Gry i konsole
Artykuł
Dawid Grzyb, Piątek, 4 grudnia 2015, 16:38

Tom Clancy's Rainbow Six: Siege to już dziewiąta część serii. Mimo że jest to pierwszoosobowa strzelanka, zmiany w porównaniu z poprzednikami są duże. Widać, słychać i czuć, że Siege należy do rodziny R6, choć samo to jeszcze nie gwarantuje sukcesu. Przekonaliśmy się zatem, co jest na rzeczy. Oto nasza recenzja.

Tom Clancy's Rainbow Six: Siege
Cena od 69.00 zł do 107.00 zł

Pamiętacie grę Tom Clancy's Rainbow Six: Patriots? Cóż, tak naprawdę nie ma czego pamiętać, bo ostatecznie projekt został skasowany w 2014 roku. Ale było dookoła niego sporo zamieszania. O Patriots pierwszy raz usłyszeliśmy trzy lata wcześniej. Nie do końca wiadomo, dlaczego ta gra nie ujrzała światła dziennego. Pojawiły się nawet krótkie fragmenty rozgrywki, a także warstwa fabularna. Gracz stojący na czele zespołu Rainbow miał zadanie pokonać, a jakże, grupę terrorystów zwących się prawdziwymi patriotami (ang. True Patriots). Tamci ubzdurali sobie, że będą jednocześnie sędziami, ławą przysięgłych i katami, działającymi w imieniu ofiar korupcji Wall Street. Szkoda, że się nie udało, Patriots zapowiadała się ciekawie. To nie jest pierwszy tytuł, który został pogrzebany w najprawdopodobniej dość późnej fazie rozwoju. Niemniej często jest tak, że jeden projekt zostaje odłożony, a jego miejsce zastępuje inny. Tom Clancy's Rainbow Six: Siege jest tego przykładem – to następca Patriots.

Test kart graficznych i procesorów w grze Rainbow Six: Siege

Rainbow Six: Siege

Tytuły z serii Rainbow Six zawsze miały warstwę fabularną – kampania dla pojedynczego gracza była ważnym elementem gry. W najnowszej części, Siege, nic takiego nie ma. Jest tylko szczątkowy zarys sytuacji pod postacią krótkiego filmu wprowadzającego, traktujący o wznowieniu programu Rainbow przez kobietę znaną po prostu jako Six. Oczywiście, powód jest ten sam co zawsze: pojawienie się nowej grupy terrorystycznej, znanej jako Białe Maski. Ale nic ponadto nie wiadomo; w grze nie ma ani wątku fabularnego, ani głównego bohatera. Zamiast tego jest zaledwie jedenaście misji niepołączonych ze sobą, które mają gracza tak naprawdę zapoznać z mechaniką gry i konkretnymi mapami. Miłośników powieści Toma Clancy'ego nie brakuje i wierzę, że spodziewali się dostać w Rainbow Six: Siege kawał żołnierskiej opowieści. Brak ten jest zatem wadą gry – twórcy przesadnie poszli na skróty. Nie wiadomo, z czego to wynika, choć pewnie winy należy się po części dopatrywać w zaprzestaniu prac nad Patriots.

Tom Clancy's Rainbow Six: Siege stawia przede wszystkim na rozgrywkę sieciową. Warstwa dla pojedynczego gracza, ograniczona do minimum i pozbawiona fabuły, nazywa się Situations. Ma na celu tylko jedno: przedstawić najważniejsze zasady gry. Tych jest dość dużo i zdecydowanie warto zapoznać się z tym trybem. Sprowadza się on do rozegrania meczów przeciwko sztucznej inteligencji na każdej z jedenastu dostępnych map. Zadaniem gracza będzie odbicie zakładnika i przetransportowanie go do strefy ewakuacyjnej, zlikwidowanie wszystkich terrorystów na danej mapie, a także rozbrojenie bomby. Wszystkie te czynności wykonuje w pojedynkę.

Tutaj należy się słowo o sztucznej inteligencji. Jest... niezbyt rozgarnięta. Komputerowi przeciwnicy nie dość, że zawsze są tak samo rozmieszczeni, to na dodatek sami pchają się pod lufę; nie stosują żadnych skomplikowanych taktyk, żadnego okrążania gracza i tym podobnych. Tak naprawdę oprócz tego, że strzelają, jako tako posługują się granatami i umieją niszczyć przeszkody, ale nic ponadto.

To wszystko powoduje, że gracz w dość komfortowych warunkach przyswaja podstawową mechanikę rozgrywki. Co więcej, za wykonywanie określonych czynności, na przykład ukończenie misji we wskazanym limicie czasowym lub dotrwanie do końca z poziomem zdrowia co najmniej równym połowie, otrzymuje punkty, które później może wydać na odblokowanie dodatków do broni, skórek dla niej i przede wszystkim grywalnych klas.

Rainbow Six: Siege

Ocena artykułu:
Ocen: 4
Zaloguj się, by móc oceniać
tomaster (2015.12.04, 17:05)
Ocena: 10

0%
Fajnie, że to kolejna gra z modelem zniszczeń, oby stało się to standardem.
KanekS (2015.12.04, 17:16)
Ocena: 8

0%
Dokładnie, możliwość niszczenia prawie wszystkiego na mapach to coś pięknego :)
BOLOYOO (2015.12.04, 17:22)
Ocena: 1

0%
Model zniszczeń jest tylko dlatego, że mechanika gry tego wymaga i są małe mapy - nie spodziewaj się tego w większej ilości tytułów.

Ogólnie gra wygląda na typowego średniaka, którego od czasu do czasu ma się ochotę zjeść ze smakiem. Nic nadzwyczajnego, ale przyzwoicie podanego. Niedługo sam przetestuję.
Niveal (2015.12.04, 19:15)
Ocena: 1

0%
Gra w multi jest mega grywalna jak ktoś lubi te klimaty. Świetna odskocznia od COD i BF.
om3ga (2015.12.04, 21:27)
Ocena: 5

0%
@up
niszczyc da sie tylko miejsca przewidziane przez scenariusz. Zrobisz 2 kroki dalej od bomb site'u i juz bombki nie podlozysz zeby dziure w podlodze zrobic ;0
agentixkocham (2015.12.04, 22:11)
Ocena: 1

0%
Kiepska SI hehehe nie da się ukończyć PvE nawet na normalu bo boty mordują przez ściany....
goly (2015.12.04, 22:19)
Ocena: 1

0%
średniak za takie siano
skorpien (2015.12.05, 06:29)
Ocena: 1

0%
Moglibyście zrobić jakąś wygodniejszą galerię
SeniorElCid (2015.12.05, 21:59)
Ocena: 4

0%
Jak dla mnie to gra niczego rewelacyjnego i odkrywczego nie wnosi. Ewidentnie widać że jej zadaniem jest powalczyć z CS-em. Grałem w betę i po 2 dniach już miałem dość.

Co do samych meczy gra ma sens tylko kiedy grasz ze znajomymi. Podstawą sukcesu jest kooperacja i wymiana informacji a na meczach publicznych tych elementów nie ma.

Co do samej informacji, że można dowolnie niszczyć elementy otoczenia to również pół prawdy. Można niszczyć tylko niektóre elementy.
Colidace (2015.12.05, 22:51)
Ocena: 0

0%
Nie jest zaskoczeniem że od strony technicznej gra miażdży CS z BF raczej szans nie ma frostbite nie do pokonania. To nie jest gra zręcznościowa a taktyczna więc porównanie do CS jest bezsensowne (nikt tu nie skacze jak zając). Gra jest bardzo realistyczna. Taktyka jest więc taka sama jak CQC w ARMA. Bardzo brakuje cover systemu. AI jest dobre, ale nie tak dobre jak w R6 Vegas - podsumowując silnik Assasina nie ma szans do Unreal Engine w sprawie AI.
Coop w tej grze daje dużo przyjemności podobnie jak w Payday 2. Kampania i fabuła mnie nie interesują. Mam gdzieś zmyślone rzeczy. PVP bardzo fajny w tej grze ludzie są szybcy jak w CS i myślący, dokładni jak w ARMA 3. Zabójcza kombinacja. Pierwsze tygodnie to mordowanie graczy CS którzy biegają, skaczą i giną jak dzieci. Liczymy że w krótkim czasie wrócą do siebie :)
Map jest około 10-ciu, każda w opcji noc/dzień, w trybie Terrorist Hunt jest opcja 'zagazowanej mapy' (maski gazowe, znacznie zmniejszone pole widzenia). Od stycznia następne DLC i potem przez cały rok co kwartał - wszystko bezpłatne. Gra może nie ma grafiki na 2015, ale przecież CS wygłąda jakby miał animacje z 2000 roku mapy są z kartonu, a seria R6 jest starsza o rok. więc to chyba nie wielki dramat, przynajmniej tutaj ktoś w ogóle robi postępy. Udźwiękowienie pierwsza klasa, jak każdy R6. Miejmy nadzieję że gra zdobędzie umiarkowaną popularność i nie zwróci uwagi na siebie CS gimbazy, dlatego szkoda że nie jest droższa.
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook