Inne
Artykuł
Kamil Przybysz, Wtorek, 6 grudnia 2016, 14:29

Inteligentny dom (często zwany również, z angielska, Smart Home) to hasło, które potrafi rozpalić wyobraźnię. Niestety, refleksja o kosztach prawdziwie zautomatyzowanego domu najczęściej szybko ją studzi. Tak przynajmniej było jeszcze kilka lat temu, gdy prawie każde wyjście poza tradycyjne budownictwo traktowano jako ryzykowny eksperyment. Czasy jednak się zmieniły: stosujemy nowe materiały, myślimy o bezpieczeństwie i energooszczędności, a już niedługo nie będziemy umieli obejść się bez inteligentnych systemów oraz urządzeń domowych, które uczynią nasze życie jeszcze wygodniejszym. Sprawdzamy, na jakim etapie rozwoju jest rynek rozwiązań Smart Home.

Dom w pełni zautomatyzowany może nie jest marzeniem przywoływanym tak często jak latające samochody, ale chyba trudno o potrzebę bardziej uniwersalną niż wygodne mieszkanie. Dlatego trochę dziwi wrażenie, że temat stał się popularny dopiero niewiele ponad dekadę temu. Nie jest do to końca prawda, o czym świadczą różne wyobrażenia inteligentnego domu, które rodziły się w głowach wynalazców i projektantów przez cały XX wiek.

Wyjąwszy kilku pradziadów asystentów domowych, w tym kontrowersyjnego robota mordercę o nazwie Alpha, pierwszą wartą odnotowania i, co wydaje się wiarygodne, zrealizowaną wizją domu przyszłości był Push-Button Manor. Posiadłość, która została wybudowana przez niejakiego Emila Mathiasa w amerykańskim mieście Jackson, w 1950 roku doczekała się artykułu w czasopiśmie „Popular Mechanics”. Dom wyróżniał się tak zaawansowanymi rozwiązaniami, jak alarm garażowy, czujniki ognia, automatyczne rolety czy – to już prawdziwy hit – możliwość wyłączenia radia w pokoju gościnnym guzikami znajdującymi się w kuchni i sypialni! Wszystko to było proste, oparte na prymitywnych czujnikach i przełącznikach, ale zostało wykorzystane z pomysłem. Co powiecie na przykład na system, który sam zamyka okna, gdy pojemnik w rynnie wykryje wodę? Rzadko spotykane nawet dziś, a dzięki prostej magii guzików i kilometrom kabli ukrytych w ścianach rodzina Mathiasów miała się tym cieszyć ponad 50 lat temu!

Push-Button Manor
Push-Button Manor (źródło: http://blog.modernmechanix.com)


Innym przykładem, tym razem z 1957 roku, jest dom przyszłości Monsanto, który przez 10 lat był atrakcją Disneylandu w Kalifornii. Projekt był dziełem nie tylko tej niezbyt obecnie lubianej korporacji chemicznej, ale także specjalistów z MIT oraz inżynierów Disneya. Parkowa wizja przyszłości pokazuje fascynację wszystkim, co automatyczne i elektryczne. Każdy mebel musiał się poruszać, od półek w kuchni do umywalki, która mogła dostosować się do wzrostu dzieci. Oprócz rzeczy zaskakujących, ale mało praktycznych dom Monsanto pokazywał tak popularne dziś wynalazki, jak elektryczna golarka, elektryczna szczoteczka do zębów oraz mikrofalówka. Była nawet ultradźwiękowa myjka do naczyń, choć akurat te urządzenia przyjęły się później w innej formie oraz innych zastosowaniach. Pewnym nawiązaniem do atrakcji Disneya jest dom zaprezentowany w filmie reklamowym firmy Philco z 1967 roku (wtedy wykupionej przez motoryzacyjnego Forda), który pokazuje przyszłość z rozmachem typowym dla kina science fiction, obowiązkowo dodając komputery z migającymi diodami oraz maszyny przygotowujące pełne posiłki.


Monsanto House  (źródło: spyhunter007.com)

Ostatni na liście, ale zdecydowanie najciekawszy i najbliższy współczesności, jest zarys Smart Home, zaprezentowany w 1999 roku przez Microsoft. Zamiast dziwacznych, ale mało funkcjonalnych bajerów mamy tutaj zaawansowaną integrację oraz komunikację – zarówno pomiędzy domem a urządzeniami, jak i pomiędzy samymi domownikami. Oczywiście, wygląda to trochę komicznie, szczególnie gdy widzi się interfejs rodem z Windows 98, który usilnie nas przekonuje, że jest wygodny w obsłudze, nawet na urządzeniach przenośnych. Mimo wszystko Microsoft jakoś bardzo się nie pomylił – po prostu pokazał, co będzie można już niedługo robić smartfonem, tabletem oraz inteligentnym telewizorem. Świat poszedł właśnie w tym kierunku, choć dobrze, że już zapomniano o stacjonarnych wideotelefonach.


Microsoft Smart Home – film promocyjny 

Przeszłość inteligentnych domów to jednak nie tylko eksperymentalne instalacje. Automatyzacja domowa, bo tak się kiedyś mówiło o tym zagadnieniu, ma bardzo, bardzo długą historię, która sięga początków XX wieku, a dokładniej: 1901 roku. Wtedy światło dzienne ujrzała przerażająco wielka maszyna odkurzająca, wynaleziona przez Huberta Cecila Bootha. Jej rozmiar może zobrazować to, że wyglądała jak dyliżans i w istocie była ciągana przez konia. Brzmi to abstrakcyjnie, ale już kilka lat później Hoover zaprezentował pierwszy domowy odkurzacz w formie bardzo zbliżonej do tej, którą znamy dzisiaj. W międzyczasie i później pojawiły się takie nowości, jak: żelazko (elektryczne, bez duszy), toster, domowa lodówka, zmywarka, suszarka. Wszystko to było napędzane prądem lub gazem, trochę dziś zapomnianym jako paliwo dla urządzeń AGD. Rozumiem, że może się to wydawać oczywiste i niewarte wspominania, ale właśnie takie, z perspektywy czasu nieistotne, udoskonalenia poprawiały nasze życie. Pomyślcie: kiedy ostatnio kupiliście żeton, żeby zadzwonić z budki telefonicznej? No właśnie.


„Odkurzacz” Huberta Cecila Bootha (źródło: wyborcza.pl)


Jako pierwszy przykład automatyzacji domu w jej bardziej współczesnym znaczeniu, czyli wykorzystującej skomplikowany, inteligentny system, zazwyczaj podaje się komputer domowy ECHO IV (to skrót od Electronic Computing Home Operator). Była to szafa (dosłownie!), zajmująca część piwnicy, uruchomiona w 1966 roku przez Jima Sutherlanda, jednego z inżynierów firmy Westinghouse, z której zaczerpnął podzespoły do swojego projektu. Oprócz jednostki centralnej ECHO miał kilka domowych terminali, w tym klawiaturę IBM, która mieściła się w kuchni. Miał liczyć domowe finanse, robić listy zakupów, sterować temperaturą i wykonywać kilka innych domowych czynności. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, tym bardziej że wspominano także o prognozie pogody. ECHO IV, mimo że jego funkcje skupiały się na gospodarstwie domowym, miał też procesor tekstu, przez co uważa się go za jeden z pierwszym komputerów domowych, w znaczeniu „osobistych”, jakkolwiek dziwnie to brzmi.

Komputer ECHO IV (źródło: computerhistory.org)


Rok po tym, jak Sutherland uruchomił swój system, na rynek trafiło pierwsze komercyjne urządzenie tego typu. Kitchen Computer, bo tak nazwano to ustrojstwo w formie futurystycznego stołu, był oparty na komputerze Honeywell i kosztował 10 600 dol. Był on bazą przepisów, którą reklamowano hasłem: „Ona może gotować tylko tak dobrze, jak liczy Honeywell”. Podobno nie sprzedała się żadna sztuka.

Prawdziwy start domowej automatyki jako systemu dostępnego dla każdego nastąpił dopiero w 1975 roku, gdy opracowano standard X10 – dzieło fachowców z Pico Electronics. Olbrzymią zaletą tego protokołu było i dalej jest to, że można go stosować we właściwie każdym lokalu – wszystko dzięki wykorzystaniu instalacji elektrycznej jako nośnika danych. Pierwsze produkty spółki X10, opracowane we współpracy z firmą Birmingham Sound Reproducers (BSR), trafiły do sklepów w 1987 roku. W skład systemu wchodziła wtedy konsola-kontroler, moduł oświetleniowy i moduł AGD.

System BSR X10 (źródło: http://buildyoursmarthome.co)


Błyskawicznie pojawiły się następne: cześć instalowana dodatkowo przy urządzeniu i część działająca jako „przelotka” wkładana do gniazdka. Potem dołączyła do nich komunikacja radiowa, którą można było wykorzystać do sterowania pilotami. X10 dał początek innym, podobnym protokołom, a później – coraz nowocześniejszym, które wnosiły automatykę domową na nowe poziomy.

Ocena artykułu:
Ocen: 9
Zaloguj się, by móc oceniać
markov (2016.12.06, 14:46)
Ocena: 13

0%
Mało rozwiązań z prawdziwego zdarzenia, to tutaj, to popierdółki. Jak kilka żarówek można nazwać smart home? Sprawdźcie sobie chociażby polską firmę nexwell.
Edytowane przez autora (2016.12.06, 14:48)
Randall_Memphis (2016.12.06, 14:47)
Ocena: 5

0%
Brakuje Savant, to taki spory minus.

EDIT:// rozumiem, tu są zabawki i gadżety bardziej niż intelientne domy. Tytuł artykułu mnie zmylił.
Edytowane przez autora (2016.12.06, 14:58)
Generał Rakieta (2016.12.06, 15:03)
Ocena: 12

0%
kiedyś takie coś sam robiłem na atmegach :)
Kitu (2016.12.06, 15:13)
Ocena: 10

0%
W przyszłym roku, na wakacjach, mam coś takiego robić ze znajomym w jego domu. Wszystko oparte na Arduino, połączone z domowym serwerem NAS + aplikacje na androida i pc. Wolę się pobawić, pomęczyć, pogłowić, ale mieć wszystko tak jak chcę niż korzystać z gotowców.
.:Proxy:. (2016.12.06, 15:13)
Ocena: 13

0%
Ja widzę przedrostek 'smart' - to momentalnie dostaje odruchu wymiotnego.

Głownie kojarzy się z brakiem pełniej kontroli nad urządzeniem i sporym wyciekiem informacji o użytkowniku, nie wspominam o zwiększonym ryzyku włamania do czegoś takiego i utracie jeszcze większej ilości cennych danych.

_______________________________________

Im więcej zapraszamy korporacji, czy innych firm pod strzechę i do naszego prywatnego życia, tym bardziej pozwalamy się obskubywać z prywatności.

SmartTV - no świetne rozwiązanie, integrujące w urządzeniu pełne centrum multimedialne i łatwy dostęp do zasobów internetu.
Niestety, to też świetny sposób aby pozyskiwać masę cennych informacji o nawykach domowników - i długo nie trzeba było czekać na afery niemal wszystkich kluczowych producentów, gdzie ich sprzęt wysyłał dane na temat tego co oglądamy. Sprawa ucichła, wiec pewnie lepiej ukryli szpiegowskie wtyczki.

Inteligentne liczniki energii - to już nie tylko mierzenie zużycia kWh, ale bardzo skrupulatne zbieranie danych na temat aktywności mieszkańców z możliwością zapisywania logów (ilość zużycia, data, godzina i czas trwania), z czego mnóstwo osób nie zdaje sobie sprawy.

Smartfony - tu już toczą się prawdziwe zawody miedzy producentem urządzeń i producentami softu - kto zbierze więcej danych (no ale to już dobrze wiecie).

Smartłacze - właściwie to samo, plus dochodzą dane biometryczne i trzeba pamiętać o załadowaniu bateryjki, bo inaczej pozostanie jedynie zegar słoneczny - o nie jest pochmurno :lol2:

Inteligentne samochody naszpikowane elektroniką - to kolejny element układanki, gdzie zbierane są o nas najróżniejsze dane. Wkrótce wymóg ubezpieczalni, być może policji. Cieszycie się prawda? :)

Nie twierdzę, że te rozwiązania są złe - bo nie widzę w tym nic złego, aby technologia miała nam służyć i pomagać w codziennym życiu.
Jednak zamiast nam służyć, niestety służy przede wszystkim chciwym korporacjom i rządom. Nie ze wszystkiego można zrezygnować, ale powinno się jak najbardziej ograniczyć wyciek danych - bo to nasz najcenniejszy skarb.

Kto nie ma 2 lewych rąk i ma mózg, bez najmniejszego kłopotu sam może sobie stworzyć tzw. inteligentny dom i rozbudować go wedle własnej wyobraźni - zachęcam aby pójść tą drogą.
Dopiero wtedy macie pełna kontrole nad systemem i wiecie co tak naprawdę robi.
SweetDreams (2016.12.06, 16:10)
Ocena: 11

0%
ale ciągle brakuje jakiegoś czołowego rozwiązania, lub przynajmniej kilku powszechnie stosowanych i ze sobą kompatybilnych.

A ja uważam, że takim standardem jest KNX. Ponad 300 producentów, 20 tys. kompatybilnych ze sobą urządzeń, możliwość integracji z każdym innym liczącym się na rynku systemem.
adoado0 (2016.12.06, 16:16)
Ocena: 11

0%
Do mnie akurat idea smart domu nie przemawia.
Gdyby robił jedzenie - ok. Ale po to by mi gasił i włączał światło - paranoja.
goly (2016.12.06, 17:12)
Ocena: 1

0%
kto wie czy dzisiejsze raki to nie wpływ elektroniki która nas otacza (po części)
Wooqi (2016.12.06, 17:17)
Ocena: 9

0%
Sam tytuł pokazuje, jak niewiele autor wie na temat. Wszystkie podane rozwiązania są automatyka budynkową i nie mają nic wspólnego ze smart. Kolokwialne mówienie o inteligencji budynku jest nadużyciem i powielaniem błędnych określeń.
Wszystkie rozwiązania mają za zadanie zautomatyzowanie funkcjonowania elementów wyposażenia domu.
Co do idei, ja jestem za, sam buduje automatykę budynku w oparciu o system Fibaro.
Tak, można bez tego żyć, ale w wielu dziedzinach życia w budynku automatyzacja ułatwia życie.
Edytowane przez autora (2016.12.06, 17:17)
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane