Monitory i projektory
Artykuł
Piotr Kwiatkowski, Niedziela, 18 czerwca 2017, 11:00

Pierwsze wrażenia dotyczące testowej stawki

Wybierając monitor 24-calowy w cenie do 700 zł, nie należy oczekiwać technicznych cudów. Z takim właśnie nastawieniem podeszliśmy do testowanych modeli, ale i tak niektóre ich cechy i parametry potrafiły zaskoczyć – zarówno na plus, jak i na minus.

 

Panele IPS, PLS, VA również w tanich monitorach 

Można by się spodziewać, że w tanich dwudziestkachczwórkach stosowane są prawie wyłącznie najsłabsze i najtańsze panele typu TN. To jednak nieprawda. Zwolennicy uniwersalnych monitorów multimedialnych już w tym przedziale cen znajdą spory wybór LCD typu IPS, VA czy PLS. Wyświetlają one atrakcyjniejsze barwy niż TN i – co najważniejsze – zapewniają szersze kąty widzenia. Musimy jednak na podstawie pomiarów uczciwie powiedzieć, że panele IPS stosowane w tanich monitorach wcale nie pokrywają w większym stopniu przestrzeni barwowej sRGB niż panele TN, a nierzadko wręcz z nimi przegrywają na tym polu. Wyjątkiem w naszym zestawieniu jest Philips 246E7, którego matryca IPS jest zdolna wyświetlić znacznie szerszy zakres barw niż rywale, zbliżający się do wymagań znanej z telewizji 4K przestrzeni kolorów DCI-P3.

Nie najlepsza jest też fabryczna prekalibracja monitorów zgodnie z wymaganiami standardu sRGB. Wielu uczestników testu osiągnęło bowiem średni błąd delta E 2000 na poziomie 3–4. Dotyczy to nawet tych modeli, które mają osobny tryb zoptymalizowany pod kątem przestrzeni barwowej sRGB. Na plus wysunął się w tym zestawieniu AOC I2481FXH, którego średni błąd delta E 2000 we wszystkich trybach działania wyniósł około 2. 

 

Małe możliwości regulacji ustawienia ekranu

Wszystkie testowane monitory mają bardzo uproszczone stopy/kolumny. Nie pozwalają one regulować wysokości położenia ekranu ani obracać go w płaszczyźnie poziomej, już nie wspominając o funkcji obracania w płaszczyźnie pionowej o 90 stopni (pivot). Dostępna jest wyłącznie możliwość niewielkiej regulacji pochylenia ekranu, przy czym w Samsungu S24F350F działała ona na tyle opornie, że prędzej udałoby się chyba urwać/ułamać plastikową nogę, niż zmienić stopień pochylenia.

W sytuacji gdy monitory były ustawione na biurku, brakowało nam przede wszystkim mechanizmu regulacji wysokości ekranu. Zasady budowy ergonomicznego stanowiska komputerowego nakazują, by górna krawędź ekranu znajdowała się mniej więcej na wysokości oczu użytkownika. Autor tych słów nie jest wielkoludem, lecz i tak do optymalnego położenia wszystkim uwzględnionym w teście 24-calowcom brakowało około 8–9 cm, co odpowiada mniej więcej dwóm opasłym tomom podłożonym pod monitor. Od tej bolączki są wolne nawet tanie monitory z ekranem o przekątnej 27 cali.

Czasami, choć już znacznie rzadziej, doskwierał nam też brak możliwości obrócenia ekranu w poziomie. Szerokie stopy nie zawsze łatwo jest odpowiednio ustawić na mniejszym czy bardziej zatłoczonym biurku. 

 

Kontrowersyjna jakość wykonania obudowy

Zasadniczo musimy pochwalić producentów za wizualne zabiegi, które stosują nawet w tanich modelach. Ultraszczupłe obudowy wyświetlacza (Acer 231bmid, AOC I2481FXH) czy imitacja ekranu bezramkowego (Acer R231bmid, BenQ GW2406Z) to pomysły, które skutecznie przyciągają wzrok. Trudno też nie docenić bardziej klasycznego, ale równie atrakcyjnego wyglądu obu monitorów LG czy Philipsa 246E7.

Zauważalnym kompromisem w większości tanich monitorów jest za to jakość wykonania obudowy i stabilność podstawy. W testowej stawce najbardziej chybotliwą konstrukcję miały oba monitory Samsunga i Philips 247E6, ale również oba Asusy nie popisały się stabilnością w trakcie poruszania się po menu. Znacznie stabilniej stoją na biurku modele z metalowymi podstawami o oryginalnym kształcie, na przykład Philips 246E7 i AOC I2481FXH. W monitorach BenQ GW2406Z i Philips 247E6 obudowy zostały wykonane z tworzywa, które wyraźnie lubi zatrzeszczeć. Pewne obawy budzi też sztywność obudów w ultraszczupłych konstrukcjach, choćby w AOC I2481FXH i Acerze R321. Są one bardzo giętkie, o czym warto pamiętać, montując lub przenosząc monitor z miejsca na miejsce. Na szczęście rzadko wyginamy ekran monitora już stojącego na biurku, a więc w codziennym użytkowaniu ta elastyczność obudowy nie powinna być istotnym problemem.

W gorszej sytuacji są ci, którzy szukają monitora do zawieszenia na ścianie, bo niemalże wszystkie uwzględnione w teście konstrukcje o ultraszczupłych obudowach są pozbawione mocowania VESA.

 

Nie zawsze wygodne i łatwe w obsłudze menu

Droższe monitory miewają nowoczesne menu, które obsługuje się za pomocą jednego minidżojstika. To rozwiązanie genialne w swojej prostocie i funkcjonalności. Spośród uwzględnionych w teście monitorów taki manipulator mają oba LG, Philips 246E7 oraz Samsung S24F350F.

Miniaturowy dżojstik zwykle zapewnia bardzo wygodną kontrolę nad ustawieniami monitora

Tańsze konstrukcje zwykle mają tradycyjne panele sterujące z przyciskami, które są wyraźnie mniej wygodne od rozwiązań opartych na dżojstiku.

 

Tradycyjny mechaniczny panel sterujący to rozwiązanie średnio wygodne, a jego obsługa potrafi wprawić wyświetlacze mniej stabilnych monitorów w wyraźne bujanie

Dwa monitory: Samsung S24D330H i Philips 247E6, wyposażono w dotykowe panele sterujące. Niestety, to właśnie one okazały się w praktyce najmniej wygodne.

Dotykowy panel wygląda nowocześnie i nie wymaga użycia dużej siły. Monitor mniej się rozbuja, ale najpewniej będzie mało wygodny w obsłudze

Nie zawsze przystępne są też projekty graficzne interfejsów użytkownika. Najmniej intuicyjne i najbardziej męczące w obsłudze są monitory AOC, ze względu na dużą liczbę opcji porozrzucanych w licznych zakładkach szerokiego interfejsu.

Wszyscy producenci umieścili w swoich monitorach polskojęzyczną wersję interfejsu użytkownika, co w teorii powinno ułatwić ich obsługę. Czasami można jednak odnieść wrażenie, że menu było tłumaczone przez maszynę. Najgorszy pod tym względem jest Asus. Jego monitory nie dość, że skrywają polską wersję menu pod opcją Angielski, to jeszcze mają mało intuicyjne tryby o nazwach: Tryb ciemni (w oryginale Darkroom – chodzi o zaciemniony pokój, słabo oświetlone pomieszczenie), Tryb odczytu (w oryginale Reader, czyli tryb do czytania/ pracy z tekstem) i Widok nocny (Night View).    

 

Nadmiar ustawień 

Tanie monitory są kierowane do mniej wymagających i mniej wtajemniczonych użytkowników peceta. Byłoby więc idealnie, gdyby sprzęt tej klasy był optymalnie skalibrowany w fabrycznej konfiguracji, a dostępne tryby działania miały proste, intuicyjne nazwy: internet, biuro, film, zdjęcia, gra FPS, gra RTS itd. Menu monitora nie powinno też zawierać zbyt dużej liczby ustawień, szczególnie ukrytych pod mało intuicyjnymi, marketingowymi nazwami lub skrótami. Oczywiście, praktyka jest nieco inna. Producenci starają się zapewnić użytkownikowi kontrolę nad możliwie dużą liczbą opcji: kilka poziomów funkcji dopalania pikseli (overdrive), kilka ustawień korekcji gamma, ustawienia temperatury barwowej bieli (choć ta akurat może się okazać przydatna), energooszczędności czy dynamicznego kontrastu (DCR), i nierzadko rozrzucają je przy tym po różnych zakładkach menu. Czy rzeczywiście użytkownik taniego monitora powinien zmagać się z tymi wszystkimi ustawieniami? Czy producenci nie mogą przeznaczyć dla niego zaledwie kilku ustawień, ale rzeczywiście dopracowanych (na miarę możliwości danego monitora)? Naszym zdaniem powinni.

 

Złącze DisplayPort – wyposażenie ekskluzywne

DisplayPort to obecnie podstawowy i najbardziej uniwersalny typ połączenia pomiędzy pecetem a monitorem. Tymczasem jest on dość rzadko spotykany w tanich modelach. Co prawda w urządzeniach o rozdzielczości Full HD, w których obraz jest odświeżany 60 razy na sekundę, DisplayPort nie jest niezbędny (wystarczą możliwości standardów HDMI i DVI-D), ale wyraźnie widać, że jego brak to jedna z typowych cech tanich konstrukcji. Za to większość testowanych monitorów ma jeszcze archaiczne analogowe wejście VGA (D-sub), którego... nie mają nowoczesne karty graficzne. 

 

Aspiracje do miana sprzętu dla graczy w rozsądnej cenie

W cenie do 700 zł można już natrafić na monitory kierowane do początkujących graczy. Cechują się one nieco wyższą częstotliwością odświeżania obrazu (75 razy na sekundę zamiast typowych 60) i obsługą techniki synchronizacji klatek AMD FreeSync (na G-Sync Nvidii w tej cenie jeszcze nie można liczyć). W większości mają też delikatne kolorowe wstawki na obudowie, które podkreślają charakter produktu.

Na plus wszystkich testowanych modeli można policzyć małe opóźnienie sygnału (input lag). Mogą natomiast dokuczać powidoki (ghosting), dostrzegalne za poruszającymi się elementami sceny. Jedynie kierowany do graczy model AOC G2460VQ6 i zupełnie pozbawiony „rozrywkowych” cech LG 24P58VQ, oparty na matrycy IPS, otrzymały w teście na obecność smużenia/powidoków ocenę niski. Intensywność tego zjawiska ocenialiśmy dla każdego monitora i różnych dostępnych w urządzeniu ustawień funkcji dopalania pikseli (overdrive). Obrazy na dole przedstawiają przykładowe powidoki: po lewej – tradycyjny jasny powidok za poruszającym się obiektem, a po prawej – tak zwany czarny ghosting, wyglądający trochę jak cień, będący wynikiem zbyt agresywnego dopalania pikseli.  

 

 

Ocena artykułu:
Ocen: 16
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane