, 13:48)
Ocena: 1

0%
Nie powiem... Cena jest z KOSMOSU!!! 730 za myche to juz przesada wg mnie. Ale mialem juz okazje ja potestowac. Trzeba przyznac. Jest mega wygoda. Jest sporo przycisków co jest dla mnie mega duzym plusem.. No ale niestety.. Cena cena I jeszcze raz cena.. Za duza.
Athallus (2017.06.08, 18:36)
Ocena: 1

0%
Ja jednak wole mojego Logiteh g602, wg mnie najlepsza mych bezprzewodowa z dużą ilością przycisków.
Athallus (2017.06.08, 18:36)
Ocena: 0

0%
do usuniecia dubel
Edytowane przez autora (2017.06.08, 19:24)
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane