Dźwięk
Artykuł
Dawid Grzyb, Środa, 21 października 2015, 09:05

Snab Overtone EP-101M to słuchawki dokanałowe, stojące w hierarchii polskiej marki o szczebel wyżej od modelu EP-81M, który ponad rok temu naprawdę nieźle poradził sobie w naszych testach. Czy warto dopłacić do najnowszego produktu Snaba? Oto jego test.

Snab Overtone EP-101M
Cena od 109.00 zł do 109.00 zł

Wstęp, dane techniczne, opakowanie, dodatki oraz budowa

Kryteria wyboru słuchawek kosztujących poniżej 100 zł nie są specjalnie wygórowane. Przynajmniej w przypadku osób, które o audio nie wiedzą za dużo. Ale nawet ci bardziej obeznani najczęściej kupują właśnie takie produkty i robią to z tego samego powodu: coś w uszach poza domem musi grać, a w szufladzie leży cała sterta popsutych dokanałówek. Sprzęt powinien wytrzymać próbę czasu, to praktycznie najważniejsze. Dobrze, jeśli jest wygodny, ma w zestawie etui, jak również nie kaleczy uszu brzmieniem – wtedy i wilk syty, i owca cała. Tyle że rynek tanich konstrukcji dokanałowych jest ponadprzeciętnie rozbudowany. Liczba dostępnych modeli jest przytłaczająca i są wśród nich naprawdę dobre.

Snab Overtone EP-101M

W marketach królują sprzęty znanych firm, takich jak Creative, Panasonic czy Samsung, i to właśnie na nie decyduje się większość osób niezorientowanych w temacie, w końcu to właśnie taki wybór sugerują półki sklepowe. Ale jest też kilka umownie niszowych marek, znanych głównie w sieci, które mają w ofercie naprawdę dobre produkty. Przykład z brzegu: Brainwavz i MEElectronics. Rok temu pojawił się nowy gracz na naszym rynku, znany jako Snab. Zaznaczył swoją obecność modelem EP-81M i należało się spodziewać, że oferta wkrótce się powiększy. Tak też się stało: w sklepach pojawiły się słuchawki Snab Overtone EP-101M. Są droższe od wcześniejszych, choć w dalszym ciągu cena nie przekracza psychologicznej granicy 100 zł.

 

SnaB Overtone EP-101M
Czułość 93 dB przy 1 kHz
Impedancja 18 omów
Pasmo przenoszenia 20–22 000 Hz
Masa 12 g
Wtyk pozłacany, kątowy
Przewód sygnałowy symetryczny, 1,2 m
Typ przetwornika dynamiczny, 10 mm

Opakowanie, dodatki oraz budowa

Pudełko mieszczące Snab Overtone EP-101M niczym się nie wyróżnia na tle opakowań stosowanych przez konkurencję. To karton z szybką, która pozwala ocenić wygląd produktu: widać słuchawki, mikrofon, dodatki oraz kabel. Wewnątrz zastosowano plastikową formę, która utrzymuje wszystkie elementy na swoich miejscach.

Zestaw zawiera w sumie pięć wkładek, z czego jedne, w rozmiarze średnim, już są zamontowane na słuchawkach. Poza tym dołączono po parze mniejszych, większych, a także dwukołnierzowych i pianek. Zwłaszcza te ostatnie są wyjątkowo przydatne, o czym więcej powiem na stronie poświęconej testom praktycznym.

Dołączone do zestawu etui typu clamshell nie budzi większych zastrzeżeń. Co prawda nie zmieści się do niego praktycznie żaden odtwarzacz empetrójek, nie mówiąc już o dzisiejszych smartfonach, ale słuchawki to co innego – te poczują się w środku jak ryba w wodzie. Jest przede wszystkim solidne, zapewnia też miejsce dla dodatkowych wkładek – kompletny produkt mieści się w nim bez problemu.

Snab Overtone EP-101M są znakomicie wykonane, do tego stopnia, że sprawiają wrażenie znacznie droższych, niż faktycznie są. Takie były pierwsze wrażenia, ale na dłuższą metę wcale się nie zmieniły. Obudowy przetworników to półmatowe aluminium, którego poszczególne części są ze sobą świetnie spasowane. Słuchawki nie mają przesadnie anatomicznych kształtów, trzymają się pewnego bezpiecznego standardu wzorniczego. Niewiele osób znajdzie powody do narzekania na wygodę i raczej będzie to miało więcej wspólnego z anatomią konkretnych małżowin aniżeli niedopracowaniem produktu.

Szyjki ujścia dźwięku są aluminiowe i tworzą całość z elementem przykrywającym obudowę z dynamicznym przetwornikiem w środku. Z istotnych rzeczy widać jego drobną siatkę ochronną oraz otwory wyrównujące ciśnienie w komorze z głośnikiem. Tulejki są dość szerokie i krótkie, ale nie ma dużego problemu z dopasowaniem do nich wkładek, zarówno dołączonych do zestawu, jak też innych o podobnej budowie i elastyczności.

Nie zabrakło oznaczeń kanałów, choć to, co zwraca największą uwagę, to płaski „spód” obudów z przetwornikami. Okazuje się, że za nimi wkomponowano magnesy. Pozwalają one zewrzeć obie słuchawki. Praktyka pokazuje, że znacząco poprawia to wygodę użytkowania poza domem. Nie traci się czasu na rozplątywanie kabla, a w najgorszym razie potrzeba go znacznie mniej. Dotąd nie spotkałem się z takim rozwiązaniem i bardzo je sobie chwalę. Ostatnie zdjęcie w galerii dokładnie pokazuje, o co tak naprawdę chodzi.

Przewód sygnałowy jest bardzo dobry. Jest nie tylko należycie gruby na całej długości, ale też pokryty tworzywem, które powoduje, że nie plącze się przesadnie, choć pozostaje całkiem elastyczny. Połączenia z aluminiowymi obudowami nie budzą zastrzeżeń. Pozwalają bez problemu poprowadzić kabel nad małżowinami, a następnie za nimi i dalej po karku. Nie obeszło się też bez niewielkiego mikrofonu wyposażonego w jeden przycisk. Działa przyzwoicie, choć nie należy oczekiwać po nim cudów. Podoba mi się też przywiązanie do detali. Nie zabrakło klipsa umożliwiającego okiełznanie kabla, ale największe zaskoczenie to porządny aluminiowy rozgałęziacz oraz wtyk w standardzie 3,5 mm TRRS o kątowej budowie, również z aluminiową wstawką. Widać po EP-101M, że projektował je ktoś, kto zna się na rzeczy, kto wie, czego użytkownicy mogą potrzebować i które rozwiązania najlepiej się sprawdzają. Zabrakło ściągacza, który dodatkowo ułatwiłby uporanie się z przewodem, ale to drobna niedogodność.

Snab Overtone EP-101M to słuchawki wygodne w noszeniu oraz użytkowaniu i dość lekkie. Gdyby miały bardziej anatomiczne kształty, niczym produkty MEElectronics, pewnie zyskałyby kilka dodatkowych punktów, ale i tak jest pod tym względem nieźle.

Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
Ryuhoshi (2015.10.21, 09:41)
Ocena: 0

0%
Rozumiem że dobre, ale po prostu nie jestem w stanie wkładać słuchawek do uszu. Cholernie mnie to obrzydza. Tylko nauszne, w miarę możliwości zamknięte.
ALTON (2015.10.21, 09:45)
Ocena: 0

0%
Też długo broniłem się przed dokami uważając nauszne słuchawki za jedyne słuszne. Przerobiłem ich mnóstwo.. Od jakichś 3 miesięcy jestem niejako zmuszony do używania doków i ze spokojnym sercem powiem, że widzę mnóstwo zalet w stosunku do słuchawek nausznych. Kwestia przyzwyczajenia do samego faktu ich noszenia i innej prezentacji dźwięku w całej okazałości. Snaby mogłem posłuchać i za 99zł są po prostu bardzo dobre i moim zdaniem lepsze od SM E10 w podobnej cenie.
slaneesh (2015.10.21, 10:21)
Ocena: 4

0%
borizm @ 2015.10.21 09:51  Post: 917127

Najlepsze pchełki jakie miałem, to te z kompletu Sandisk Sansa Clip+.


Serio?
Ok, każdy ma swój gust i podejście do muzyki, ale dla mnie te słuchawki wydawały się obiektywnie beznadziejne. Mam właśnie tego Clipa i dołączyli do niego najgorsze badziewie słuchawkowe z jakim miałem do czynienia. Teraz mam niedrogie Panasy do niego i naprawdę zgrywają się rewelacyjnie.
borizm (2015.10.21, 10:22)
Ocena: 0

0%
Ryuhoshi @ 2015.10.21 09:41  Post: 917114
Rozumiem że dobre, ale po prostu nie jestem w stanie wkładać słuchawek do uszu. Cholernie mnie to obrzydza. Tylko nauszne, w miarę możliwości zamknięte.

Otóż to!
borizm (2015.10.21, 10:30)
Ocena: 1

0%
slaneesh @ 2015.10.21 10:21  Post: 917150
borizm @ 2015.10.21 09:51  Post: 917127

Najlepsze pchełki jakie miałem, to te z kompletu Sandisk Sansa Clip+.


Serio?
Ok, każdy ma swój gust i podejście do muzyki, ale dla mnie te słuchawki wydawały się obiektywnie beznadziejne. Mam właśnie tego Clipa i dołączyli do niego najgorsze badziewie słuchawkowe z jakim miałem do czynienia. Teraz mam niedrogie Panasy do niego i naprawdę zgrywają się rewelacyjnie.

Być może dawali różne modele słuchawek do Clip+. Te które miała moja córka z Clip+ były naprawdę zaskakująco dobre jak na pchełki. Nie mam porównania do topowych pchełek np. od Shure, ale Creative EP-630 przy słuchawkach od Clip+ przepadały z kretesem.
Niemniej jednak, jedyne maleństwa jakie mam, które reprezentują naprawdę dobrą jakość dźwięku to te elektrostatyczne Stax SR-003. Niestety dalej nie jest to ta sama topowa jakość dźwięku, co z dookołausznych elektrostatów, lub dobrych ortodynamików, lub nawet najlepszych dynamicznych.
Jakby miał teraz szukać czegoś małego i bardziej mobilnego, to poszukał bym wśród chińskich marek, stosujących biocelulozową membranę (kiedyś stosował ją także Sony w maleństwach).
Edytowane przez autora (2015.10.21, 10:34)
katystopej (2015.10.21, 10:43)
Ocena: 0

0%
'EPki' są tylko jedne. EP-630.
spoooko (2015.10.21, 11:07)
Ocena: 0

0%
Wiecie co? Ja mam EP-81 i... za cholerę nie potrafię używać doków. Ciągle mi wypadają z ucha. Kilka kroków ulicami i słuchawka leci. Myślę, że mam niestandardowe ucho. Chyba będę musiał znaleźć jakieś douszne.
Ubiq (2015.10.21, 11:09)
Ocena: 25

0%
już się bałem, że pan Grzyb znowu poleciał w rejony absurdu i będą słuchawki za bagatela 40 tysięcy + 10 tys za kabel, a tu proszę miłe zaskoczenie. Jednak sprzęt poniżej 100 tysięcy złotych potrafi w miarę dobrze grać...
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane