Karty graficzne
Artykuł
Piotr Gontarczyk, Czwartek, 31 marca 2016, 08:30

Rynek kart graficznych od lat jest zdominowany przez dwie firmy, AMD i Nvidię, które toczą bezustanny bój o tytuł lidera. Dzisiejsze pokolenie komputerowych graczy zna tylko dwie marki procesorów grafiki: GeForce i Radeon. Nie powinno to nikogo dziwić, skoro od dokładnie 20 lat na rynku procesorów grafiki do komputerów osobistych nie pojawił się żaden nowy podmiot. Dziś dyskusje o tym, kto w danym momencie jest lepszy, wbrew pozorom są bardzo proste, bo lepszy jest albo jeden, albo drugi. Ewentualnie może paść remis, ale zwolennicy każdej ze stron na takie rozwiązanie, oczywiście, nigdy się nie godzą.

Kolejne generacje procesorów grafiki zapewniają coraz większą wydajność i coraz większe możliwości. Przede wszystkim stale poprawia się jakość renderowanej grafiki i zwiększa rozdzielczość obrazu, a ponadto pojawiają się kolejne autorskie rozwiązania, takie jak nowe funkcje ulepszania wideo i wyświetlania obrazu na wielu monitorach oraz „dodatki” wzbogacające grafikę 3D. W ciągu blisko 20 lat rynek kart graficznych przeszedł poważne zmiany, które wywołały pewien paradoks. Jeszcze kilkanaście lat temu było znacznie więcej producentów procesorów grafiki, a jednak wybór kart drastycznie się zwiększył. Można by wręcz stwierdzić, że dziś dwie firmy oferują o wiele więcej modeli układów w obrębie jednej generacji, niż 10 firm kilkanaście lat temu. Dawniej największym problemem było postawić na właściwego konia.

Było ich wiele, każdy miał coś ciekawego do zaoferowania, ale konsumenckie zastosowania grafiki 3D dopiero nabierały kształtów, a to wiązało się z tym, że każdy taki koń łatwo mógł się potknąć, a nawet całkowicie odpaść z wyścigu. W pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku pojawiły się cztery nowe marki, wszystkie ważne z historycznego punktu widzenia. Każda zapewniała, że na nowo zdefiniuje branżę gier komputerowych. Weszły one na rynek opanowany już przez weteranów, wśród których byli tacy, którzy ani myśleli oddawać pole bez walki. Nowe rozpoczęło walkę ze starym i ostatnie lata XX wieku były najgorętszym okresem w historii kart graficznych. Jedna bitwa następowała tuż po drugiej – jedna firma wchodziła na ring, gdy inna z niego schodziła. Nawet najbardziej aktywnym zdarzały się wpadki, a więc kiepskie produkty. W całym tym zgiełku musiał się odnaleźć mały, ledwie dostrzegalny konsument. Ten mógł wygrać jak na loterii: kupić kartę graficzną, która da mu wszystko, o czym marzył. Mógł też przegrać, jak w trakcie upojnej nocy w kasynie: zostać z pustymi kieszeniami i problemem na głowie.

Ocena artykułu:
Ocen: 88
Zaloguj się, by móc oceniać
Remedy (2016.03.31, 08:52)
Ocena: 41

0%
Mcix ZUPEŁNIE nie trafiłeś, nie to było przyczyną upadku.

Ech.... z wypiekami na twarzy i z pieniędzmi w skarpecie jechałem po swoje Voodoo 1 do sklepu komputerowego z prawdziwego zdarzenia. Pierwsze uruchomienie NFS III w środku nocy i miód na oczy ;D
3nder (2016.03.31, 09:01)
Ocena: 32

0%
świetny artykuł, stare dobre czasy
ZlotoUchy (2016.03.31, 09:11)
Ocena: 22

0%
Uwielbiam takie artykuły. Sam miałem Voodoo i to był prawdziwy postęp wart wydanych pieniędzy.
Dzisiaj mamy tylko marketingowe postępy typu DX12, który nic nie wnosi prócz zamętu i sterty kłamstw.
Andree (2016.03.31, 09:24)
Ocena: 27

0%
Ciekawszy jest przypadek firmy PowerVR, która ocalała dzięki temu że wycofała się z rynku PC, na którym zadebiutowała kartami Kyro.
Niestety okazało się że z powodu niestandardowego renderingu kafelkowego nie byli oni w stanie zapewnić prawidłowego działania wielu gier PC.
W przypadku powstających wówczas procesorów mobilnych wsteczna kompatybilność nie miała znaczenia, nie było tam też DirectX, tylko uproszczony OpenGL ES, zatem opracowanie sterowników było znacznie prostsze.
nabeS (2016.03.31, 09:25)
Ocena: 29

0%
Ja z kolei w tych czasach byłem dumnym posiadaczem Voodoo 3 16MB AGP - Unreal 1, Unreal Tournament GOTY praktycznie cały czas do oporu mimo, że pierwszą moją grą na komputer z tą karta był Quake 2 - wtedy to Riva TNT była lepsza do Quake, a Voodoo do Unreala. Z tego sentymentu, to aż się napiję...
Opson6667 (2016.03.31, 09:45)
Ocena: 15

0%
Z perspektywy czasu - Voodoo 2 jest zdecydowanie zbyt dobrze potraktowane. Przy TNT to niestety technologiczny skansen. Ograniczenie do 4 MB pamięci na jedno TMU, słaba jakość filtrowania, fatalna wydajność trilinear, brak 32 bit..... I pewno tak by można dalej wymieniać. Ktoś powie że w 1998 nie miało to znaczenia. Ja pamiętam jak w kafejce internetowej odpaliłem Quake 2 na nowo zakupionych maszynach z Rivą TNT - różnica w jakości grafiki była ekhm..... bardzo znacząca. Zaś wydajność Quake 2 w trybie 1024 x 768 nieosiągalnym na Voodoo 2 - bardzo dobra. Wiadomo - dziś 3DFX to sentyment, ale kiedy decydowało się portfelem - a karta kosztowała dwie wypłaty trudno o sentymenty. Voodoo 1 super, ale kolejne już były co najwyżej szybkie - a jakość obrazu zeszła na dalszy plan.
Wotan91 (2016.03.31, 09:47)
Ocena: 8

0%
No niestety, jestem rocznik 91, a moja rodzina nijak nie była powiązana z komputerami. Mój pierwszy laptop z 1997 roku z pentium 133mhz i 'kartą graficzną SVGA', która oferowała tylko tryb 'software' ledwo dawał radę z NFS III: Hot Pursuit. Nie wiem ile mogłem mieć klatek, z 10-15 maksymalnie.
Tomb Raider II za to chodził całkiem, całkiem na tym sprzęcie.

Dobrze, że powstał nGlide i można sobie pograć w stare gry w oszałamiającej jakości i płynności. Jak ktoś nie używał nigdy nGlida to polecam. Warto zobaczyć jak gra mogłaby wyglądać pod koniec tych lat 90, gdyby się miało sprzęt za grube pieniądze :)
Art385 (2016.03.31, 09:56)
Ocena: 12

0%
W ciemno 5 gwiazdek jak wrócę do domu będzie, co czytać :)
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Aktualności spokrewnione
O autorze
Facebook
Ostatnio komentowane